Biathlon. Sztafeta mieszana, czyli test dla Pływaczyka i Szczurka

Niedzielna sztafeta mieszana w Oestersund zainauguruje tegoroczny Puchar Świata w biathlonie. Już ten pierwszy start pokaże, czy polskich biathlonistów stać będzie w tym sezonie na pierwsze punkty w PŚ po zakończeniu kariery przez Tomasza Sikorę. Relacja na żywo w Sport.pl od 15.30, transmisja w Eurosporcie.
Sztafeta mieszana to specyficzna konkurencja, mówiąca dużo o realnej sile danego kraju w biathlonie, ale rozgrywana niezwykle rzadko, głównie na najważniejszych imprezach. W poprzednim sezonie odbyła się tylko dwukrotnie, przy czym raz na mistrzostwach świata. W tym roku odbędzie się trzykrotnie, w tym na igrzyskach w Soczi.

Wcześniej jednak zainauguruje sezon w szwedzkim Oestersund. Najpierw dwie rundy po sześć kilometrów pobiegną kobiety, następnie mężczyźni pokonają dystans o półtora kilometra dłuższy. Każdy oddaje po pięć strzałów w pozycji leżącej i stojącej.

Kilka lat temu siłą napędową polskiej ekipy byli Tomasz Sikora i Krzysztof Pływaczyk. Pierwszy z nich zakończył już karierę, drugi kilkukrotnie musiał ją przerywać przez chorobę i kontuzje. W ostatnich sezonach sytuacja się odwróciła - na półmetku po startach kobiet Polki były w czołówce, ale mężczyźni byli znacznie słabsi od zawodników ze światowej czołówki. W sezonie 2012/13 Polska zajęła 14. miejsce w Oestersund i 10. na mistrzostwach świata. Czy teraz podopiecznych Adama Kołodziejczyka stać na więcej?

Odbić się od dna

6 marca 2012 roku po raz ostatni polski biathlonista zdobył punkty w pucharze świata. Był to Sikora, który zajął 37. miejsce w biegu indywidualnym w Ruhpolding. Po nieudanym sezonie ostatecznie zakończył karierę.

Z tego powodu oraz wobec jeszcze słabszych rezultatów pozostałych Polaków ministerstwo znacznie ograniczyło środki na kadrę seniorów. Polski Związek Biathlonu dostał środki, ale na coraz lepiej spisujące się zawodniczki. Mężczyźni przygotowywali się głównie w kraju, pod okiem klubowych trenerów, rywalizując o dwa miejsca na zagranicznych zgrupowaniach.

Efekt? Sezon 2012/13 był w ich wykonaniu jeszcze słabszy. Wystarczy spojrzeć na zajmowane przez nich miejsca. Pływaczyk: 65., 99., 70., 87., 80., 52.; Szczurek: 63., 60., 60., 95., 60., 58., 71., 85., 88., 84., 41.; Adam Kwak: 92., 74., 97., 65.; Łukasz Słonina: 90., 91., 102.; Grzegorz Bril: 71., 93., 96., 102.; Rafał Lepel: 92. i 97.

W dodatku na mistrzostwach świata w Nowym Mescie męska sztafeta zajęła 28. miejsce, wyprzedzając jedynie Hiszpanów. - Nadal mam wielką frajdę z trenowania i wielką motywację. Bardzo chcę wrócić do poziomu, który prezentowałem kiedyś. Wszystko w moim życiu jest podporządkowane sportowi - przekonywał wówczas Pływaczyk.

To właśnie on i Szczurek otrzymali jeszcze jedną szansę. W tym roku przygotowywali się wraz z żeńską reprezentacją, byli na komplecie zagranicznych zgrupowań, nie mogli narzekać na warunki. O ile podniesie to ich wyniki? Wstępną odpowiedź na to pytanie da już ich start w niedzielnej sztafecie.

Relacja na żywo w Sport.pl od 15.30, transmisja w Eurosporcie.