Londyn 2012. "Magiczne koła" tajemnicą sukcesu brytyjskich kolarzy?

Kolarze torowi Wielkiej Brytanii uzyskali tak dobre wyniki na igrzyskach olimpijskich w Londynie, że ich rywale węszą spisek. Francuzi twierdzą, że sekret tkwi w "magicznych kołach" przygotowanych przez McLarena, które gospodarze ukrywają przed światem.
Brytyjczycy wywalczyli siedem złotych medali w dziesięciu finałach w kolarstwie torowym. Szanse na ósmy odebrała im dyskwalifikacja drużyny kobiecej w sprincie olimpijskim (Brytyjki pobiły w eliminacjach rekord świata). Ich dominacja jest niepodważalna. To wszystko sprawia, że ich rywale zastanawiają się nad sekretem ich wielkiej przewagi. Zdaniem dyrektor ekipy francuskiej Isabelle Gautheron gospodarze ukrywają przed światem wynalazek pozwalający osiągać im lepsze czasy od przeciwników. Jej zdaniem używają sprzętu innego niż ten, który przygotował ich oficjalny sponsor - francuska firma Mavic (jeżdżą nim też Francuzi i Australijczycy).

- Zastanawiające, w jaki sposób osiągają tak dużą przewagę. Czy znaleźli nagle jakąś niesamowitą, nową metodę treningu? Oczywiście nie mówię tu o żadnym dopingu, bo testy są na tyle dobre, że nikt na pewno by nie ryzykował. Nie owijając w bawełnę, wydaje nam się, że coś nie tak jest z ich rowerami - powiedziała Gautheron w rozmowie z "L'Equipe".

Jej zdaniem podejrzane jest to, jak bardzo Brytyjczycy ukrywają swój sprzęt. - Zakrywają koła i naprawdę są wątpliwości, czy to na pewno te wyprodukowane przez firmę Mavic - twierdzi Gautheron.

"L'Equipe" skontaktował się nawet z firmą, która zapewniła gazetę, że "wszystkie zespoły mają takie same koła". Ale Gautheron i tak węszy spisek. "Wiemy, że współpracują z McLarenem" - mówi.

Co na to wszystko brytyjska ekipa? "Zapewniliśmy najlepszy sprzęt naszym kolarzom" - powiedział lakonicznie odpowiedzialny za finanse w brytyjskim związku kolarskim Matt Parker. A jeden z dyrektorów miejscowej centrali kolarskiej (i menedżer Teamu Sky, w którego barwach Tour de France wygrał Bradley Wiggins) Dave Brailsford dodał: "To interesujące, że ludzie teraz zaczynają zadawać pytania. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy tym, co dzieje się na igrzyskach, a na tym co zdarzyło się na Tour de France. Sekret tkwi w tej samej fantastycznej metodzie i filozofii szkolenia".

Z całą pewnością te wyjaśnienia nie są dla Francuzów wystarczające.