Od Wagnera, przez Holandię i Ślepsk Suwałki, czyli jak brytyjscy siatkarze szykowali się na igrzyska

Sześć lat temu nie mieli drużyny, dwa lata później grali jako Martinus Amstelveen w lidze holenderskiej, ich wicekapitan jeszcze niedawno występował w Ślepsku Suwałki. Dziś grają na igrzyskach, a ich debiut z Bułgarią obejrzało aż 14 tys. osób. Nieźle, jak na egzotyczną, brytyjską siatkówkę.
Archiwum wyników reprezentacji siatkarzy na stronie brytyjskiej federacji jest płytkie - zaczyna się od 2007 roku i olsztyńskiego Memoriału Wagnera. Brytyjczycy przegrali wówczas po 0:3 z Niemcami i Serbią, ale zdołali urwać seta Polsce.

W sumie, w ciągu pięciu lat, Brytyjczycy rozegrali 121 spotkań - wygrali aż 42, zwykle z Norwegią, Albanią czy Chorwacją. Największe "sukcesy" to pojedyncze zwycięstwa z Meksykiem, Tunezją czy Hiszpanią. Gdyby decydowały tylko kryteria sportowe, brytyjscy siatkarze o igrzyskach nie mogliby nawet pomarzyć

Wielki dzień w historii

Za największy sukces wyspiarskiej siatkówki należy więc uznać decyzję o tym, że reprezentacja jest godna startu w igrzyskach. Wielka Brytania, jako gospodarz, dostała miejsca w niemal wszystkich dyscyplinach olimpijskich, ale ostateczną decyzję o starcie miał podjąć Brytyjski Komitet Olimpijski.

W 2010 roku uznano, że siatkarze wstydu nie przyniosą, że na występ zasługują. - To wielki dzień w historii naszej dyscypliny. Powiedziano "Tak" naszym marzeniom, uznano, że jesteśmy godni budować brytyjską siatkówkę - kapitan drużyny Ben Pipes używał górnolotnych słów.

Zespół, któremu Pipes przewodzi, powstał ledwie cztery lata wcześniej. Rok po przyznaniu organizacji igrzysk Londynowi podjęto decyzję o powołaniu reprezentacji, pozwalając zespołom Anglii, Szkocji i Irlandii Północnej na wystawienie wspólnej drużyny.

Nauka z telebimu, walka na boisku

Niedziela, 9.30. Inauguracja siatkarskiego turnieju, gospodarze grają z Bułgarią. Na trybunach Earls Court 14 tys. kibiców, zdecydowana większość z Wielkiej Brytanii. Machają flagami, reagują na udane akcje swojego zespołu.

A w przerwach obserwują telebim pod dachem, na którym prezentowane są krótkie, instruktażowe filmy - jakie są wymiary boiska, jak nazywają się pozycje zawodników, w jaki sposób można zdobywać punkty... Widać wiele zadartych głów.

Na boisku gospodarze walczą! Rywal, Bułgaria, jest rozbity zmianami w składzie, ale to zdecydowanie lepszy zespół od Brytyjczyjów. Ci zdobywają jednak 18 punktów w pierwszym secie, 20 w drugim, w trzecim prowadzą w końcówce...

Przegrywają, ale tylko 24:26. Są zadowoleni z walki, ich kibice też.

Występy w Holandii

Nie mając własnych wzorców, Brytyjczycy postawili podczas budowania drużyny na zagraniczne - trenerem został Holender Harry Brokking, w przeszłości szkoleniowiec zespołu z Częstochowy. To właśnie dzięki jego kontaktom Brytyjczycy zagrali w Memoriale Wagnera w 2007 roku.

- Kiedy objąłem stanowisko, siatkówka nie była w ogóle wpisana w kulturę tego kraju, praktycznie nie istniała na arenie międzynarodowej. Byliśmy bardzo, bardzo w tyle za pozostałymi reprezentacjami - wspominał Holender.

By grać razem mecze o stawkę brytyjska reprezentacja... zgłosiła się do ligi holenderskiej, gdzie grała jako Martinus Amstelveen.

- Kiedyś długo grałem w Martinusie i gdy dowiedziałem się, że klub ma kłopoty finansowe, że nie stać go na graczy, zażartowałem rozmawiając z jego prezesem, że może wziąć moich. Poza zakwaterowaniem nie potrzeba na nas pieniędzy, bo jesteśmy opłacani przez brytyjski związek - opowiadał Brokking.

Niezwykły pomysł chwycił, "brytyjski" Martinus grał w lidze holenderskiej. Przegrywał mecz za meczem. Ale się uczył.

Wicekapitan ze Ślepska

Teraz brytyjscy siatkarze grają w drugorzędnych europejskich ligach - Holandii, Belgii, Francji, Bułgarii czy Niemczech. W angielskiej lidze Super 8s poziom jest niski. Tu ciekawostka - w dwóch ostatnich finałach angielskiej ligi grał zespół London Polonia, który w latach 70. zakładali Polacy.

Gwiazdy brytyjskiej kadry? Najwięcej punktów z Bułgarią zdobyli urodzony w Rio de Janeiro przyjmujący Mark Plotyczer oraz Oluwadamilola Bakare, który pochodzi z Nigerii.

W spotkaniu nie zagrał urodzony w USA Andrew Pink, który w sezonie 2010/11 występował w... Ślepsku Suwałki. Raz na spotkanie do Suwałk - z MKS MOS Interpromex Będzin - przyjechał sam Brokking, żeby sprawdzić formę swojego gracza.

Najpierw punkty, potem sety...

W światowym rankingu Brytyjczycy zajmują 92. miejsce obok m.in. Azerbejdżanu i Belize. W Londynie ambitnie wspominają o awansie do ćwierćfinału, ale by to osiągnąć, musieliby wygrać dwa z czterech spotkań z Australią, Polską, Włochami i Argentyną. To mało prawdopodobne. Szczególnie, że Pipes mówi: - Najpierw musimy zdobywać punkty, potem wygrywać sety i dopiero na końcu zwyciężać mecze.

- Dla nas ten turniej jest przede wszystkim początkiem, a nie końcem pewnej drogi - zaznaczył w niedzielę Brokking. - Publiczność reaguje pozytywnie na to, że walczymy i miejmy nadzieję, że utrzymując przynajmniej ten poziom, przyczynimy się do wzrostu popularności siatkówki.

- Wielka Brytania jest postrzegana jako jeden z najsilniejszych sportowo krajów, więc trochę nie wypada, by była nieobecna w gronie czołowych zespołów siatkarskich. Skoncentrujmy się na pracy i rozwoju, by pokazać wszystkim w kraju, jak fajny jest to sport