PŚ w Kuusamo. Justyna Kowalczyk rusza w nieznane

Dwa igrzyska olimpijskie, pięć mistrzostw świata, trochę w sporcie przeżyłem. Jestem spokojny - mówi trener Aleksander Wierietielny przed startem Pucharu Świata w biegach narciarskich. Pierwsze zawody w piątek o 12:30. Relacja na żywo na Sport.pl
Na razie pewne jest tylko jedno: w piątek o godzinie 10. kwalifikacjami sprintu klasykiem w maleńkiej stacji narciarskiej Ruka na dalekiej północy rozpoczyna się Ruka Triple. Tam pod koniec listopada człowiek ma wrażenie, że zmrok zapada jeszcze przed południem, w kilkunastostopniowym mrozie renifery szukają ciepła pod oknami hotelu Tropiikki, w którym mieszkają dziennikarze.

Ruka Triple to trzyetapowy wyścig, którego stawką jest 350 punktów Pucharu Świata. Po startach w Kuusamo, które potrwają do niedzieli, zawodniczkom zostaną 23 pucharowe biegi indywidualne, w tym dziewięć sprintów oraz cztery indywidualne starty w lutym na igrzyskach w Soczi. W sezonie olimpijskim wyzwań jest tyle, że meta PŚ wydaje się dalej niż księżyc. Żeby w połowie marca podnieść ręce i z Kryształową Kulą w garści zejść z podium w Falun, trzeba znieść nieludzki wysiłek i przełknąć wiele łez bólu. Dlatego o szansach na piątą w karierze Kryształową Kulę czy medalach w Soczi trener Wierietielny i Justyna Kowalczyk rozmawiać nie chcą.

Wiadomo, że lutowy start olimpijski jest najważniejszy w ich sportowym życiu. Po nim zapadną decyzję o przyszłości. - W trakcie przygotowań zrealizowaliśmy wszystko, co mieliśmy zamiar, choć czasem szło jak po grudzie - opowiada Wierietielny. - Justyna jest dobrze wytrenowana. Nie oszczędzała się, wkładała serce w pracę i nie wątpię, że będzie miała dobre wyniki. Ale mówienie dziś o tym, co będzie po olimpiadzie, to wróżenie z fusów. Plan jest jeden - starty.

Odkąd w grudniu 2001 r. Kowalczyk zadebiutowała w PŚ, inauguracja sezonu nigdy nie odbyła się w Kuusamo. W pięciu ostatnich sezonach Szwecja zamieniała się organizacją pierwszego startu z Norwegią, a pierwszym biegiem było 10 km techniką dowolną, czyli konkurencja, której Kowalczyk szczerze nie znosi. Obojętnie, czy Gaellivare, Beitostoelen, czy Sjusjooen - Polka nigdy nie była wyżej niż na siódmym miejscu. Zawsze traciła do zwyciężczyni prawie minutę, zawsze też bolały ją piszczele, ale nigdy nie migała się od startu. - Dobrego stylu łyżwowego nie przygotuję bez rywalizowania z najlepszymi. Muszę się z nimi ścigać, żeby wszystko się poukładało - mówi Kowalczyk.

- Skłamałbym mówiąc, że nie cieszymy się z inauguracji w Kuusamo. Tu są trasy dla Justyny. Takiego podbiegu jak w sprincie klasykiem nie ma na żadnej innej sprinterskiej trasie w sezonie - dodaje Wierietielny. W poprzednim sezonie olimpijskim, w listopadzie 2009 r., Kowalczyk wygrała sprint w Kuusamo, ale w trzech kolejnych startach, kiedy FIS wprowadził do kalendarza Ruka Triple, Polka nigdy nie pobiegła nawet w finale. Zna i lubi tę trasę, ale na początku sezonu zawsze popełniała jakiś głupi błąd. - Moje bieganie nie jest na początku sezonu ładne, składne i efektywne. Mięśnie i głowa potrzebują czasu, żeby się wdrożyć w rywalizację. Na tym polega wielka forma u sportowca: że głowa i mięśnie są równie mocne - tłumaczy Kowalczyk. - Jak co roku Justyna będzie rozkręcać się powoli - dodaje trener Wierietielny. - W pierwszych startach ścisk w czołówce może być ogromny. Wiele zawodniczek musiało rywalizować o miejsce w drużynie w Pucharze Świata. One przygotowały wysoką formę na dziś. Do tego dochodzą młode biegaczki, które od razu chcą sprawdzić, ile im dało dobrze przepracowane lato. Z czasem wszystko zacznie się uspokajać, starty będą przewidywalne i stabilniejsze, prościej będzie wskazywać faworytów. A ci, którzy wyrywają się do przodu na początku, często nie są w stanie dotrwać do głównej imprezy.

Trener i zawodniczka mówią o ścisku w czołówce, ale pytani o jedno nazwisko - dominatorki - bez wahania odpowiadają: "Marit Bjorgen". Norweska ludzka maszyna po raz ostatni nie wygrała inauguracji PŚ w listopadzie 2008 r., w czterech kolejnych pierwszych startach sezonu nie dawała rywalkom żadnych szans. W poprzednim tylko 12 razy stawała do rywalizacji w PŚ. Dziewięć biegów wygrała, w trzech była druga. W MŚ w Val di Fiemme wygrała trzy z czterech biegów indywidualnych. To pokazuje skalę trudności, z jaką musi mierzyć się Polka. To, że sezon nie tylko nigdy nie zaczynał się w Kuusamo, ale też nigdy pierwsze dwie konkurencje nie były rozgrywane stylem klasycznym, wcale nie musi być okolicznością łagodzącą.

Śledź początek sezonu ze Sport.pl

Sezon w biegach startuje już w ten weekend w fińskim Kuusamo. Justynę Kowalczyk czeka najpierw sprint stylem klasycznym (piątek od 12.30), potem bieg na 5 kilometrów stylem klasycznym (sobota od 10) i na 10 kilometrów stylem dowolnym (niedziela od 10.30). Relacje Z Czuba i na żywo oczywiście w Sport.pl.

W Kuusamo mamy swojego wysłannika. Zapraszamy do śledzenia Sport.pl, a także bloga Pawła Wilkowicza, gdzie znajdziecie wszystkie ciekawostki i przemyślenia z otwarcia sezonu.