Londyn 2012. Siatkarze przegrali wszystko

0 : 3
Informacje
Turniej mężczyzn - Ćwierćfinały
Środa 08.08.2012 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
Wynik
Polska
0
Rosja
3
Składy i szczegóły
Polska
Nowakowski, Winiarski, Kurek, Bartman, Żygadło, Ignaczak, Możdżonek
Rosja
Chtiej, Grankin, Tietiuchin, Musierski, Michajłow, Wołkow, Obomoczajew
Najmocniejsi od lat Polacy zakończyli igrzyska tak, jak w Atenach i w Pekinie. O ile jednak ćwierćfinałowa porażka 0:3 z cudowną w 2004 roku Brazylią nikogo nie załamała, o ile spotkanie z Włochami o półfinał w 2008 roku było zacięte i zakończyło się tie-breakiem, tak teraz Polacy przegrali 0:3 po jednostronnym meczu.
- Trzeba grać z nimi dobrze technicznie, mądrze. Nabijać dużo piłkę na blok, starać się obijać ręce blokujących. Kiwać, ruszać ich zagrywką - mówił przed spotkaniem kapitan Polaków Marcin Możdżonek. Zanim zdążyliśmy zastanowić się, jak biało-czerwoni chcą swój plan gry realizować, było 0:4.

Gdyby nie nierówna zagrywka Rosjan - oprócz dwóch asów Maksima Michajłowa, rywale mieli aż siedem zepsutych serwów - pierwszy set zakończyłby się pogromem niespotykanym. Techniczna gra, kiwanie Rosjan pozostały teorią - praktyką były akcje, w których Polacy walili głową w mur, co obrazowały dwie z rzędu piłki wystawione Piotrowi Nowakowskiemu wprost na potężnego Dmitrija Muserskiego.

Trener Andrea Anastasi szybko zareagował zmieniając winowajcę tych zagrań, Łukasza Żygadłę, na Pawła Zagumnego przy stanie 12:19, ale drugiego seta rozpoczął z tym pierwszym na boisku. Zagumny, wirtuoz i specjalista od gry niebanalnej, obserwował mecz z boku.

Amerykanie, mistrzowie olimpijscy z Pekinu, którzy grając przed Polakami nie wytrzymali włoskiej nawałnicy przegrywając 0:3, mówili po meczu o istocie pierwszego seta - jak ważny jest, jakie zmiany potrafi wywołać w głowach, jeśli jest przegrany. Oni przegrali go dopiero w ostatnich piłkach, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że początek, w którym Polacy zostali wgnieceni w parkiet, spowodował w ich umysłach zmiany nieodwracalne.

Owszem, biało-czerwoni walczyli - tak jak chce Anastasi rzucali się po każdą piłkę, w pierwszych akcjach Żygadło i Krzysztof Ignaczak dwukrotnie wpadali w bandy. Zagrywali zmiennie - kilku bombardowało, reszta próbowała lżejszych, technicznych serwów. Nie tracili wiary - udane bloki i prowadzenia 5:2 na początku drugiego seta dawały nadzieję, że przyjdzie odrodzenie, jak w meczu z Włochami.

Dobre były jednak tylko momenty, przez większość czasu Polacy źle przyjmowali, źle bronili, nieskutecznie atakowali. Byli też słabsi w detalach - wchodzący tylko na zagrywkę Jakub Jarosz i Michał Ruciak serwowali w siatkę, Ignaczak, który zawodził jak nigdy, przyjmował piłkę nieprecyzyjnie, często na tors, co oznaczało punkt dla Rosji lub słabą akcję Polaków. A Zbigniew Bartman, jak to Bartman, kilka ataków skończył efektownie, kilka popisowo zepsuł. Bartosz Kurek i Michał Winiarski nie wznieśli się ponad poziom kolegów.

W drugim secie Polacy prowadzili 14:12, by po chwili przegrywać 15:16. Wprowadzony za Możdżonka Grzegorz Kosok nie zrobił różnicy, zaciętej końcówki Polacy nie wygrali. - Gdyby nie jedna, dwie kontry Rosjan, pewnie byśmy wygrali i mecz wyglądałby inaczej - mówił potem Możdżonek.

Nie wyglądał, w trzecim secie nic się nie zmieniło. Nie było nawet momentu, pojedynczej akcji, która mogłaby dać impuls. Nie dał go Anastasi, nie dali rezerwowi.

- Przegraliśmy mecz, przegraliśmy wszystko - wydusił z siebie Grzegorz Kosok. Większość siatkarzy schodziła z boiska oszołomiona, w oczach Żygadły i Kurka można było dojrzeć łzy. - Nie wiem, co się stało, nie mieliśmy tego spokoju, tej samej pewności, co w Lidze Światowej. Presja oczekiwań nie pomagała, ale nie możemy na nią niczego zwalać - stwierdził Możdżonek.

- Mieliśmy poważne problemy techniczne z odbiorem i serwisem - analizował Anastasi. - Nie graliśmy dobrze, jest mi przykro, także przed polskimi kibicami. Ale uspokójcie się, zawodnicy próbowali. Wierzę w nich, zrobiliśmy niesamowitą robotę i jestem pewien, że możemy z nadzieją czekać na mistrzostwa świata w Polsce. Ten zespół czeka jeszcze wiele sukcesów - dodał Włoch.

Mistrzostwa świata odbędą się w 2014 roku, Anastasi niedawno przedłużył do nich kontrakt, trzon zespołu za dwa lata okrzepnie, będzie bardziej doświadczony. Ale to ćwierćfinał igrzysk miał być dla siatkarzy zwieńczeniem pięknych kilkunastu miesięcy z Anastasim na ławce. Po trzecich miejscach w Lidze Światowej i na mistrzostwach Europy, po drugiej pozycji w Pucharze Świata i wygraniu tegorocznej Ligi Światowej, miał być kolejnym krokiem na szczyt. - Jedziemy po złoto - wyrywało się Anastasiemu i ta kontrolowana pewność siebie była uprawniona. Poza Polską nie było na świecie drużyny, która stawała na podium ostatnich czterech imprez.

W Londynie nie stanie. I nigdy nie dowiemy się czy dlatego, że siatkarze sensacyjnie i rozczarowująco przegrali w ostatnim grupowym meczu z Australią. Zwycięstwo dałoby ćwierćfinał z Niemcami, mecz o niebo łatwiejszy niż z Rosją.

Zamiast tego jest piekło.