Londyn 2012. Lekkoatletyka. Mistrzyni świata nie skoczyła, bo... się bała

Mistrzyni świata z Deagu Fabiana Murer w eliminacjach skoku o tyczce nie zdecydowała się na ostatnią próbę, która mogła zapewnić jej awans do finału. Powodem był za silny wiatr. Brazylijczycy mają o to do niej wielkie pretensje.
Murer była jedną z największych nadziei Brazylijczyków na olimpijski medal. Na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Daegu wywalczyła złoto. Podczas poniedziałkowych eliminacji do finału skoku o tyczce Brazylijka zepsuła dwie pierwsze próby atakując wysokość 4.55. Do ostatniej podeszła, zaczęła nawet biec. W ostatniej chwili zatrzymała się jednak, uznając, że warunki są zbyt niebezpieczne.

Sędziowie wcześniej nie pozwolili Murer jej na próbę, na finałowy skok jednak zezwolili. - Poddałam się, bo wiatr uniemożliwiał skakanie. Mogło być niebezpiecznie. Mogłabym się połamać, jeśli wykonałabym próbę - powiedziała po zawodach zawodniczka.

Brazylijscy fani i media krytykują mistrzynie świata, tłumacząc, że warunki na stadionie były takie same dla wszystkich zawodniczek. - Widzę, że duch olimpijski nie dotyczy wszystkich - napisał na Twitterze Gustavo, brazylijski mistrz olimpijski z Aten (2004) i srebrny medalista z Pekinu. - Każde poświęcenie jest warte walki o medale dla swojego kraju - dodał słynny siatkarz.

- Zrobiłam wszystko, co mogłam. Zawsze mówię co działo się podczas prób. I zawsze respektowałam wszystkie tłumaczenia - odparła Murer.