Londyn 2012. Siatkówka. Paweł Papke: Dla mnie to najlepsza kadra w historii

- Obserwując siatkówkę od 20 lat nie widziałem lepszej kadry Polski. Oczywiście starsi ludzie pamiętają zespół Wagnera, ale ciężko porównać te dwie drużyny. Ja nigdy tamtej nie widziałem w akcji, dla mnie ta jest najlepsza, aczkolwiek oczywiście cenię i szanuję naszych mistrzów olimpijskich - mówi dla Sport.pl były siatkarz reprezentacji Polski Paweł Papke.
Marcin Dajos: Po meczu z Włochami pojawiły się komentarze, że pewnie zmierzamy po medal. Pan tez dał się porwać euforii?

Paweł Papke: Otworzyliśmy sobie drogę do łatwiejszego ćwierćfinału, bo o to walczyliśmy z Włochami i za trzy dni powalczymy z Argentyną. Trzeba zająć pierwsze miejsce w grupie, aby w kolejnej rundzie nie spotkać się z gigantami siatkówki porównywalnymi do Polski jak Rosja czy Brazylia, tylko zagrać z Niemcami lub Serbami. Dwa ostatnie zespoły ogrywamy regularnie dlatego liczę, że i tym razem będzie podobnie.

Zachwytów nad grą Polaków z Włochami nie brakuje, ale czy rzeczywiście był to ich szczyt możliwości?

- Chłopacy pokazali już nie raz, że potrafią grać lepiej. Z Włochami mieliśmy na początku nieco nerwów. Trochę bym przesadził mówiąc, że debiutantom nogi drżały, ale było widać pewne przejęcie i tremę. Dali jednak z siebie wszystko. Na tym polega wielkość tego zespołu. W trudnym momencie, po przegranym pierwszym secie, nie wykonali żadnych nerwowych ruchów. Trener nie szalał na ławce, chłopaki się nie przepychali tylko spokojnie podeszli do tematu i przejęli inicjatywę. Szczególnie pomogła również polska publiczność, która w większości wypełniła halę. Wyglądało to tak, jakby nasi zawodnicy grali w Gdańsku, Łodzi czy w Katowicach.

Mówi pan o tremie debiutantów, ale przecież są to siatkarze, którzy na swoim koncie mają niejeden sukces. Igrzyska olimpijskiej mogą robić na nich jeszcze jakieś wrażenie?

- Igrzyska olimpijskie to specyficzna impreza. Mistrzostwa świata, Europy czy Liga Światowa, tam występują tylko siatkarze i ma to inny wymiar niż igrzyska olimpijskie. Kilkanaście tysięcy zawodników, kilka tysięcy dziennikarzy, zainteresowanie całego świata. To tworzy potężną rangę imprezy.

Polscy siatkarze od dłuższego czasu są w doskonałej formie. Pojawia się pytanie - ile tak można?

- Imprezy w Pekinie czy Atenach udowodniły, że zwycięzcy Ligi Światowej potrafią wygrywać także igrzyska olimpijskie. Proszę mi wierzyć, że chłopaki po każdym zwycięstwie tylko się nakręcają, a to przekłada się na dobrą grę. Oczywiście przyjdzie wahanie formy i słabszy mecz. Oby nie w ćwierćfinale. Mamy jednak tak szeroką kadrę, takie zaplecze zawodników, że trener na pewno od razu zareaguje i da odpocząć tym nie do końca dysponowanym. Dlatego nie ma strachu, że nagle siądzie gra całej drużyny, bo jeden siatkarz jest w słabej formie.

A pan włączy się do dyskusji, czy jest to najlepsza kadra w historii polskiej siatkówki?

- Obserwując siatkówkę od 20 lat nie widziałem lepszej kadry Polski. Oczywiście starsi ludzie pamiętają zespół Wagnera, ale ciężko porównać te dwie drużyny. Ja nigdy tamtej nie widziałem w akcji, dla mnie ta jest najlepsza, aczkolwiek oczywiście cenię i szanuję naszych mistrzów olimpijskich. W swoich czasach, to oni byli najlepsi. Nie zawsze się mogę z nimi zgadzać, nie zawsze ich opinie są trafne, ale na pewno mam dla nich uznanie. Bo zdobyć z rzędu mistrzostwo świata i złoto olimpijskie, to rzadka sprawa.

Czyli w obecnej kadrze można by być przysłowiowym chłopcem do podawania ręczników, byle stanowić jej część?

- Jestem dumny, że paru tych chłopaków znam bardzo dobrze, z kilkoma się przyjaźnie, nasze rodziny się znają, z niektórymi jeżdżę na wakacje. Mam cały czas kontakt z całą drużyną, ponieważ albo z nimi grałem w jednym zespole, albo przeciwko nim. Niektórych, jak Marcin Możdżonek, sam wprowadzałem do ligi. Cieszę się, że tworzą taką drużynę. Nasze środowisko siatkarskie nie jest duże, zawodowo zamykamy się w liczbie ok. 200 osób, dlatego trzeba się wspierać a nie zazdrościć.

Mecz z Argentyną ma być tym o pierwsze miejsce w grupie. To znaczy, że Bułgaria, najbliższy przeciwnik Polaków, nie powinien sprawić problemów?

- Tak właśnie myślę. Bułgarzy są rozbici wewnętrznymi konfliktami, bez trenera Stojczewa czy Mateja Kazijskiego. Nawet jak byli oni w najsilniejszym składzie, to potrafiliśmy z nimi wygrywać. Oczywiście nie można ich lekceważyć, aczkolwiek z Bułgarami nie wypada nam przegrywać.

Jak typujesz mecz Polska - Bułgaria?