Sport.pl

Londyn 2012. Siatkówka. Andrea Anastasi: Obawiamy się porażki, ale strach przed nią to sól sportu, sól życia

- Boimy się, że mecz z Rosją może być dla nas ostatnim w turnieju. Ale to pożądane uczucie. Jeśli się boisz, to znaczy, że myślisz o tym, co cię czeka, koncentrujesz się na tym - mówi trener polskich siatkarzy Andrea Anastasi przed środowym ćwierćfinałem. Mecz rozpocznie się o 20.30.
0 : 3
Informacje
Turniej mężczyzn - Ćwierćfinały
Środa 08.08.2012 godzina 20:30
Wyniki szczegółowe
Wynik
Polska
0
Rosja
3
Składy i szczegóły
Polska
Nowakowski, Winiarski, Kurek, Bartman, Żygadło, Ignaczak, Możdżonek
Rosja
Chtiej, Grankin, Tietiuchin, Musierski, Michajłow, Wołkow, Obomoczajew
Mecz o awans do najlepszej czwórki igrzysk nie będzie dla Polaków tylko ćwierćfinałem - będzie ćwierćfinałem z Rosją, z którą rywalizacja ma wyjątkową historię. - Wiem o tym, orientuję się w pogmatwanej historii obu tych krajów - mówi Sport.pl Anastasi.

- Nie mogę obiecać, że w środę wygramy, ale wiem, że to będzie dobry, zacięty mecz, a przede wszystkim mój zespół będzie w nim walczył w każdej minucie. Każda akcja, każda piłka to dla nas okazja, żeby pokazać pasję i walkę. Czy to wystarczy do zwycięstwa? Nie wiem - powtarza Włoch.

Najsłynniejszy polsko-rosyjski pojedynek przy siatce, to finał igrzysk w Montrealu w 1976 roku, w którym Polska pokonała w finale ZSRR i zdobyła złoto. Czy Anastasi będzie przypominał ten mecz motywując w środę siatkarzy? - Wiem, jaka jest historia pojedynków Polski z Rosją, ale raczej nie będę jej wykorzystywał do motywowania zawodników.

- Moi chłopcy dobrze wiedzą, o co grają, sami się motywują - mówi Anastasi. - Na wtorkowym treningu widziałem, jak na ten mecz czekają. Oni, my wszyscy, chcemy zdobyć złoto, a żeby awansować do półfinału, musimy pokonać Rosję.

Oba zespoły są zdeterminowane, pewne swojej siły, a jako cele mają wytyczone złoto.

Ostatnie świetne wyniki polskich siatkarzy, którzy jako jedyni na świecie stawali na podium czterech ostatnich światowych imprez, sprawiły, że odpadnięcie w ćwierćfinale zostanie uznane jako ogromne rozczarowanie, porażka. Nie będzie czyśćca, tylko niebo albo piekło:

Co na to Anastasi? - Jestem sportowcem, gram, trenuję, rywalizuję od wielu lat. Wiem, że nie zawsze osiąga się to, do czego się dąży. Kiedy trafiasz na świetnego przeciwnika, to czasem wygrywasz, ale czasem on gra tak dobrze, że kończysz jako przegrany. Chętnych na złoto jest wielu - my, Włosi, Brazylijczycy, Rosjanie. O obronie złota mówią głośno Amerykanie.

- Jeśli przegramy, to wrócimy wkurzeni do domu. Ale ja wiem, na co stać ten zespół, oglądam go od ponad roku - to dobra, młoda drużyna, która chce walczyć o wszystko - dodaje Anastasi. - Mam nadzieję, nie - wierzę w to, że wygramy. Wierzę w swoich zawodników, ufam im.

- Grozi nam powrót do domu i bardzo dobrze - twierdzi Włoch. - Ostatnia noc, to noc strachu. Boimy się, obawiamy, że mecz z Rosją może być dla nas ostatnim w turnieju.

- Ale strach, obawa przed meczem, to uczucia pożądane. Jeśli się boisz, to znaczy, że myślisz o tym, co cię czeka, koncentrujesz się na tym. Strach przed porażką to sól sportu, to sól życia - tłumaczy Anastasi.

Czy zdaniem Włocha polscy siatkarze zapomnieli o poniedziałkowej porażce 1:3 z Australią? - Mam nadzieję, że nie! Gdyby zapomnieli, to popełniliby wielki błąd - uważa Anastasi. - O tej porażce trzeba pamiętać, żeby mieć świadomość, że jak grasz źle, to przegrywasz. Musimy skoncentrować się na błędach, żeby ich więcej nie popełniać.

Sport.pl w mocno nieoficjalnej wersji... Polub nas na Facebooku »


Więcej o:
Skomentuj:
Londyn 2012. Siatkówka. Andrea Anastasi: Obawiamy się porażki, ale strach przed nią to sól sportu, sól życia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX