PŚ w biathlonie. Pałka uspokaja: Muszę się rozbiegać, będzie dobrze

:
-
- Potrzebuję startów do tego, żeby się rozbiegać. Jestem bardzo dobrze przygotowana pod względem siłowym, teraz muszę nabrać szybkości - mówiła Krystyna Pałka po zajęciu w Oestersund 11. miejsca w sprincie.
Śledź doniesienia z Hochfilzen na Twitterze autora

W Hochfilzen po kilku dniach słonecznej pogody zaczęło wiać, w dodatku w piątek od rana sypał śnieg. - Wstaję i mówię: "O, znowu brzydka pogoda. Ale to nic, brzydka pogoda jest dla wszystkich" - skomentowała na mecie Pałka.

- To był bardzo ciężki bieg, napadało świeżego śniegu i trzeba się było napracować. Wiało bardzo mocno na stójce, musiałam przerywać strzelanie, ale na całe szczęście udało się skończyć na czysto. W Oestersund też tak chciałam, ale tam tak wiało, że karabin z rąk wyrywało - mówiła.

Polka strzelała bezbłędnie, ale w biegu miała zaledwie 54. wynik na 107 zawodniczek. Obiecywała, że wkrótce to się zmieni.

- Potrzebuję startów do tego, żeby się rozbiegać. Jestem bardzo dobrze przygotowana pod względem siłowym, teraz muszę nabrać szybkości. Jestem takim typem zawodnika, że na treningach nie mogę tego zrobić, ja muszę startować, rywalizować. Teraz jeszcze nie wszystkie siły wkładam w ten bieg. Myślę, że pod względem strzeleckim jestem dobrze przygotowana i teraz tylko czekać na taki dzień, żeby i narty dobrze jechały i żebym ja się dobrze czuła i będzie dobrze - przekonywała.

Na słabszą postawę biegową w piątek miało też wpływ przeziębienie, z którym zmagała się od kilku dni. - Troszkę się martwiłam, bo po biegu w Oestersund byłam przeziębiona i cały ten okres czasu do kolejnego startu walczyłam z tym przeziębieniem. Myślę, że troszkę odbiło się to na moim biegu, z kolejnymi startami będzie już znacznie lepiej. Jak się leczę? Witamina C, fervex i tradycyjna herbatka góralska, dużo cytryny, dużo miodu, soku malinowego i małą bombę do tego. A potem do łóżka - mówiła ze śmiechem.

Nowakowska: Oestersund to wypadek przy pracy

Znacznie lepiej niż w Oestersund zaprezentowała się Weronika Nowakowska-Ziemniak. W Szwecji spudłowała 11 razy w biegu indywidualnym i cztery razy w sprincie i zajmowała odległe pozycje. W Piątek spudłowała dwa razy, ale i tak była dziewiąta.

- Po takim występie, jak w Oestersund, trudno żebym nie była zadowolona. Nie jest to do końca satysfakcjonujące strzelanie, ale nie są to też cztery kary czy jedenaście jak było w Szwecji. Warunki są dużo bardziej wdzięczne i cieszę się bardzo z postawy biegowej - mówiła na mecie. - Starałam się wytłumaczyć ludziom, że to był wypadek przy pracy i kolejnymi startami będę starała się to potwierdzać i zamazać niezbyt dobre wrażenie po Oestersund - dodała.

Za metą Nowakowskiej-Ziemniak gratulował Święty Mikołaj. - Obudził nas dziś przed siódmą prezentami. Nie w postaci rózgi, ale słodyczy. Nie wiem, czy to się spodoba trenerowi - śmiała się zawodniczka. Prezent na Mikołajki dostała też Pałka. - Dostałam przesyłkę od ekipy Red Bulla i jestem zadowolona. Dostałam telefon, iPhone'a s5, wyprodukowali specjalnie skórki na komórkę z moją podobizną - chwaliła się.

Markotna Hojnisz

Pozostałe trzy Polki zaliczyły po trzy karne rundy i zajęły dalsze pozycje. Magdalena Gwizdoń była 49., Monika Hojnisz 56., a debiutująca w PŚ Patrycja Hojnisz 95.

- Dzisiejszy bieg na pewno nie był najłatwiejszy ze względu na warunki. Ostatnie dwa dni były przepiękne, a dzisiaj sypnęło na start, pogoda się pogorszyła - narzekała Monika Hojnisz. - Zmienny wiatr na strzelnicy, padający śnieg, nie było łatwo przygotować narty na takie warunki. Zaliczyłam trzy rundy karne, trochę za dużo jak na sprint - przyznała.

W sobotę szansa na rehabilitację w sztafecie. Gwizdoń pobiegnie w niej na drugiej, a Hojnisz na ostatniej zmianie. - Jeżeli strzelimy dobrze, to będziemy wysoko - zapowiedziała Pałka.

Relacja z sobotniej sztafety kobiet od 11.30 w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.