Skoki narciarskie. Żyła: Piłeś? Nie skacz!

Piotr Żyła w programie Kuby Wojewódzkiego przyznał, że kilka lat temu skakał w zawodach Pucharu Kontynentalnego pod wpływem alkoholu. - Na rozbiegu trzeba jechać stabilnie, a mnie chwiało i chwiało - opowiadał na antenie stacji TVN polski skoczek narciarski
Click. Boom. Amazing! Przekonajcie się, jakie to proste

Żyła był gościem Wojewódzkiego we wtorkowym programie. Opowiadał m.in. o zaskoczeniu z powodu ogromnej popularności jego profilu na Facebooku i o tym, że kiedyś miał kompleks Adama Małysza. Przyznał, że kiedyś chciał być taki jak "Orzeł z Wisły", ale teraz nie żyje już marzeniami, tylko spokojnie czeka na to, co los mu przyniesie. Największą część wywiadu zajęła jednak jego opowieść o wydarzeniach sprzed kilku lat, kiedy postanowił spróbować skoczyć w zawodach pod wpływem alkoholu. - Zdarza ci się skakać po piwku? - spytał Wojewódzki. - Powiem tak, w zasadzie w skokach spróbowałem wszystkiego, tylko tyłem jeszcze nie skakałem - odpowiedział z nieodłącznym uśmiechem skoczek. - A jak się skacze po piwku? - dopytywał dziennikarz. I wtedy Żyła zaczął swoją opowieść...

"Pomyślałem - spróbuję!"

- Ktoś mi swego czasu doradził... to było dawno, teraz absolutnie. Pojechaliśmy na zawody, to był Puchar Kontynentalny, chyba w 2008 roku. Wiem, że było zimno i na pewno wiało, no i ktoś doradził (bo akurat wtedy Finowie dobrze skakali) i powiedział, że Finowie sobie tego i potem skaczą. "A ty nigdy nie próbowałeś?". Nie próbowałem. "No to spróbuj!". I sobie pomyślałem - spróbuję! - zaczął swoją historię Żyła.

"Nie wiem, jak zapiąłem narty"

- Treningi odbyły się fajnie, do dziesiątki skoczyłem, no a na drugi dzień zawody. Myślę sobie, po co mam na treningach próbować, jak można na zawodach, no i była taka sytuacja, że wiało, sypał śnieg, no i dobra, wziąłem sobie do kurtki, kurtka gruba, no coś takiego sobie wziąłem, żeby przed skokiem, na rozgrzewce... - kontynuował skoczek.

- No i dobra, zaczęła się ta rozgrzewka, no i wziąłem sobie trochę ten, a rozgrzewka się przeciągała i człowiek się denerwuje i gdzieś tam po trochu, po trochu i nagle okazało się, że trzeba się przebrać w kombinezon i skoczyć! No to wziąłem narty i patrzę tak na górze, patrzę i... no jadą! Chyba ich pogięło, że jadą, bo wieje! Nie wiem, jakim cudem udało mi się te narty zapiąć - opowiadał Żyła.

"Chwiało mnie i chwiało"

- Wiadomo, że na rozbiegu to trzeba tak stabilnie do progu dojechać, a mnie trochę chwiało wtedy, no i tak chwiało mnie i chwiało, a potem chyba nie wiem. No ostatni chyba wtedy byłem... Wniosek taki, że to nie dla mnie i nie radzę nikomu. Piłeś? Nie skacz! I nie jedz autem - zakończył swoją opowieść Żyła.

Wojewódzki jeszcze spytał, czy ktoś próbuje go ograniczać, żeby tyle nie mówił. - Nie będę żony wrabiał - odpowiedział mu wesoły skoczek.