PŚ w Planicy. Szturc: Żyła świetny, ale jeszcze można go poprawić. Zrobimy to z Małyszem

- Po sukcesach Piotrka zaczynam odbierać tyle gratulacji, ile otrzymywałem po zwycięstwach Adama Małysza - mówi Jan Szturc. Klubowy trener Piotra Żyły jest dumny, bo jego podopieczny znów zaliczył świetny występ w Pucharze Świata w skokach narciarskich, zajmując trzecie miejsce w Planicy. - Skoki Piotrka przyjemnie się ogląda, ale jeszcze sporo można u niego poprawić. Po sezonie wspólnie z Adamem będziemy pracować nad jego pozycją dojazdową - zdradza Szturc. W sobotę w Planicy konkurs drużynowy. Transmisja od godz. 10 w TVP 1 i Eurosporcie. Relacja na żywo w Sport.pl
Relacje na żywo w twoim smartfonie. Pobierz aplikację Sport.pl LIVE »

Po świetnych lotach na 212,5 i 216,5 m Żyła po raz drugi w swej karierze stanął na podium zawodów Pucharu Świata. Skoczek z Wisły, który w niedzielę zajął pierwsze miejsce w Oslo wspólnie z Gregorem Schlierenzauerem, tym razem przegrał tylko z Austriakiem i Słoweńcem Peterem Prevcem.

- Trzeba się powoli przyzwyczajać do świetnych występów Piotrka. Po jego sukcesach zaczynam odbierać tyle gratulacji, ile otrzymywałem, kiedy wygrywał Adam - mówi Szturc, pierwszy trener w karierze Małysza, a prywatnie jego wujek.

Szkoleniowiec Wisły Ustronianki zdradza nam, że najlepszy polski skoczek w historii w trakcie kończącego się sezonu razem z nim prowadził treningi Żyły. - Poprosiłem Adama, żeby nam pomógł i wspólnie próbowaliśmy Piotrka trochę inaczej ustawić na dojeździe. Ćwiczyliśmy to przez trening imitacyjny, w końcu umówiliśmy się, że wrócimy do tych treningów po zimie - mówi Szturc. - W zawodach Piotrek do progu może nie dojeżdża źle, na pewno robi to lepiej niż podczas imitacji, może po prostu w decydujących momentach lepiej koncentruje, ale to trzeba porządnie wypracować. Wiemy, że sporo można poprawić, jak Piotrek zmieni pozycję, to w przyszłym sezonie jeszcze sporo zyska - dodaje.

Równocześnie Szturc podkreśla, że z techniki, jaką ostatnio prezentuje Żyła, jest bardzo zadowolony. - Mówię o rezerwach, ale to nie znaczy, że nie widzę, jak fajnie Piotrek skacze. On teraz uwierzył w dynamit, jaki ma w nogach, bo wreszcie odbicie zaczęło mu iść w dobrym kierunku - tłumaczy. - Naprawdę ładnie wychodzi z progu, później pięknie się układa w locie i stylowo ląduje. Zasłużenie dostaje wysokie noty od sędziów. Aż chce się oglądać to, co prezentuje i żal człowiekowi, że za dwa dni sezon się skończy - dodaje trener.

Szturc jest przekonany, że ostatnie konkursy sezonu będą należały do Polaków.

- W piątek u Kamila Stocha [po dwóch lotach na 200. metr był 11.] nogi na progu nie chodziły jak trzeba, w pierwszej serii odbicie poleciało mu trochę za bardzo do przodu, druga próba była lepsza, ale bez rewelacji. Generalnie technicznie skakał w porządku, tylko noga nie podawała. Ale wielkiej formy nie zgubił, jak odpocznie i się skoncentruje, to w sobotę może być bardzo dobrze. Maciek Kot wyraźnie znów złapał oddech [po skokach na 205,5 i 198,5 m zajął ósme miejsce], mamy więc trzech świetnych zawodników i brakuje nam czwartego do wygrania "drużynówki" - analizuje Szturc.

Mimo gorszej formy Dawida Kubackiego i Krzysztofa Miętusa, którzy w piątek zajęli odpowiednio 35. i 36. miejsce, w sobotę zespół Łukasza Kruczka i tak powinien walczyć o podium. - Konkurs odbędzie się rano, a w Planicy rano zwykle pogoda jest lepsza, wiatr tak nie kręci. W spokojniejszych warunkach i Dawida, i Krzyśka stać na oddanie równych, solidnych skoków. Dlatego kogo by trener do drużyny nie wybrał, możemy być spokojni i liczyć na wysokie miejsce - przekonuje Szturc.

A w niedzielę, w zawodach kończących sezon, znów będziemy liczyli na fantastycznego ostatnio Żyłę i na powrót Stocha do takiego skakania, jakie prezentował niedawno w Kuopio i Trondheim, gdzie był najlepszy. - Kamila na pewno na to stać, w Planicy już kiedyś też wygrywał. A Piotrek już w piątek skakał na takim samym poziomie, jak Schlierenzauer i Prevc, na pewno i on będzie walczył o kolejny sukces - kończy Szturc.

Piotr Żyła » znów na podium. Tym razem w Planicy