Sport.pl

Londyn 2012. Ścigając się z kosmitami

- Czy wieczne porażki to moja skaza? Nie. Gdyby nie Michael Phelps, lub Ryan Lochte, nie byłbym tak dobry - mówi pływak Laszlo Cesh, dla którego Phelps to wieczny pech.
Dawno temu w Miszkolcu wystartowałem w międzynarodowych regatach kajakowych i miałem to nieszczęście, że sąsiedni tor zajęli Laszlo Fidel i Ferenc Csipes. Wiem, te nazwiska nic wam mówią, co jest dla mnie tym bardziej bolesne. Po 10 pociągnięciach Węgrzy mieli bowiem łódkę przewagi. Dopóki mój mózg jeszcze normalnie pracował i zachowywałem świadomość, modliłem się, aby ta farsa się skończyła, by nie było kompromitacji. Wtedy przekonałem się co to znaczy, że rywal może wyleczyć cię ze sportu. Węgrzy nazdobywali później kontenery złotych medali mistrzostw i igrzysk, byli wirtuozami kajaka.

Dla mnie był to tylko jeden start, ale długotrwałe lanie może spowodować zmiany osobowości - potwierdziły to badania psychologów. Nie występują co prawda drgawki i napady paniki przed startem, ale jednak myśl, że ściganie się z kosmitą to syzyfowa praca, pojawia się intensywnie. Również w olimpijskim sporcie, również w walce o medale.

Weźmy Monikę Pyrek, która od lat walczy z Jeleną Isinbajewą. - Od serca czuję, że nie jest mi pisany medal olimpijski. Może ja po postu nie mam takich możliwości, by go zdobyć? Może brak mi eksplozji emocji? - mówiła przez łzy w Pekinie po finale skoku o tyczce. Rosjanka zdobyła złoto, bijąc rekord świata.

Ja byłem tylko kajakarzem kadry młodzieżowej, z krótką karierą reprezentanta. Są jednak zawodnicy, których przez całe sportowe życie prześladują zwycięzcy nie z tego świata. Statystyki mówią, że w historii jest ledwie czworo lekkoatletów, którzy wygrali wszystkie mistrzowskie zawody od juniora do seniora, aż po igrzyska. I jak tu wierzyć w pokonanie Valerie Adams - to jedna z tej czwórki - w pchnięciu kulą. Nowozelandka wygrała pod rząd 24 finały i seria trwa? Albo z Kenenisą Bekele w biegu na 10000. Etiopczykiem który nigdy nie przegrał biegu na tym dystansie.

Ostatnio obezwładniła mnie historia Laszlo Cseha. Spec od stylu zmiennego i motylka miał tego pecha, że jego kariera toczy się równolegle z karierą Michaela Phelpsa. Jest to ścisły szew. Jakby wiązała ich niewidzialna pępowina. Węgier na poprzednich igrzyskach w trzech konkurencjach, w jakich startował, przegrywał tylko z Phelpsem. W komórkę wgrał finał wyścigu na 200 m motylkiem w Pekinie i kiedy czuje się wyczerpany treningiem odtwarza go. Tu, w Londynie popłynęli w sąsiednich torach w eliminacjach na 400 m stylem zmiennym. Znów Węgier był tuż za Amerykaninem. Tylko, że Phelps, obrońca tytułu w tej konkurencji, wszedł do finału z ostatniego miejsca, srebrny Cseh odpadł. - Myślałem o tym, czy to jakaś moja skaza. I wymyśliłem, że gdyby nie Michael, lub Ryan Lochte, nie byłbym tak dobry. Pływanie dzięki nim jest lepsze - mówi.

We wtorek w finale 200 m motylkiem znowu wystartują obok siebie. Do półfinału zakwalifikował się też Paweł Korzeniowski, który w wywiadzie dla "Logo" mówił, że jego wiecznym marzeniem jest pokonanie Amerykanina.

- W 2005 roku w Montrealu zdobyłem mistrzostwo świata, kiedy on nie startował. Powiedział później, że zaraz udowodni - na mistrzostwach USA - kto jest najszybszy na świecie. Ale miał czas o 0,2 s gorszy od mojego. Walnął pięścią w ścianę. Nie poszedł na konferencję po zawodach. Było to bardzo przyjemne. 200 m delfinem to jego i moja konkurencja. Na pewno jej nie odpuści. Ani ja - mówi Korzeniowski.

23 letni Konrad Czerniak też ma z Phelpsem problem - na dystansie o połowę krótszym. Phelps ma lat 27 i kończy karierę po igrzyskach.

Jest więc metoda - "na przeczekanie". Baterie się wyczerpują, zwłaszcza w pożerającym energię pływaniu. Phelps i pod tym względem był wyjątkowy, bo startował już w Sydney w 2000 roku, kiedy fenomenem, jak do niedawna on, był Ian Thorpe.

W ten sposób Lochte - niejako przeczekując - doczekał wielkiego dnia na igrzyskach i pokonał Phelpsa. Mimo, że fachowcy ostrzegali, zrzucenie pomnika z cokołu było szokiem dla Amerykanów. Firma badająca jak często telewidzowie cyfrowo przewijają i powtarzają fragment oglądanego program podała, że ta porażka pobiła rekord. Ludzie chyba nie wierzyli własnym oczom, i chcieli się upewnić.

W poniedziałek Phelps w eliminacjach 200 m stylem motylkowym znów nie przypłynął pierwszy. Miał przed sobą dwóch pływaków, za sobą Korzeniowskiego. W finale znów może się okazać, że fenomen jest do pokonania, czy raczej że się wypalił, mimo ledwie 27 lat, jak wcześniej genialny osiemsetmetrowiec Wilson Kipketer, czy jak przeżywająca kryzysy Isinbajewa.

Tylko, czy zwycięstwo nad Amerykaninem będzie rzeczywiście wielkim dniem. Czy wolno twierdzić, że Lochte zastąpił Phelpsa? Czy będzie tylko Phelpsikiem, który nie potrafi obronić swej sztafety w finale 4x100 m przed Francuzami, i który płynął w finale 400 m zmiennym na ostatniej prostej wolniej niż Chinka Ye Shiwen w swoim.

Więcej o: