Soczi 2014. Łyżwiarze pędzą, Pan Bóg mrozi lód

Osiem rekordów Polski, nasi rządzą na 1500 metrów, dwie drużyny na starcie igrzysk, kobiety rozstawione z numerem 2 , czyli megaszybki sezon olimpijski panczenistów.
- Proszę pana, długo ja jestem w panczenach, ale takiego sezonu to jeszcze nie było. Wiem, mówiłem o poprzednim tak samo, ale jeśli od startu Pucharu Świata w Calgary nasi pobili osiem rekordów Polski i siedem razy zajmowali miejsce na podium, to jak nie mówić, że to najlepszy czas w historii łyżwiarstwa szybkiego - stwierdził szef związku Kazimierz Kowalczyk.

Wiesław Kmiecik zajmuje się kadrą - z krótkimi przerwami - od 1988 r. To ten trener, który poprawiał technikę łyżwową biegaczce Justynie Kowalczyk. Dziś prowadzi reprezentację mężczyzn. - Mamy niesłychaną grupę, która rządzi na 1500 metrów, to jest zresztą klucz do dobrej drużyny. Nawet Holendrzy nie mają tak wyrównanego "pakietu" chłopaków na 1500 m - mówi trener.

Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański w ostatnim starcie Pucharu Świata w Berlinie zajęli trzecie miejsce i zapewnili sobie start w igrzyskach w Soczi. Bródka w Niemczech był drugi na 1500 metrów, to jego drugie podium w tym roku. Czas w Berlinie był rewelacyjny jak na wolniejsze, europejskie tory, trener twierdzi, że zdecydowanie najlepszy w życiu, choć o prawie trzy sekundy gorszy niż rekord Polski pobity trochę wcześniej na wysokości, w Salt Lake City (1,42.89, w panczenach każde 1000 metrów w pionie, to sekunda zysku na okrążeniu, do tego dochodzi chemicznie zmodyfikowany lód, unikalna mieszanka w Salt Lake City i Calgary).

Na tych samych zawodach w Berlinie Polki - brązowe medalistki olimpijskie i dwukrotne medalistki mistrzostw świata - miały drugi wynik, w klasyfikacji Pucharu Świata zajmują 2. miejsce i dzięki temu będą rozstawione z numerem 2 na igrzyskach. To znaczy, że w lutym na torze w Adlerze w Soczi najpierw na pewno zmierzą się z jedną z trzech najsłabszych drużyn. Jak wszystko pójdzie dobrze, z bezkonkurencyjnymi Holenderkami spotkają się dopiero w walce o złoty medal.

Ekipa Bródki, brązowi medaliści mistrzostw świata z marca z Soczi, jest w Pucharze Świata na 5. miejscu, co w stabilniejszej męskiej rywalizacji jest też dobrym znakiem. Być może byłoby nawet lepiej, ale choroba Szymańskiego i słabsze zastępstwo w pucharowym biegu w Salt Lake City spowodowały spadek w klasyfikacji.

Tylko że nie za bardzo wiadomo, skąd ten najlepszy sezon w łyżwiarstwie, skoro niewiele się w nim zmieniło. Wciąż są cztery tory w Polsce, wszystkie odkrte, i jak ściśnie mróz albo powieje wiatr, Polaków też z nich wywiewa - za granicę. To, że tory nie są zadaszone, to pół biedy - inne reprezentacje też ćwiczą pod niebem, teraz na przykład Holandia we Włoszech, choć u siebie mają 20 hal i właśnie rozbudowują kosmiczny ośrodek w Heerenveen. Problemem jest to, jak długo tory są mrożone. - W Polsce wszyscy są chyba przekonani, że tylko pan Bóg może mrozić lód, a używanie energii nie może mu przeszkadzać. Kiedyś tory lodowe były otwarte pięć miesięcy w roku, potem cztery, a teraz ledwie trzy miesiące. Nawet w Zakopanem, gdzie za 21 mln zł zbudowano tor, czekają na decyzję pana Boga, a tor powinien być zamrożony od 20 października - mówi trener Kmiecik.

Podobno w budżecie Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem brakuje na cały sezon 50 tys. zł na prąd do mrożenia, co przy kosztach całej inwestycji rzeczywiście brzmi dziwnie.

W związku z krótkim okresem mrożenia, Polacy - nie elita, która 200 dni spędza za granicą, ale jej zaplecze - trenują o miesiąc krócej niż rywale. - Jak się skończą tacy jak Bródka, to następnych skąd wziąć? - pytał trener Kmiecik.

Polacy będą więc trenować przez ostatnie dwa miesiące przed igrzyskami najpierw na powietrzu (Luiza Złotkowska jeździ teraz na warszawskich Stegnach, Katarzyna Bachleda-Curuś w Zakopanem, potem wszyscy tam się spotkają), następnie w hali w Hammar, i tuż przed Soczi w Berlinie. Czeka je teraz trening objętościowy, czyli w przypadku mężczyzn 20-30 kilometrów dziennie z prędkością minimum 40 km na godz. - Szybko? Eee, jakby jechali wolniej, toby zasnęli - mówi o swojej drużynie trener Kmiecik.

Według rankingu ISU z 9 grudnia, miejsca gwarantujące start w Soczi mają dziś: Luiza Złotkowska, Katarzyna Bachleda-Curuś, Natalia Czerwonka na 1000 m, 1500 (tu nr 1 w rezerwie jest też Katarzyna Woźniak) i 3000 m, oraz Bachleda-Curuś na 5000 m (z nr 6 w rezerwie jest Złotkowska), Artur Waś i Artur Nogal na 500 m, Konrad Niedźwiedzki i Zbigniew Bródka na 1000 i 1500, Jan Szymański na 1500, 5000 (nr 3 w rezerwie na 10 000) i Niedźwiedzki na 5000. Dwie drużyny już zapewniły sobie olimpijski start.

Więcej o: