Londyn 2012. Fizjoterapeuta siatkarzy: Dopiero dochodzimy do najwyższej formy

1 : 3
Informacje
Turniej mężczyzn - Grupa A
Niedziela 29.07.2012 godzina 21:00
Wyniki szczegółowe
1 Set
2 Set
3 Set
4 Set
Wynik
Włochy
25
20
23
14
1
Polska
21
25
25
25
3
Składy i szczegóły
Włochy
Skład: Mastrangelo 7, Parodi 1, Papi, Łasko 14, Zaytsev 13, Boninfante, Savani 15, Stravica 3, Fei 6, Birarelli, Bari, Giovi
Polska
Skład: Nowakowski 9, Winiarski 13, Kosok, Zagumny, Kurek 18, Jarosz, Bartman 15, Kubiak, Ruciak 1, Żygadło 1, Ignaczak 1, Możdżonek 8
- Fizycznie byliśmy mocni, było widać, że lepiej wytrzymaliśmy mecz - mówi po zwycięstwie polskich siatkarzy nad Włochami 3:1 fizjoterapeuta kadry, Aleksander Bielecki. - Ale to jeszcze nie jest nasz szczyt. Dopiero dochodzimy do najwyższej formy - zapewnia przedstawiciel sztabu szkoleniowego biało-czerwonych. Swój drugi mecz na igrzyskach olimpijskich w Londynie Polska rozegra we wtorek o godz. 12.30, a jej rywalem będzie Bułgaria.
Polacy pokonali w niedzielę niewygodnych Włochów 3:1, rozpędzając się z seta na set. W ostatnim, czwartym, biało-czerwoni rozgromili rywali 25:14 i pokazali, dlaczego można spodziewać się po nich medalu. W następnym meczu spotkają się z Bułgarią - relacja Z Czuba i na żywo we wtorek od 12:30 w Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: Co dobrego w zespole po zwycięstwie nad Włochami?

Aleksander Bielecki: Wszystko jest w jak najlepszym porządku, każdy z chłopaków jest zdrowy, także jest rewelacyjnie.

Marcin Możdżonek już nie narzeka na kontuzjowaną kostkę?

- Kostka cały czas go pobolewa, ale badania nie wykazały żadnych uszkodzeń, także ani on się nie martwi, ani my, bo wiemy, że wszystko jest w porządku. Obrzęk jest już niewielki, działamy tak, żeby było coraz lepiej i będzie.

Po finale Ligi Światowej mówił pan, że nasi siatkarze nie tylko podtrzymają świetną formę, ale na igrzyska wypracują jeszcze lepszą dyspozycję. W spotkaniu z Włochami pokazali już to, czego oczekuje od nich sztab szkoleniowy?

- Na pewno fizycznie byliśmy mocni, było widać, że lepiej wytrzymaliśmy mecz. Ale to jeszcze nie jest nasz szczyt. Kompensacja dopiero następuje. Dwa dni temu robiliśmy mocny trening na siłowni. Dopiero teraz odstępujemy od takich treningów, na siłowni pracujemy delikatniej. Te mniejsze obciążenia w grze chłopaków dopiero będą widoczne. Może już w meczu z Bułgarami. Dopiero dochodzimy do najwyższej formy.

Jej szczyt szykujecie pewnie na ćwierćfinał?

- Zgadza się, to będzie mecz o wszystko.

Czyli teraz, w cyklu mecz - dzień wolny - mecz będziecie tylko dbać o to, żeby zawodnicy nie byli zmęczeni, żeby na każde kolejne spotkanie mieli świeżość?

- Będzie normalnie. Nie uciekamy od pracy, będą zajęcia trwające i po dwie i pół godziny.

Ale już na pewno nie dwa razy dziennie, choćby dlatego, że wtedy nie mielibyście czasu na analizowanie gry rywali?

- Analiza wieczorkiem to podstawa. Żeby zobrazować nasz tryb pracy na igrzyskach powiem, jak to wygląda po meczu z Włochami. O godzinie 2 w nocy skończyliśmy zabiegi, każdego z zawodników trzeba było wymasować, zrobić jakieś zabiegi terapii manualnej. Takie działania to prewencja, bo lepiej zapobiegać ewentualnym urazom niż później je leczyć. Śniadanie zaplanowaliśmy na 10, żeby chłopcy mogli się wyspać. O 13 był obiad, o 15 wyjechaliśmy na trening, na sali spędziliśmy półtorej godziny, odeszliśmy trochę od dużych obciążeń. A wieczorem oglądaliśmy Bułgarów.

Trenujecie w dobrych warunkach? Pytam, bo wiem, że Włosi skarżą się i na salę, i na siłownię, w której podobno brakuje podstawowych urządzeń.

- Mamy wszystko, czego potrzebujemy. Co prawda na siłowni zawsze jest dużo osób, ale nas tłok nie przeraża. Ważne, że wszystko jest i możemy robić swoje. Naprawdę wszystko gra.