Sport.pl

Londyn 2012. Lekkoatletyka. Dlaczego Adam Kszczot nie zdobył medalu? Brak formy, presja...

Od 16 lat łódzki sport czeka na medal igrzysk olimpijskich. I poczeka cztery lata, bo nasza ostatnia nadzieja - Adam Kszczot - nie awansowała do finału biegu na 800 m
Bieg na 800 m to jedna z najbardziej prestiżowych konkurencji lekkoatletycznych. Zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, która miała takie gwiazdy jak Sebastian Coe, posiadacz ósmego wyniku w historii, Steve Ovett, mistrz olimpijski z Moskwy, czy Steve Cram, srebrny medalista z Los Angeles.

Obecnie na tym dystansie dominują biegacze z Afryki, a zwłaszcza Kenijczyk David Rudisha, rekordzista świata. Gdy jest w formie, trudno nawiązać z nim walkę, ale Kszczot przed wyjazdem do Londynu podkreślał, że pozostali zawodnicy są w jego zasięgu. Lekkoatleta RKS-u Łódź chciał poprawić swój rekord życiowy wynoszący 1.43,30 s (w 2011 roku). Po startach halowych nastroje były jeszcze lepsze, bowiem 23-letni łodzianin ustanowił rekord Polski z wynikiem 1.44,57 s. - Przyjmuje się, że na otwartym stadionie od tego wyniku powinno się odjąć dwie sekundy - tłumaczył wtedy jego trener Stanisław Jaszczak.

W ostatnim poważnym sprawdzianie przed igrzyskami Kszczot odniósł duży sukces, wygrywając mityng Diamentowej Ligi w Londynie (1.44,51 s). Za nim był jeden z kandydatów do olimpijskiego medalu - Sudańczyk Abubaker Kaki. Łódzki ośmiusetmetrowiec podkreślał, że na igrzyskach najtrudniejszy będzie półfinał. Dostał się do niego bez większych problemów, choć w końcówce zagapił się i zwolnił, omal nie został wyprzedzony przez rywali. Tłumaczył, że wszystko miał pod kontrolą.

W półfinale trafił m.in. na Kakiego oraz 18-letniego Nijela Amosa z Botswany, tegoroczną rewelację (1.43,11 s). Niestety, Kszczot przybiegł na metę trzeci z czasem 1.45,34 s. Bezpośredni awans uzyskali Amos i Kaki. Nadzieja na awans z czasem (w ten sposób kwalifikowało się dwóch zawodników z trzech biegów) prysła błyskawicznie, bo szybciej od łódzkiego olimpijczyka pobiegli Amerykanie Nick Symmonds i Duane Solomon, Marcin Lewandowski, Rosjanin Jurij Borżakowski oraz Francuz Pierre-Ambroise Bosse.

- Wydawało się, że bieg układa się po mojej myśli, ale jak się okazało, nie do końca. Wszystko wskazywało, że w półfinale będzie lepszy czas, tak jednak nie było - mówił Kszczot wysłannikowi PAP. - Problem w tym, że pobiegłem na maksa i nie przyniosło to jednak wyniku. Nie wiem, co się stało, nogi ewidentnie nie chciały mnie ponieść.

Wszystko wskazuje, że lekkoatleta RKS-u nie trafił z formą na najważniejszy start w jego dotychczasowej karierze. Kolejny raz powtórzyła się sytuacja, że po zakończeniu obozu przygotowawczego w górach, a konkretnie w St. Moritz, był w bardzo dobrej dyspozycji, a później biegał już coraz słabiej. Tak samo było w sezonie halowym, kiedy poprawił rekord Polski, a w mistrzostwach świata w Stambule spisał się znacznie słabiej, zajmując czwarte miejsce ze słabym czasem.

- Bardzo mi smutno - przyznaje Lech Leszczyński, prezes Łódzkiego Związku Lekkiej Atletyki. - Adama stać było na awans do finału i powalczenie w nim. Powiem szczerze: oczekiwałem medalu. Moim zdaniem Adam nie był w stanie uzyskać lepszego czasu, bo biegł bardzo ciężko. Próbował przyspieszyć na finiszu, ale głowa chciała, lecz nogi nie mogły. Niby cały cykl przygotowań został przećwiczony, ale widocznie gdzieś był błąd. 12. miejsce nie jest tragedią. Adam Kszczot potwierdził, że wciąż jest w światowej czołówce.

Leszczyński nie wyklucza, że na słabszy występ Kszczota mogła mieć wpływ presja. Łodzianin ma dopiero 23 lata i po raz pierwszy startował w tak wielkiej imprezie. - Wiedział, że na trybunach są jego kibice - dodaje.

Marzenia o medalu olimpijskim dla Łodzi trzeba więc odłożyć na kolejne cztery lata. Wcześniej szansę straciła Agnieszka Nagay, która w strzelectwie zajęła ósme miejsce. Tak więc ostatnim łodzianiem, który stanął na podium igrzysk, był Artur Partyka, drugi w Atlancie w skoku wzwyż.

W Londynie wystartuje jeszcze dwoje czterystumetrowców z AZS-u Łódź: Agata Bednarek i Kamil Budziejewski. Pobiegną w sztafetach, dla których sukcesem będzie awans do finałów.