Biathlon. Pudłuje już nawet Pałka

:
-
Pod względem biegowym reprezentację Polski tworzą cztery biatlonistki z szerokiej światowej czołówki - w sam raz na olimpijską sztafetę. Biało-czerwone regularnie zawodzą jednak na strzelnicy, w czwartek zajęły dopiero 15. miejsce w Pucharze Świata w Le Grand Bornard.
Śledź autora na Twitterze

Do czwartkowej sztafety Polki miały podejść na luzie. Na Uniwersjadę pojechały Weronika Nowakowska-Ziemniak i Monika Hojnisz, więc uzupełnienie dla Krystyny Pałki i Magdaleny Gwizdoń stanowiły rezerwowa Paulina Bobak i debiutująca w PŚ 20-letnia Karolina Batożyńska.

Biegnąca na pierwszej zmianie Pałka już w pozycji leżąc, spudłowała sześciokrotnie i mimo dobierania nabojów musiała pokonać trzy rundy karne. W poprzednich startach w tym sezonie miała 90 proc. skuteczności. W weekend w Hochfilzen była bezbłędna, w biegu pościgowym zajęła trzecie miejsce. - Jestem zadowolona z formy strzeleckiej. Nawet jak pudłuję, to przełączam się na tryb awaryjny. Strzelam spokojniej, staram się być dokładniejsza - mówiła 30-letnia zawodniczka. Co stało się w czwartek? "Sama tego nie wie" - napisał w SMS-ie rzecznik polskiego związku Bartosz Jedynak.

Sukces Pałki w Hochfilzen nie zmienia ogólnego obrazu początku sezonu, który zaczął się słabiej niż poprzedni. Wówczas po dwóch zawodach PŚ Pałka była szósta w klasyfikacji generalnej, miejsca w dwudziestce zajmowały jeszcze Gwizdoń i Nowakowska-Ziemniak. Dziś Pałka jest 14., a kolejna Polka - Nowakowska-Ziemniak - dopiero 30.

Problemem jest strzelanie. W tym sezonie dotąd nie zawodziły tylko Pałka i najmłodsza w ekipie Hojnisz, o której koleżanki mówią, że ma zimną głowę i jako jedyna nie czuje się źle na ostatniej zmianie sztafety. Z tym że nie zdarzyło się jej biec na medalowej pozycji, gdyż od zeszłego sezonu rozregulowały się celowniki Gwizdoń i Nowakowskiej-Ziemniak. W tegorocznych startach trafiają ze skutecznością 74 i 78 proc.

W sobotę w Hochfilzen zawaliła ta druga. Po dobrej zmianie Gwizdoń Polki przesunęły się z 13. na 6. pozycję, ale Nowakowska-Ziemniak dwukrotnie dobierała po trzy naboje, musiała pokonać karną rundę i spadła na 12. miejsce. W poprzednim sezonie ta sama zawodniczka zepsuła start sztafety w Anterselvie. W Oberhofie przydarzyło się to Hojnisz, a Gwizdoń w Hochfilzen i Soczi.

Problemem trenera Adama Kołodziejczyka jest wąska kadra. Rywalizację zwiększyłaby Agnieszka Cyl, ale przed sezonem zaszła w ciążę i zawiesiła karierę.

Trenujący wcześniej lekkoatletów Kołodziejczyk jest ekspertem od przygotowania fizycznego. Współpracuje z fizjologiem i dietetykiem, chwali się, że żadna z jego zawodniczek nie ma więcej niż 10 proc. tkanki tłuszczowej. Na pytanie o problem ze strzelaniem nie ma jednak prostej odpowiedzi.

- To nie jest tak, że teraz dziewczyny strzelają gorzej - przekonuje Kołodziejczyk. - Gwizdoń nigdy nie miała skuteczności lepszej niż 80 proc. Po prostu teraz to bardziej widać. Jak dobiegała w szóstej dziesiątce, to nikt nie liczył jej pudeł. Teraz jest inaczej, bo często jedno czy dwa pudła dzielą ją od miejsca na podium - dodaje.

Na igrzyskach w Soczi bardziej niż na sukces w drużynie można liczyć na dobry występ Polek indywidualnie. Tym bardziej że w tym sezonie stawka mocno się wyrównała. Po czterech startach indywidualnych aż 15 zawodniczek wywalczyło co najmniej 100 punktów. Pierwszą Gabrielę Soukalovą i dziesiątą Darię Domraczewą dzielą 32 punkty, czyli tyle, co dostaje się za zajęcie 9. miejsca w pojedynczym biegu. - Uważam, że nawet 30 zawodniczek ma szansę walczyć o miejsca medalowe. Historia pokazała, że na głównych imprezach niespodzianki potrafią sprawić zawodnicy, którzy odstają od czołówki - mówi Pałka. W lutym brązowy medal MŚ zdobyła Hojnisz, choć wcześniej tylko dziesięciokrotnie zdobyła punkty w PŚ.

W sobotę o 10.30 w Le Grand Bornard odbędzie się sprint kobiet, a w niedzielę o 11.15 bieg pościgowy. Transmisje w Eurosporcie.

Kto ma największe szanse na sukces w Soczi?