Londyn 2012. Brytania pyta: Gdzie jest złoto?

Kolarze dali się przechytrzyć, skoczek do wody popełnił błąd, pływaczka finiszowała trzecia. ?Chcemy wreszcie złota!" - wołają gazety, a fani zastanawiają się, czy gospodarzy tradycyjnie nie przerośnie presja. Jak piłkarzy na Euro, czy tenisistów w Wimbledonie
"Gold medal wanted", czyli "Poszukiwany złoty medal" - napisał w trzecim dniu igrzysk na pierwszej stronie brukowiec "The Sun" zamieszczając wielkie zdjęcie złotego krążka. "Everything but the gold", czyli "Wszystko tylko nie złoto" - woła okładka poważnego "Independenta".

Po trzech dniach rywalizacji Wielka Brytania w tebeli medalowej zajmowała 20. miejsce za Kolumbią, Litwą i Gruzją z jednym srebrnym i dwoma brązowymi krążkami.

Paniki jeszcze nie ma, ale nie da się ukryć, że faworyci na razie zawodzą. Kolarski król sprinterów Mark Cavendish przegapił ucieczkę Aleksandra Winokurowa, pływaczka Rebecca Adlington, dwukrotna mistrzyni olimpijska z Pekinu, finiszowała dopiero trzecia na 400 m st. dowolnym., a cudowne dziecko skoków do wody Tom Daley razem z kolegą ześlizgnęli się z podium na czwarte miejsce w skokach synchronicznych z 10 metrowej wieży. Murowany faworyt do złota w żeglarskiej klasie Finn Ben Ainslie też na razie głównie narzeka na pogodę i po kilku wyścigach jest trzeci.

Brytyjczyków ratują niespodzianki - srebro kolarki Elizabeth Armitstead w wyścigu szosowym, czy poniedziałkowa megasensacja i pierwszy od 88 lat medal (brąz) w sportowej gimnastyce męskiej drużyny.

Cztery lata temu w Pekinie zaczęło się znacznie lepiej - Nicole Cooke złoto w kolarstwie zdobyła już drugiego dnia, w sumie Brytyjczycy odnieśli historyczny sukces sięgając po 47 medali, w tym 17 złotych.

Dlaczego teraz jest trudniej? - Wtedy nie było takiej presji, medale zdobywaliśmy trochę z zaskoczenia, a teraz wszystko zaplanowano, gazety wyliczają z dokładnością do dwóch-trzech krążków, że powinniśmy zdobyć ponad 50 medali. Na igrzyska wydaliśmy gigantyczne pieniądze, oczekiwania są ogromne. Sportowcy czują dużo większe ciśnienie - opowiadają w Londynie brytyjscy dziennikarze.

Zarządzająca sportem nad Tamizą agenda UK Sport, powołana do życia po najgorszych w historii igrzyskach w Atlancie, gdzie GB Team zdobył tylko jedno złoto, wpompowała w przygotowania miliardy funtów. Przez ostatnie cztery lata - niemal 488 mln z budżetu i pieniędzy National Lottery - dwa razy więcej niż przed Pekinem. Przed sportowcami - rozliczanymi z wyników podobnie do polskiego Klubu Londyn (choć z trochę większą konsekwencją odbiera im się pieniądze, w razie niepowodzeń) - postawiono cel wywalczenia minimum 48 medali. Media od razu uznały go jednak za mało ambitny i podbiły stawkę do 65 krążków. Liczą też, że gospodarze powalczą z Rosją o trzecie miejsce w tabeli medalowej. W "Timesie" codziennie ukazuje się rubryka "Czy realizujemy cele?". Gazeta wylicza, że Brytyjczycy mają zdobyć do końca igrzysk 19 złotych krążków, 24 srebrne i 20 brązowych. Na razie do celu nie trafiają.

Kibice przebąkują już o tradycyjnej brytyjskiej słabej sportowej głowie. Piłkarze na MŚ i Euro zawodzą od 1966 r., bo nie umieją znieść ciśnienia, tak samo dzieje się z tenisistami, którzy od 1936 r. nie umieją podbić kortów Wimbledonu. Andy Murray, po przegraniu tegorocznego finału z Rogerem Federerem rozpłakał się na korcie. Olimpijscy sportowcy byli dotąd w cieniu, teraz po raz pierwszy są na pierwszej linii frotnu. Czują to, co piłkarze i tenisiści. A żeby zrozumieć, jaką presję odczuwają brytyjscy sportowcy, wystarczy włączyć telewizor, kupić dowolną gazetę lub zwyczajnie pójść na spacer. Największe gwiazdy, a więc ci, od których oczekuje się wyłącznie złota, jak siedmioboistka Jessica Ennis, spoglądają na przechodniów w Londynie z gigantycznych banerów reklamowych na ulicach. Mogą spojrzeć sobie głęboko w oczy jadąc na zawody.

Brytyjczycy najwięcej medali chcą zdobyć w kolarstwie torowym, które zaczyna się w czwartek, lekkoatletyce (piątek) trwającym już pływaniu i wioślarstwie oraz kajakach i żeglarstwie (finały w drugim tygodniu). Mają więc jeszcze czas na medalowe żniwa, choć wydaje się, że bez szybkiego złota, morale zacznie spadać.

Dziś kolejny test odporności na stres. Faworytem do złota w kolarskiej jeździe indywidualnej na czas jest zwycięzca Tour de France Bradley Wiggins, a w wioślarskiej dwójce Helen Glover i Heather Stanning. Jeśli zwyciężą, być może odczarują Brytyjczykom te igrzyska. Jeśli nie, głowa może ich rozboleć już nie na żarty.

Więcej o: