Londyn 2012. Lekkoatletyka. Mo Farah bohaterem Somalii. Wygrał teleturniej, zaraz potem olimpijskie złoto! [WIDEO]

To wielki rok dla Mohameda Faraha. Najpierw w telewizyjnym teleturnieju wygrał 2500 tysięcy funtów. A teraz rozbił bank w olimpijskim biegu na 10 000 metrów pokonując koalicję słynnych Etiopczyków i Kenijczyków!
Somalia to jeden z najbardziej biednych krajów świata. Targana wojną domową, rozbita, podzielona na strefy wpływów różnych klanów, w dodatku na morzu grasują piraci. To kraj, w którym życie ludzkie znaczy niewiele. Ledwie kilka dni temu w Mogadishu został zastrzelony znany komik Abdi Jeylani Marshale. Zginął od kul dwóch niezidentyfikowanych mężczyzn, gdy wychodził ze studia radiowego. Marshale pozwolił sobie na żarty na temat muzułmańskich bojowników. Nie ma pewności kto go zabił, ale w ubiegłym roku groziła mu ekstremistyczna bojówka, al-Shabaab. Takie zdarzenia na ulicach stolicy Somalii to norma. W kwietniu dla przykładu zabito szefa Komitetu Olimpijskiego Somalii - Aden Yabarow Wiish zginął od bomby, która wybuchła podczas przedstawienia w teatrze.

Do Londynu wysłano symboliczną dwuosobową ekipę sportowców. Zamzam Mohamed Farah w biegu na 400 metrów już pierwszego dnia zajęła ostatnie miejsce, czas miała koszmarny, ale w tym wypadku to bohaterka - kobieta sportowiec z muzułmańskiego kraju dobiegła do mety!



Kibice w Somalii swoje wielkie chwile uniesienia przeżywali w sobotni wieczór podczas biegu na 10000 metrów. W barwach Wielkiej Brytanii pobiegł Mohamed "Mo" Farah, 29-letni biegacz, który urodził się w Mogadishu, a jako ośmiolatek wyjechał do ojca na Wyspy.

Farah był już na poprzednich igrzyskach w Pekinie, wtedy nie zakwalifikował się nawet do finałowego biegu. Teraz wydawało się, że jest dużo mocniejszy, był jedną z gwiazd ubiegłorocznych mistrzostw świata, zdobywał medale Mistrzostw Europy, ustanowił nowe rekordy Wielkiej Brytanii. Jednak i tak w trakcie sobotniego biegu kamery koncentrowały się na słynnym Etiopczyku Kenenisie Bekele oraz koalicji Kenijczyków, którzy planowali uniemożliwić mistrzowi obronę tytułu mistrza olimpijskiego. To jednak Farah, podopieczny znanego trenera Alberta Salazara, zaskoczył wszystkich. Na finiszu urodzony w somalii zawodnik nie dał reszcie żadnych szans. Na mecie wybiegły do niego szczęśliwe żona i przybrana córka Rihanna.



W Somalii po sukcesie Mohameda wybuchła euforia. Nie brakowało pięknych obrazków na ulicach, gdy kibice ściskali się z radości. "Cała Somalia jest dumna z Mohameda" - napisał mi znajomy, który mieszka w Mogadishu. - "My tu takich Mohamedów mamy całe mnóstwo. Gdyby nie wojna w Londynie podjęlibyśmy rywalizację z Kenijczykami czy Etiopczykami" - dodał.

To był wielki rok Mohameda Faraha. Kilka tygodni przed igrzyskami "Mo" pojawił się w słynnym teleturnieju telewizyjnym "The Cube". Zadziwił publiczność i prezentera wielkimi umiejętnościami i nagrodzony owacjami zgarnął główną nagrodę - bagatela 250 tysięcy funtów.



Ten rok "Mo" pewnie zakończy jeszcze większym szczęściem od olimpijskiego złota. Jego żona Tania jest w ciąży i zapewne we wrześniu urodzi... bliźniaki.