PŚ w biathlonie. Sensacyjny triumf Bergera natchnie Pływaczyka?

34-letni Lars Berger mimo dwóch spudłowanych strzałów okazał się lepszy od bezbłędnego w piątek lidera Pucharu Świata Francuza Martina Fourcade'a. Norweg do sezonu przygotowywał się sam, bo jego federacja uznała, że nie będzie już odnosił sukcesów.
Śledź doniesienia z Hochfilzen na Twitterze autora

Berger to jeden z bardziej utytułowanych norweskich biathlonistów ostatnich lat. Na podium Pucharu Świata stanął już po raz piętnasty, ale też po raz pierwszy od stycznia 2011. Po dwóch kolejnych nieudanych dla doświadczonego zawodnika sezonach norweska federacja uznała, że pora dać szansę młodszym.

Berger nie poddał się, zdecydował się przygotować do sezonu za własne pieniądze. Za namową braci Fourcade wraz z Alexandrem Osem zdecydował się trenować w miejscowości Font Romeu, z której pochodzą Francuzi.

Po dobrych startach w zawodach przedsezonowych w Sjusjoen Berger dostał obietnicę startu w PŚ w Hochfilzen. Odwdzięczył się najlepiej, jak mógł. Wykorzystał lepsze warunki na początku zawodów i po pierwszym czystym strzelaniu prowadził. W pozycji stojąc popełnił dwa błędy, ale i tak był w ścisłej czołówce. Na ostatnim okrążeniu nie zwolnił. Był znacznie szybszy od Fourcade'a i całej czołówki i na mecie wygrał z Francuzem o 13,6 sekundy, choć ten był bezbłędny.

- Zobaczcie, ile miał śniegu na twarzy - mówił o rywalu Berger. - Ja miałem więcej szczęścia do warunków. Kto jest silniejszy, tak naprawdę okaże się w niedzielę - dodał.

Bergerowi nie brakuje motywacji. - Wiedziałem, że za sześć miesięcy będą igrzyska, to mój cel. Ale wyjazd tam w charakterze turysty mnie nie interesuje. Każdy chce być mistrzem olimpijskim, ja też - stwierdził Norweg, który ma w dorobku pięć medali mistrzostw świata, ale ani jednego z igrzysk.

166. podium Bjoerndalena

Piątek był udany dla Norwegów. Trzecie miejsce zajął 39-letni Ole Einar Bjoerndalen, najwybitniejszy zawodnik w historii tego sportu. To jego 166. podium zawodów rangi PŚ w karierze, ale pierwsze od lutego 2012 roku.

Czwarty był kolejny z Norwegów Tarjei Boe, a siódmy Emil Hegle Svendsen.

Pływaczyk: Trener mówi, że musi być lepiej

Daleko za najlepszymi uplasowali się Polacy. Krzysztof Pływaczyk z trzema pudłami zajął 80. miejsce, Łukasz Szczurek pomylił się tylko raz, ale był 86. w gronie 105 zawodników. Pływaczyk nie do końca potrafił wytłumaczyć, czemu startuje aż tak słabo.

- W przygotowaniach nam niczego nie brakowało. Przepracowaliśmy bardzo dobrze ten czas, wydawało mi się, że będzie zdecydowanie lepiej. Trener jest spokojny, mówi, że ta praca musi dać efekty, może w drugiej części sezonu. Wierzymy w to, że będzie lepiej - powiedział na mecie. - Miałem infekcję przed pierwszym Pucharem Świata w Oestersund i od tego czasu jest słabiej. Może musimy się rozbiegać? - dodał.

W sobotę Polacy wystartują w sztafecie, w której obok Pływaczyka i Szczurka wystartują młodzi Rafał Lepel i Grzegorz Guzik. - Będziemy walczyć do końca i zobaczymy, jaki wynik będzie. Taki jest teraz po prostu nasz poziom, nie przeskoczymy tego. Wszystko, co możemy, dajemy z siebie, nie oszczędzamy się - przekonywał Pływaczyk.

Czy przykład Bergera jest dla niego otuchą? - Lars też miał już taki sezon, że nie startował w Pucharze Świata, bo był za słaby. Wierzę w punkty PŚ w tym sezonie. Mam już 31 lat i w końcu muszę zacząć coś biegać, bo czas mi ucieka, coraz bliżej do końca kariery - odpowiedział.

W sobotę odbędą się sztafety. Polki pobiegną w składzie: Krystyna Pałka, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska-Ziemniak i Monika Hojnisz. Relacja na żywo z rywalizacji kobiet od 11.30 w Sport.pl. Sztafeta mężczyzn zacznie się o 14.30. Transmisje obu biegów w Eurosporcie.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone