Londyn 2012. Włodarczyk: Mam dużo żalu do władz PZLA

PRZEGLĄD PRASY. - Mam dużo żalu do władz PZLA, problemy zaczęły się wtedy, kiedy leczyłam kontuzję - mówi srebrna medalistka z Londynu, Anita Włodarczyk Rzeczpospolitej. - [...] W PZLA są równi i równiejsi - dodaje lekkoatletka.
Gdy Anita Włodarczyk zdobyła srebrny medal w Londynie, Piotr Małachowski nasz dyskobol w wywiadzie dla Sport.pl powiedział: - Naprawdę klasa. Ona wszystkim udowodniła, że jest wielka. Wróciła w najważniejszym momencie i tym, którzy już ją skreślili i nawet gnoili pokazała, ile jest warta.

W poniedziałkowej Rzeczpospolitej ukazał się wywiad, w którym lekkoatletka wyjaśnia, co miał na myśli kolega z reprezentacji.

- To nawet moje stwierdzenie [o gnojeniu, przyp. red.]. Mam dużo żalu do Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, problemy zaczęły się, kiedy leczyłam kontuzję. Rok temu przed mistrzostwami świata dostałam informację od dyrektora sportowego Piotra Haczka, że muszę zdobyć minimum. Chociaż mogłabym wtedy startować z dziką kartą, jako aktualna mistrzyni świata. Teraz przed igrzyskami związek ukłonił się w stronę Pawła Wojciechowskiego, bo jest złotym medalistą [mistrzostw świata, przyp. red.]. Prezes mówił, że to prezent. A to oznacza, że w PZLA są równi i równiejsi. Razem z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim mieliśmy wrażenie, że niektórym ludziom w związku przeszkadzamy, osiągając sukcesy. Brzmi to absurdalnie, ale co zrobić - mówi srebrna medalistka w rzucie młotem.

- Nikomu źle nie życzę, do koleżanek i kolegów z reprezentacji nic nie mam, ale trzeba przestrzegać zasad. Wszyscy powinniśmy mieć takie same przywileje - dodaje.

Srebrny medal Włodarczyk to jeden z 10 krążków, które udało się zdobyć Polakom na tegorocznych igrzyskach. W porównaniu z Pekinem zmieniły się tylko proporcje krążków. Na niekorzyść. Tym razem 212 osobowa reprezentacja do kraju przywiozła sześć brązowych medali, dwa srebrne i dwa złote. Cztery lata temu polscy sportowcy na najwyższym stopniu podium stawali dwukrotnie, na drugim sześciokrotnie. Brąz zdobyli tylko raz.

- Patrząc na wyniki naszej kadry, byłabym za tym, żeby dwa razy udowadniać swoje możliwości - to byłoby sprawiedliwe. Sama wiem, że są różne imprezy, że na mało ważnym mitingu można osiągnąć minimum, którego później ktoś nie potrafi powtórzyć na wielkich zawodach. Obowiązkowe dwa zaliczenia zmniejszyłyby też rolę przypadku - uważa wicemistrzyni olimpijska w rzucie młotem.

Droga do Londynu Włodarczyk

O Anicie Włodarczyk Polscy kibice usłyszeli w 2009 roku, kiedy zdobyła złoto, a rzutem na 77,96 m. ustanowiła nowy rekord świata.

Rok później poprawiła swój rekord świata podczas mitingu w Bydgoszczy, rzucając na odległość 78,30 m. Jej wyczyn docenił prestiżowy magazyn sportowy Track&Field News, który przyznał jej nagrodę za najlepszy występ sezonu w kobiecej lekkoatletyce.

Na mistrzostwach świata w Daegu w 2011 roku Polka nie zdołała obronić tytułu mistrzyni świata z Berlina. Zajęła dopiero 5. miejsce. Początek sezonu upłynął na walce z kontuzją. Jej pierwszy występ miał miejsce w czerwcu, dwa miesiące przed najważniejszą imprezą sezonu.

W roku olimpijskim wygrała ME. Na Igrzyskach była najlepsza w kwalifikacjach. W konkursie finałowym w czwartej próbie rzuciła pod rekord świata, próba jednak nie została zmierzona. Młot wyleciał poza promień. Złoto zabrała jej Tatiana Łysenko. Rosjanka rzuciła 58 centymetrów dalej [78,18 m, przyp. red.].



Znikajacy polski sport - działacze: Czas reformować »