Korespondent Sport.pl z Londynu: Najcenniejszy piątkowy medal? Brąz wioślarek!

Tomasz Majewski zdobył złoto w pchnięciu kulą. Adrian Zieliński zdobył złoto w podnoszeniu ciężarów. Ale dla mnie najcenniejszy medal to ten brązowy, który wywalczyły wioślarki Magdalena Fularczyk i Julia Michalska - pisze Łukasz Cegliński, korespondent Sport.pl z Londynu.
Wartościowanie tak wybitnych osiągnięć to rzecz niewdzięczna. No bo weź, człowieku, siądź po tak udanym dniu i rzetelnie oceń, które z osiągnięć polskich sportowców było mniej lub bardziej ważne. Raz, że takie sukcesy ciężko porównywać, dwa, że to po prostu nie wypada.

Dlaczego więc chcę to robić?

Bo czytając tekst Radka Leniarskiego o wioślarkach, czułem wzruszenie. I doceniłem wysiłek, wielki wysiłek, pań, które - inaczej niż Majewski i Zieliński - nie są w swoich konkurencjach mocarzami. A potem, słuchając nagrania rozmowy z Fularczyk, prawie płakałem. Ból wywołany kontuzją, ból po śmierci taty Magdaleny, pajączek, który zagnieździł się łódce... I ten łamiący się głos. Podobno w telewizji było widać łzy pani Magdy.

Wyścig oglądałem - bez głosu właśnie, sam obraz - w biurze prasowym w centrum Londynu. I co? I bezmyślnie kpiłem: - O, jaki medal?! Złoto, srebro, bez szans. Brązu pewnie też nie obronią.

A teraz mi głupio.

Ale to trochę tak jest, że nieudane, polskie medalowe ataki udzielają się nam, dziennikarzom, tak jak wam, kibicom. Dwa, że patrząc na zawody w telewizji - czego doświadczamy przecież najczęściej - nie wiemy nic, albo wiemy niewiele o tym, co się dzieje w ciałach i wokół ciał zawodników.

Ta refleksja przyszła wieczorem, powtórzę - jak wiele tajemnic mają przed nami drużyny, sportowcy? O ilu rzeczach nie wiemy, kiedy rozgrywają się mecze, biegi, turnieje?

Widzę paradoks mojego toku myślenia. Konkurs pchnięcia kulą był szalenie emocjonujący - Majewski z Davidem Storlem przepychali się w pierwszych próbach, do końca nie wiadomo było, który będzie górą, Polak, zdobywając złoto, miał centymetr przewagi. Złoto Zielińskiego też wytapiało się w najwyższej temperaturze - w walce z Rosjaninem i Irańczykiem liczyły się pojedyncze kilogramy. Na gryfie lub na szkielecie.

Wyścig wioślarek? Nuda, nuda, nuda. Polkom dość szybko uciekły Brytyjki i Australijki, reszta stawki przez większość dystansu płynęła daleko.

Ale jakże inaczej patrzy się na ten wyścig, medal, kiedy już wiemy, o tym wszystkim, co spotkało wioślarki, Fularczyk, przed igrzyskami, przed startem.

Majewskiego, który obronił złoto igrzysk jako pierwszy kulomiot od 1956 roku, wpiszemy do historii. Zieliński wywalczył pierwsze polskie złoto na igrzyskach w Londynie. Ale, mam wrażenie, to okoliczności zdobycia brązowego medalu Fularczyk i Michalskiej zapamiętamy najdłużej.



Który z dotychczasowych medali Polaków ucieszył Cię najbardziej?