Londyn 2012. Złoty medalista z Korei Północnej: Wielki Lider czuwał nade mną

Om Yun Chol zdobył w niedzielę pierwszy złoty medal dla Korei Północnej na igrzyskach w Londynie w podnoszeniu ciężarów, dźwigając w górę 168 kg - ciężar trzykrotnie przekraczający wagę jego samego, wyrównując rekord olimpijski i bijąc własny życiowy aż o 12 kg! Sukces zadedykował "Wielkiemu Liderowi" i jego synowi, "Wielkiemu Towarzyszowi", którzy dodali mu sił.
Wynik rywalizacji w kategorii 56 kg był tym bardziej sensacyjny, że 20-letni koreański sztangista, który mierzy zaledwie 152 cm jest dopiero 11. w światowym rankingu i zawody zaczynał w kategorii B, a wszyscy faworyci do medalu, m.in. dwukrotny mistrz świata Chińczyk Wu Jiangbiao czy mistrz Europy Walentin Christow z Azerbejdżanu w kategorii A. Dotąd jego rekordem życiowym był 156 kg podrzucone podczas młodzieżowych mistrzostw Azji.

- Jak inaczej człowiek mógłby dźwignąć 168 kg? Wierzę, że wielki Kim Jong Il czuwał nade mną. Jemu zawdzięczam ten sukces i jemu go dedykuję - powiedział po zejściu z podium, którego publiczność w ExCel Center, gdzie odbywają się również zawody szermiercze, judo, boks i tenis stołowy, dopingowała z takim żarem jakby był przedstawicielem gospodarzy. Nabita do ostatniego miejsca hala szalała, gdy już za pierwszym podejściem podrzucił 160 kg, 165 kg i wreszcie wyrównując rekord olimpijskie - 168 kg. Wcześniej ciężar trzykrotnie przekraczający wagę ciała udało się dźwignąć tylko sztangistom w historii jak Halil Mutlu czy Naim Suleymanoglu, zwany "kieszonkowym Herkulesem".

- Wybrałem tak duże ciężary, żeby wywrzeć presję na rywalach z kategorii A i spowodować u nich nerwowość - wyjaśnił po wszystkim. Zadziałało idealnie. Wu zaczął od 133 kg i ostatecznie skończył na 156-kg, co starczyło mu na srebrny medal.

- Jestem dziś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, bo wiem, że ten sukces zawdzięczam osobiście naszemu Wielkiemu Liderowi. To on dodał mi sił, żeby wznieść tak wielki ciężar. Jestem przekonany, że wszystkie rekordy zawdzięczam Generałowi Kim Dzong Ilowi i Towarzyszowi Kim Dzon Unowi. To wszystko ich zasługa - podkreślał Om.

Sportowcy Korei Północnej często dedykują sukcesy przywódcom, sprawującym władzę i zmarłym jak Kim Ir Sen czy Kim Dzong Il. Sztangistka Pak Hyon Suk, która zdobyła złoty medal na igrzyskach w Pekinie, mówiła, że "jest szczęśliwa, że mogła sprawić przyjemność ukochanemu przywódcy". Inna sztangistka, O Jong Ae, która w Pekinie zdobyła brąz, przepraszała "Wielkiego Lidera", że nie przyłożyła się bardziej i nie osiągnęła lepszego wyniku. - Jest mi smutno i przykro, bo chciałam dać jak największą radość ludziom w Korei Północnej i naszemu przywódcy, a nie udało mi się - przepraszała. Jong Song Ok, która wygrała maraton na mistrzostwach świata w lekkoatletyce w 1999 oświadczyła za metą, że "Kim Dzong Il podarował jej to zwycięstwo, żeby mogła ucieszyć masy pracujące w ojczyźnie". - Podczas biegu cały czas wyobrażałam sobie obraz naszego lidera, to on był źródłem mojej siły na trasie - mówiła.