Londyn 2012. Lochte lubi diamenty, MKOl nie

:
-
?Nawet gdyby swój medal chciał odebrać w sukience, jak królowa, powinien dostać na to pozwolenie, bo dzięki takim sportowcom jak Ryan Lochte igrzyska olimpijskie są światowym spektaklem? - pisze serwis Yahoo.com. To reakcja na sobotnią dekorację medalistów pływackiego wyścigu na 400 m stylem zmiennym. Lochte złoty krążek chciał odebrać z diamentowym aparatem na zębach. Na to nie zgodzili się oficjele z MKOl.
- Lochte to w naszym światku zdecydowanie najbardziej ekstrawagancka postać. Z czołówki tylko on ma takie oryginalne pomysły. Myślę, że MKOl nie pozwolił mu na ten aparat, bojąc się, że za diamentowym wzorkiem stoi jakiś wielki koncern, że to ukryta reklama - ocenia wiceprezes Polskiego Związku Pływackiego, Paweł Słomiński.

Zupełnie inaczej na sytuację patrzą Amerykanie, którzy podkreślają, że diamenty na zębach Lochtego ułożyły się w gwiazdki i paski, a więc elementy znajdujące się na fladze USA. Mistrz olimpijski nietypową biżuterię zaprezentował fotoreporterom zaraz po zejściu z podium.

"Lochte powiedział mi, że kiedy próbował włożyć aparat na podium, olimpijscy urzędnicy oświadczyli mu, że jeśli to zrobi, nie dostanie swojego złotego medalu" - zdradza dziennikarz ESPN, Wayne Drehs.

"Lochte specjalny aparat na zęby nakładał już na ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Szanghaju i tłumaczył, że w ten sposób okazuje swoją radość i podkreśla osobowość" - pisze "USA Today". A Fox Sports całą sprawę nazywa nawet olimpijską tajemnicą.

- Tak naprawdę w Londynie za dużo się o tym nie mówi. Przyznam się, że choć jestem na miejscu, o sprawie dowiaduję się dopiero teraz, od pana - mówi szef naszej pływackiej federacji, Krzysztof Usielski.

Słomiński, spodziewa się, że Lochte na tych igrzyskach jeszcze zaskoczy. - On naprawdę lubi to robić. Teraz pewnie zacznie się mówić o jego butach - twierdzi były trener m.in. Otylii Jędrzejczak.

Buty i wszystko, co zawiera diamenty, Amerykanin kolekcjonuje od dawna. Butów ma ponad sto par. Obecnie furorę robi takimi, które są w pewnym stopniu podobne do feralnego aparatu. Jeden z nich - niebieski - ozdobiony jest w gwiazdki, drugi - czerwony, w paski. Oba mają idące z boku i kończące się aż poza piętami skrzydła. A one świetnie podkreślają charakter pływaka.

- Życie jest krótkie, dlatego muszę żyć naprawdę - mówi Lochte, który poza pływalnią lubi popisywać się sztuczkami na deskorolce, potrafi skręcić kostkę, bawiąc się ze swoim psem, uszkodzić kolano, tańcząc breakdance'a albo poobijać się w wypadku na skuterze. - Gdybym nie robił tego wszystkiego, nie byłbym sobą. A wtedy nie pływałbym tak dobrze - przekonuje zawodnik, który już na starcie igrzysk przyćmił samego Michaela Phelpsa (14-krotny mistrz olimpijski w sobotę był dopiero czwarty).

"Szkoda, że oficjele z MKOl są pozbawieni dobrego humoru. Nie przeszkadzało im, kiedy Jej Królewska Mość podczas ceremonii otwarcia igrzysk skakała ze spadochronem w krótkim filmie Danny'ego Boyle'a, ani kiedy Jaś Fasola wycierał nos podczas grania "Rydwanów ognia". Za to mały aparat uznali za lekceważący" - oburza się Yahoo.

- Moim zdaniem jednak ktoś za tym stał. Prawdy pewnie nie poznamy, ale nie dziwię się czujności MKOl. Na igrzyskach naprawdę trzeba uważać na ukryte reklamy. Spodziewam się, że gdyby Lochte zaprezentował ten aparat na podium, wkrótce dowiedzielibyśmy się, że w ten sposób coś promował - twierdzi Słomiński.