Londyn 2012. Igrzyska źle przygotowane? Amerykański polityk krytykuje

Amerykański polityk Mitt Romney, prawdopodobnie rywal Baracka Obamy w przyszłych wyborach prezydenckich, skrytykował przygotowania Londynu do igrzysk olimpijskich. - Jest kilka spraw, które mnie zaniepokoiły. Zbyt mała liczba ochroniarzy i strajk urzędników celnych to nie są rzeczy, które brzmią zachęcająco - stwierdził członek Partii Republikańskiej
Gubernator stanu Massachusetts przyjechał do Londynu, by wziąć udział w piątkowej ceremonii otwarcia. Nie jest jednak na razie zachwycony organizacją imprezy. - Szczególnie problem prywatnej firmy ochroniarskiej, która jak słyszymy, ma za mało ludzi [Brytyjczycy postanowili zatrudnić dodatkową grupę 1,2 tys. żołnierzy, kiedy okazało się, że firma ochroniarska G4S ma za mało pracowników]oraz zapowiadany strajk urzędników celnych [już został odwołany], nie wpływają dobrze na odbiór imprezy - stwierdził.

Jego zdaniem w Londynie nie czuć na razie atmosfery wielkiego sportowego święta. Zauważa, że nie wszyscy Brytyjczycy są zadowoleni z faktu, że impreza jest tutaj rozgrywana. Powodem są koszty organizacji dochodzące do 9,3 miliarda funtów. W środę interweniować musiał były premier Tony Blair, który apelował do rodaków o spokój. - To inwestycja długoterminowa. Dopiero za dziesięć lat będziemy mogli powiedzieć, czy był to pomysł trafiony, czy nie. A na razie cieszmy się z tego, że jesteśmy gospodarzami największego sportowego wydarzenia na świecie - powiedział.

Co ciekawe dla Romney'a igrzyska będą bardzo ważne, także z czysto prywatnych względów. Jego żona Ann jest współwłaścicielką konia Rafalca, który weźmie udział w dyscyplinie ujeżdżenia. Sama nie będzie startować - za lejce sięgnie Jan Ebeling - ale jak przyznała niedawno "spełni się jedno z jej największych marzeń".