Sport.pl

Londyn 2012. Kolarstwo górskie. Upadła, ale wstała

- Szkoda, że nie mogłam jechać, uważam, że były szanse powalczyć o zwycięstwo z Julie Bresset. Ale Ola pojechała świetnie, jest się z czego cieszyć - komentowała siódme miejsce Aleksandry Dawidowicz Maja Włoszczowska.
Srebrna medalistka z Pekinu, mistrzyni świata z 2010 roku i wicemistrzyni sprzed roku na podlondyńskiej farmie Hadleigh miała walczyć o kolejny medal, ale z udziału w igrzyskach w ostatniej chwili wykluczyła ją poważna kontuzja stawu skokowego.

Włoszczowska do Londynu jednak przyjechała, sobotni wyścig obejrzała z trybun. A wcześniej o szansach Polek mówiła: - Nie chciałabym rozbudzać nadziei polskich kibiców na podium. Wprawdzie igrzyska sprzyjają niespodziankom, ale sukcesem będzie pierwsza dziesiątka.

Wyścig w malowniczym Hadleigh dla kibiców był odmianą od zatłoczonych trybun i środków komunikacji w metropolii, ale dla 30 zawodniczek - walką z rywalkami na stromych podjazdach, niebezpiecznych zjazdach, wijących się ścieżkach i przeszkodach usypanych z kamieni. Na "Wzgórzu Węży" czy "Króliczej Norze" kolarki traciły miejsca lub sekundy.

Już na początku pierwszej pętli spotkało to Dawidowicz. - 10-15 sekund, jakie zwykle traci się przy upadku, decyduje o tym, że początek jedzie, a tył się mota. Potem nie da się po prostu pojechać na maksa, żeby dogonić czołówkę, bo, jak się mówi w naszym slangu, prędzej czy później korby odbiją - komentowała po wyścigu 25-letnia zawodniczka.

Dawidowicz przez moment jechała dopiero 17., ale przebijała się do przodu. Po pierwszym z sześciu okrążeń była 12., w połowie trzeciego przesunęła się na 11. miejsce. - Mój trener Marek Galiński powtarza mi, żebym nie panikowała, kiedy coś nie wyjdzie - mówiła potem. Po trzecim okrążeniu była dziewiąta, po czwartym - siódma, a po piątym już szósta.

Skupienie na odrabianiu strat doprowadziło do sytuacji, w której Dawidowicz straciła kontrolę nad wydarzeniami. - Wjeżdżając na ostatnią rundę, usłyszałam, jak nasz dyrektor sportowy krzyczy "Olka, dawaj! To końcówka!". "Jaka końcówka? Przecież jeszcze półtorej rundy!" "Nie, to idzie na metę!". Byłam tak skupiona, że nawet nie wiedziałam, na której rundzie jadę - opowiadała Dawidowicz.

Potem tego okrążenia jej zabrakło - Polka straciła szóstą pozycję na rzecz Szwedki Aleksandry Engen, którą trzy lata temu pokonała w walce o młodzieżowe mistrzostwo świata. Na metę przyjechała siódma. - Pojechała świetnie, do drugiego miejsca straciła tylko półtorej minuty, a to w kolarstwie górskim niewiele - komentowała Włoszczowska.

Dawidowicz, która w pewnym momencie wyprzedziła jedną z faworytek, Kanadyjkę Catherinę Pendrel, opowiadała. - Maja była u mnie w piątek i mówiła: "Olka, bez względu na wszystko wyprzedzaj wszystkich. Nie miej kompleksów niezależnie od tego, czy jedzie przed tobą mistrzyni olimpijska".

- Po to przyjechałam, chciałam się na coś przydać - tłumaczyła Włoszczowska. - Dawałam rady, motywowałam Olę, ale to ona pedałowała, to ona wywalczyła to miejsce.

Wyścig wygrała Francuzka Julie Bresset, drugie miejsce niespodziewanie zajęła 42-letnia Sabine Spitz, a trzecie - Amerykanka Georgia Gould. Faworytki do złota, prowadzące w rankingu Pendrel i Norweżka Gunn-Rita Dahle, sensacyjnie wypadły słabo. Pierwsza zajęła dziewiąte miejsce, druga, na której zwycięstwo stawiała Włoszczowska, nie dojechała do mety.

- Szkoda, że nie mogłam jechać, uważam, że były szanse, by powalczyć z Julie Bresset. Ona była bardzo silna, ale z resztą zawodniczek mogłabym sobie poradzić - żałowała Włoszczowska.

Druga z Polek, Paula Gorycka, która o tym, że wystartuje na igrzyskach zamiast Włoszczowskiej, dowiedziała się trzy tygodnie temu, zajęła 22. miejsce. I nie była z siebie zadowolona. - Inaczej to sobie wyobrażałam. Nie wyszło mi na starcie, nie udało mi się przebić do połowy stawki. Czołówka pojechała, peleton się rozłożył, ciężko było wyprzedzać - mówiła.

- Czułam się dobrze, nie narzekam. Na podjazdach było dobrze, gorzej na odcinkach technicznych. Jestem rozczarowana, choć nie tak bardzo, bo dałam z siebie wszystko. Szkoda, że starczyło tylko na tyle - dodała Gorycka, która debiutowała na igrzyskach.

Więcej o: