Londyn 2012. Bolt kontra Rudisha? To byłby pojedynek gigantów

Czy Usain Bolt i David Rudisha, dwaj najlepsi biegacze świata, będą się ścigać na 400 metrów? W Londynie nie ma większych lekkoatletów niż oni.
Różni ich wiele - dystanse, na których startują, popularność, ich osobowości, a nawet sponsorzy. Łączy jedno - są rekordzistami świata, mistrzami olimpijskimi, dominują w wynikowych tabelach wszech czasów. Trudno wyobrazić sobie porażkę Bolta na 100 lub 200 metrów, albo Rudishy na 800.

Ale ktoś z nich musiałby przegrać na 400 m. Kto?

Bolt, z właściwą sobie pewnością siebie, stwierdził w czwartek na konferencji prasowej, że byłby w stanie pokonać Rudishę. Chwilę wcześniej 26-letni Jamajczyk zwyciężył w biegu na 200 m z czasem 19,32 s, stając się pierwszym sprinterem w historii, który wygrał dwa najkrótsze dystanse na dwóch kolejnych igrzyskach.

Bolt był gwiazdą wieczoru, bo jest nie tylko wybitnym sprinterem, ale także wielkim showmanem. Ale kilkadziesiąt minut przed jego zwycięstwem Stadion Olimpijski poderwał się patrząc na finisz skromnego Rudishy, o którym do czwartku pisano "najlepszy biegacz, którego jeszcze nie znacie". 24-letni Kenijczyk prowadził od startu do mety w najszybszym wyścigu na 800 m w historii. Pobił rekord świata (1.40,91), jako pierwszy człowiek zszedł poniżej 1.41.

Masaj, cichy człowiek z delikatnym głosem, pytany o rywalizację z Boltem nie powiedział "nie": - Usain to wielki sportowiec, największy sprinter, jakiego widziałem. Czasem sobie żartujemy, że może kiedyś spotkamy się i przekonamy, kto jest lepszy na 400 m.

Konkretnych planów nie ma, czwartkowe słowa biegaczy deklaracjami nie są, ale pojedynek Bolta z Rudishą nie jest niemożliwy. W 1997 roku w Toronto, o miano najszybszego człowieka na świecie, na nietypowym dystansie 150 m rywalizowali mistrzowie olimpijscy z Atlanty - Kanadyjczyk Donovan Bailey (100 m) oraz Amerykanin Michael Johnson (200, 400 m). Po wbiegnięciu na prostą prowadził Bailey, Johnson szykował się do ataku, ale doznał kontuzji i wyścigu nie ukończył.

Dlaczego nie zorganizować takiego pojedynku dla Bolta i Rudishy? Zainteresowanie kibiców, mediów i sponsorów byłoby potężne, odpowiadające walkom największych bokserów, meczom słynnych tenisistów, wyścigom najlepszych pływaków. - To byłoby fajne, ciekawe widowisko - stwierdził Rudisha. Zbyt skromnie. To byłby hit!

Wyścig nie byłby wymysłem tylko marketingowym, bo i Bolt, i Rudisha w młodości zaczynali starty od 400 m, a teraz obaj biegają na tym dystansie w okresie treningowym. Jamajczyk buduje w ten sposób wytrzymałość, Kenijczyk zaczyna sezon od startów na tym dystansie w Australii.

Ich najlepsze wyniki? Bolt w 2007 roku przebiegł jedno okrążenie w czasie 45,28. Rudisha w 2010 roku osiągnął w Sydney 45,50. Czy to nie jest zapowiedź ekscytującego pojedynku?

- Nie chcę biegać na tym dystansie, ale myślę, że w przyszłości będę, bo mój trener potrafi być bardzo przekonujący. Znajdzie dla mnie argument - mówił dwa lata temu Bolt, wspominając Glena Millesa, trenera z Kingston. - Wydaje mi się, że byłbym całkiem niezły, skoro próbowałem tego w młodości.

W czwartek Bolt powiedział o sobie, że jest legendą, największym żyjącym lekkoatletą i nie ma już nic więcej do udowodnienia. W 2010 roku zaznaczał jednak, że jeśli w Londynie obroni złote medale z Pekinu, to pomyśli o dłuższym dystansie.

Johnson, którego 43,18 z 1999 roku wciąż jest rekordem świata na 400 m, uważa, że Bolt może dokonać wielkich rzeczy. - Nie było jeszcze nikogo, kto miałby najlepsze na świecie wyniki na 100, 200 i 400 metrów, ale Bolt ma potencjał, by to zrobić - mówił dwa lata temu jeden z najlepszych biegaczy w historii.

- Rekordy będą poprawiane, ale uważam, że jeśli Bolt zgromadzi te trzy w jednym czasie, to będzie pierwszym i ostatnim człowiekiem, któremu się to uda. Nikt inny już tego nie dokona - uważa Johnson.

Rudisha, którego ojciec Daniel w 1968 roku zdobył Meksyku srebro w sztafecie 4x400, liczył, że w Londynie spotka się z Boltem właśnie w rywalizacji sztafet. - Ale nas zdyskwalifikowano po kolizji w półfinale, a Jamajka po prostu się nie zakwalifikowała - mówił Sport.pl.

- Znamy się z Usainem, często rozmawiamy, gdy przez zawodami spotykamy się na rozgrzewce. O naszym wyścigu na 400 m mówi wiele osób - ja byłbym zadowolony, gdyby do niego doszło. To byłoby wyzwanie - dodał Rudisha.

Jak ścigaliby się Bolt z Rudishą? - Zacznijmy od tego, że nie wiadomo, jak wyglądałby start - czy byłby z bloków, czy z nabiegu. Tak czy inaczej Bolt zacząłby szybciej, ale jednak ruszanie z nabiegu byłoby plusem dla Rudishy - mówi Piotr Haczek, który w sztafecie 4x400 zajmował szóste miejsca w Atlancie i Sydney.

- Prawdopodobnie Bolt na początku prowadziłby z dużą przewagą, ale po 250 metrach zacząłby słabnąć. Rudisha by go doganiał, ale czy by dogonił? Nie wiadomo na ile starczyłoby Boltowi wytrzymałości i jak szybko mógłby pobiec Rudisha. Dużo zależałoby od tego, jak obaj podeszliby do tego biegu, jak poważnie by się do niego przygotowywali - zastanawia się Haczek.

Ale i niezależnie od tego byłoby to ekscytujące widowisko.

Usain Bolt: » Straciłem szacunek do Carla Lewisa


Kto wygrałby pojedynek Bolt - Rudisha?