Robert Śmigielski: W biegach łyżwą Kowalczyk będzie czuła duży dyskomfort

PRZEGLĄD PRASY. Justyna Kowalczyk w piątek (12.30) wystartuje w inaugurującym PŚ sprincie w stylu klasycznym w Kuusamo. Już wiadomo, że to będzie dla niej bardzo trudny rok. Polka znów ma problemy z piszczelami. - Na pewno Justynę boli, ale tak naprawdę trudno powiedzieć, czy jest lepiej, czy gorzej niż w ostatnich latach. Na dziś można powiedzieć tylko tyle, że w najbliższym czasie w biegach łyżwą będzie jej towarzyszył duży dyskomfort - mówi w ?Rzeczpospolitej? doktor Robert Śmigielski.
Relację ze sprintu w Kuusamo śledź też w aplikacji Sport.pl Live na iOS, na Androida i Windows Phone

Na ból piszczeli w biegach łyżwą Kowalczyk skarżyła się już w poprzednich sezonach. Nie zmniejszyły go ani specjalne buty, ani wkładki, ani oklejanie butów specjalną taśmą, dzięki której bardziej przylegały do stopy. - Specyfika biegu łyżwą jest taka, że nartę trzeba ustawiać pod skosem do kierunku biegu. To powoduje, że po odbiciu od śniegu całą nartę unosi się, zginając stopę podeszwowo, a więc unosząc ją w górę palcami. Robi to m.in. mięsień piszczelowy znajdujący się po lewej stronie kości piszczelowej. On się napina, a - jak każdy mięsień - znajduje się w powięzi, w otoczce i właśnie ta otoczka u Justyny jest za ciasna - tłumaczył w Sport.pl prof. Szymon Krasicki, specjalista od biegów.

Rozwiązaniem miał być zabieg po zakończeniu poprzedniego sezonu, ale wygląda na to, że problem wciąż dokucza. - Niestety, przy biegu łyżwą ból pojawił się bardzo szybko - mówi w "Rzeczpospolitej" dr Robert Śmigielski, lekarz Justyny Kowalczyk. - Możliwości niestety nie ma zbyt wiele i ona świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Powiedziała mi: "Doktorze, parę sezonów z tym bólem przebiegałam i wyniki nie były najgorsze. Poczekajmy, zobaczymy, jak będzie dalej". Teraz w grę wchodzą leki przeciwbólowe i specjalne plastry, ale cały czas myślimy nad innymi rozwiązaniami.

Kowalczyk przygotowywała się do sezonu m.in. w Zakopanem, w austriackim Ramsau i na lodowcu w Nowej Zelandii. W rozmowie ze Sport.pl trener Aleksander Wierietelny zdradził, że Kowalczyk postawiła w przygotowaniach przede wszystkim na technikę klasyczną, odpuściła np. przygotowania do sprintu łyżwą, który będzie jedną z konkurencji na igrzyskach w Soczi.

Polka ma już za sobą pierwsze starty. W zawodach Pucharu FIS w Muonio wygrała sprint i rywalizację na 5 km st. klasycznym. W ostatnim starcie zajęła dopiero 24. miejsce, ale był to bieg techniką dowolną i wtedy właśnie pojawiły się problemy z piszczelami. - Na pewno Justynę boli, ale tak naprawdę trudno powiedzieć, czy jest lepiej, czy gorzej niż w ostatnich latach. Na dziś można powiedzieć tylko tyle, że w najbliższym czasie w biegach łyżwą będzie jej towarzyszył duży dyskomfort. To oczywiście jest problem. Źle, kiedy serce rwie się do walki, ale ciało na to nie pozwala... - mówi Śmigielski.

Cały wywiad czytaj w w Rzeczpospolitej