Sport.pl

Dobrowolski chce do Rio. "Dociągnij ten łuk"

Drugi start Rafała Dobrowolskiego na igrzyskach olimpijskich zakończył się tak jak pierwszy. Łucznik Stelli Kielce wyeliminowany w 1/8 turnieju indywidualnego. Do ćwierćfinału awansował faworyzowany Koreańczyk Jin Hyek Oh.
Tuż przed pojedynkiem Dobrowolskiego na Lord's Cricket Ground w Londynie doszło do sensacji. Nowy rekordzista świata (z eliminacji), przedstawiciel najlepszych na świecie Koreańczyków Dong Hyun Im został pokonany przez Holendra Ricka van der Vena (1:7). Kielecki łucznik, którego po raz pierwszy w turnieju olimpijskim można było oglądać w bezpośredniej relacji telewizyjnej nie poszedł jednak w ślady zawodnika z Holandii. Głównie jednak dlatego, że rywal trafiał blisko środka bardzo regularnie - tylko jedna z jego dziewięciu strzał trafiła w ósemkę, a za to aż trzy w dziesiątkę. - Oh to innej klasy przeciwnik niż poprzednicy. Był bardzo pewny, nie miał żadnych wpadek - chwali lepszego kielczanin.

Od początku musiał gonić i ani razu ta sztuka mu się nie udała. Mocno niezadowolony z siebie był zwłaszcza po drugim secie, w którym uzyskał tylko 23 "oczka". Trwający ledwie kilka minut pojedynek z numerem 3 eliminacji (sam był w nich 14) zakończył bez punktu (0:6). - Zacząłem od "10-tki". Chciałem to kontynuować, ale chyba za bardzo... Dobrze, że "Gazeta" dzwoni dopiero teraz, bo od razu po zawodach nie byłem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego strzelałem tak słabo. Teraz wydaje mi się, że za bardzo chciałem tych "10" i przedramię, ręka, ciało nie pracowało tak jak powinno. Zabrakło mi luzu. Po drugim secie wcale nie przeklinałem (śmiech), tylko się motywowałem. Mówiłem sobie "dociągnij ten łuk". Nie wyszło. Moje rozczarowanie już nic jednak nie zmieni - dodaje Dobrowolski.

Występ w Londynie podopieczny Wiktora Pyka zakończył w tej samej fazie co turniej olimpijski w Pekinie. W Chinach także przegrał z Koreańczykiem, tyle że był to Kyung Mo Park. - Na pewno chciałbym jeszcze wystartować na igrzyskach w Rio. A tam dopiąć tego, co chcę - wejść do ćwierćfinału i bić się o medal. Konieczne są jednak do tego zmiany w łucznictwie w całym szkoleniu, potrzebna jest większa rywalizacja w drużynie. Ale to nie rozmowa na teraz - podkreśla 28-letni łucznik.

Dobrowolski był w Londynie jednym z zaledwie dwóch świętokrzyskich sportowców. W przyszłą sobotę do walki stanie powołana za kontuzjowaną Maję Włoszczowską kolarka górska Paula Gorycka z mającej bazę w Kielcach grupy 4F e-vive Racing Team braci Andrzeja i Zbigniewa Piątków.

Więcej o: