Londyn 2012. ''Scolympians'' oderwą Szkocję od Zjednoczonego Królestwa czy wzmocnią unię?

Szkoci zdobyli 11 z 48 medali Wielkiej Brytanii na igrzyskach w Londynie. Ich siedem złotych medali to tyle, ile mają Włosi i Niemcy. Ten sukces wydaje się świetnym argumentem dla szkockich polityków, którzy mają już dość brytyjskiego panowania. Może dać jednak odwrotny efekt.
Słowem ''Scolympians'' swoich rodaków na igrzyskach określił pierwszy minister Szkocji Alex Salmond. - Wspierajmy naszych ''Scolympians'' w drodze po złoto - mówił szef szkockiego rządu w dniu ceremonii otwarcia w Londynie. Jego Szkocka Partia Narodowa za dwa lata chce przeprowadzić referendum w sprawie secesji od Zjednoczonego Królestwa.

Sportowcy, którym Salmond życzył medali, niespecjalnie garną się do wspierania dążeń separatystycznych. Ku uciesze konserwatystów.

Szkocką gwiazdą numer 1 na igrzyskach jest tenisista Andy Murray, zwycięzca olimpijskiego turnieju na Wimbledonie i pogromca Rogera Federera. ''Wielki Szkot i mistrz olimpijski, trzyma złoty medal, dumnie prezentując się pod brytyjską flagą - Alex Salmond, niech cię zeżre z zazdrości!'' - pisał triumfująco na twitterze unionista Struan Stevenson, reprezentant Szkocji w Parlamencie Europejskim. ''Gdy oglądamy jak Andy Murray śpiewa nasz hymn narodowy, nigdy nie zapominajmy, że są małostkowi nacjonaliści, którzy chcą zniszczyć Team GB'' - dodawał szkocki parlamentarzysta Murdo Fraser.

Scott Brash, złoty medalista w jeździectwie w rywalizacji drużynowej, też nie pomaga secesjonistom. - Jestem wielkim pasjonatem mojego kraju i nigdy nie zapomnę, skąd pochodzę. Jestem stuprocentowym Szkotem. Ale to dobrze, że startujemy razem... Czuję się bardziej brytyjski i myślę, że zjednoczeni jesteśmy silniejsi - mówi. Co ciekawe, brytyjskie media dostrzegają szkocki wkład w medalowy łup, podkreślając w tytułach pochodzenie medalistów.

A Alex Salmond zachowuje się jak typowy polityk. Po sukcesach rodaków podkreśla, że ''każdy Szkot powinien być ekstremalnie dumny'', a z drugiej... oskarża zwolenników zjednoczenia o ''dziecinną próbę upolitycznienia igrzysk''. ''To oznaka desperacji. Lepiej by było, jakby po prostu oglądali igrzyska'' - oświadczyła partia.

SNP wierzy, że niezależna Szkocja poradzi sobie lepiej i będzie bogatsza. Sportowcy mają wątpliwości. - Pięciu milionom Szkotów będzie trudniej o wystawienie reprezentacji, która zajmie trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej tak jak Wielka Brytania - mówi bez ogródek Chris Hoy, podwójny złoty medalista w kolarstwie torowym.

W 1996 r., gdy Anglia gościła poprzednią wielką imprezę sportową, piłkarskie mistrzostwa Europy, Szkoci dostali od niej z powrotem dawny kamień koronacyjny swoich królów (służył też królom brytyjskim i jako taki przechowywany był w Anglii). To był pierwszy poważny gest Londynu wobec Szkocji. Powołanie pierwszego od trzech stuleci szkockiego parlamentu było możliwe dzięki polityce premiera Tony'ego Blaira. Rząd w Edynburgu obejmuje sprawy lokalne, ale nie ma nic do powiedzenia w polityce zagranicznej i obronnej.

Wygrana Szkockiej Partii Narodowej w ubiegłorocznych wyborach miało być sygnałem od społeczeństwa, że chce ono zakończenia trwającej ponad 300 lat unii. Londyn przekonuje, że Szkocja jest i będzie silna tylko w Zjednoczonym Królestwie. ''Lepiej razem'' - to hasło kampanii wymierzonej przeciw niepodległościowym dążeniom SNP. Prowadzą ją trzy największe angielskie partie. Wspólnie.

Na razie trudno określić, jaki wpływ na debatę będą miały igrzyska w Londynie. Od badań przeprowadzonych w styczniu do tych z końca lipca poparcie dla niepodległości prawie nie drgnęło. W sondażu opowiada się za nią 30 proc., przeciw jest aż 54 proc.

Paradoksalnie, histeria wokół Szkotów i Team GB, po zdobyciu worka medali, może wzmocnić poczucie jedności i brytyjskości. Nawet w Szkotach. - To wydarzenie ponad podziałami. Po sukcesach szkockich sportowców, czuję się dumna i jako Szkotka i jako Brytyjka - twierdzi obserwująca zawody Helen Paterson. - Byłem zdumiony liczbą ludzi na ulicach całej Szkocji, gdy biegła nimi sztafeta z olimpijskim ogniem. Wszyscy skupiamy się najbardziej na sukcesach szkockich atletów, ale kibicujemy całej reprezentacji Wielkiej Brytanii - przyznaje szkocki działacz sportowy Nigel Holl.

W Londynie 11 medali dla Szkocji i Wielkiej Brytanii zdobyło dziewięcioro sportowców: Chris Hoy (dwa złote, kolarstwo torowe), Heather Stanning (złoty, wioślarstwo), Timothy Baillie (złoty, kajakarstwo górskie), Katherine Grainger (złoty, wioślarstwo), Andy Murray (złoty i srebrny, tenis), Scott Brash (złoty, jeździectwo), David Florence (srebrny, kajakarstwo górskie), Michael Jamieson (srebrny, pływanie), Daniel Purvis (brązowy, gimnastyka).