Sport.pl

Londyn 2012. Żeglarstwo. Kolejne nadzieje na medal, które jeszcze nigdy się nie spełniły

Dla rozpoczynających dzisiaj igrzyska olimpijskie windsurferów Zofii Noceti-Klepackiej i Przemysława Miarczyńskiego, to kolejna z rzędu taka impreza. Niemal zawsze budzą oni nadzieje medalowe jednak jeszcze nigdy ich nie spełnili. Rywalizacja mężczyzn RS:X startuje o godz. 13, a kobiet o godz. 14.30.
- Od dłuższego czasu na światowym poziomie mamy reprezentantów RS:X, a więc Zofię Noceti-Klepacką i Przemysława Miarczyńskiego. Ale proszę mnie nie pytać o szanse, bo za dużo jest tutaj zmiennych, które mają wpływ na to, kto stanie na podium. Nie odważę się powiedzieć, że ten wróci z medalem, a tamten nie - mówi dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Chamera.

Miarczyński ma za sobą trzy igrzyska olimpijskie. W 2000 roku w Sydney był ósmy. Następnie wystartował w Atenach, gdzie przypłynął na 5. pozycji (w kasie Mistral). Ostatnie igrzyska w Pekinie (już w klasie RS:X) zakończył na 16 miejscu. Miarczyński uzależniony jest od silnego wiatru. Dlatego też w stolicy Chin, gdzie wiało słabo, poszło mu najgorzej ze wszystkich olimpijskich startów.

Dla Noceti-Klepackiej impreza w Londynie to trzecie igrzyska w karierze. W Atenach w klasie Mistral była 12. Cztery lata temu zajęła 7. pozycję.

- Zosia jest w tym momencie najlepsza na świecie i jest na pewno zdecydowaną faworytką do miejsc medalowych. W ubiegłym roku zdobyła wicemistrzostwo świata i mistrzostwo Europy, w tym roku również była druga na mistrzostwach świata, podczas ważnych zawodów nie schodzi poniżej pewnego poziomu - zapewnia Witold Nerling z YKP Warszawa, który trenuje zawodniczkę od 15 lat.

Nasze nadzieje na medal mają w Londynie ostatnią okazję na to, aby się spełnić. Podczas kolejnych igrzysk olimpijskich windsurfing zostanie bowiem zastąpiony przez kitesurfing. Chyba, że oboje zdecydują się zamienić deskę z żaglem, na tę z latawcem.

- Sam start w igrzyskach jest dużym obciążeniem. Ale czy to, że popłyną na nich po raz ostatni, zadziała pozytywnie, czy negatywnie - nie mam pojęcia. Wiem jedno: to są doświadczeni zawodnicy, znają siebie na wylot, wiedzą, jak się przygotować do takiej imprezy. A wiem, że są przygotowani optymalnie, powiedziałbym wręcz, że idealnie, tak pod względem fizycznym, jak i mentalnym i taktycznym - dodaje Chamera.

Dwa pierwsze wyścigi klasy RS:X mężczyzn i kobiet dzisiaj. I tak do 5 sierpnia, z dniem przerwy 3 sierpnia. Finał RS:X zaplanowano na 7 sierpnia. W sumie zostanie rozegranych 11 wyścigów. Po 10 sumuje się miejsca danego żeglarza, odejmuje to najgorsze i otrzymuje sumę eliminacji. Pozycja uzyskana w finale mnożona jest razy dwa i dodawana do sumy eliminacji. Ten, który uzyska najniższy wynik wygrywa.

Więcej o: