Londyn 2012. Komu będą kibicować Buffett i Gates? Ariel Hsing spełniła marzenie

Miała 8 lat, kiedy wzięła kartkę i napisała na niej ?chcę kiedyś zagrać na igrzyskach?. Zrolowany papier wsadziła do pudełka i nie otwierała go, bo bała się, że marzenie się nie spełni. Teraz już może to zrobić, bo zagra na igrzyskach w Londynie! A trzymać kciuki będą za nią przyjaciele - Warren Buffett i Bill Gates. Poznajcie 16-letnią pingpongistkę Ariel Hsing, nową sportową gwiazdę Ameryki
Warrena Buffetta i Billa Gatesa poznała, kiedy miała 9 lat. Była wtedy najlepszą zawodniczką w Stanach Zjednoczonych w swojej kategorii wiekowej. Buffett, najsłynniejszy na świecie inwestor giełdowy, zaprosił ją wówczas na organizowany przez siebie co roku turniej. To tam po raz pierwszy zmierzyła się z "wujkiem Warrenem" i "wujkiem Billem", jak dziś zwraca się do miliarderów.

- Oczywiście wujkowie wygrali kilka punktów. Grają całkiem nieźle, na pewno są dużo lepsi niż przeciętni pasjonaci tego sportu - opowiada Hsing. Buffett pierwsze starcie wspomina jednak całkiem inaczej. - Ledwo wystawała zza stołu więc pomyślałem, że zacznę spokojnie. Żeby nie zabijać w niej nadziei na zwycięstwo. Szybko jednak to ona zabiła we mnie tę nadzieję - powiedział inwestor.

Hsing, córka imigrantów z Azji (ojciec Tajwańczyk, matka Chinka), gra w ping-ponga od siódmego roku życia. - W pierwszym roku mogłem jeszcze ją pokonać. Po tym, jak skończyła osiem lat dostawałem już tylko srogie lanie - śmieje się jej ojciec. Od kiedy córka zakwalifikowała się na igrzyska udziela setki wywiadów. Jedna ze stacji telewizyjnych zaczęła też kręcić film dokumentalny o Hsing.

Będzie w nim można zaobserwować, że mimo przyjaźni z najbogatszymi Amerykanami nastoletnia tenisistka jest normalną dziewczyną. Na co dzień uczęszcza do katolickiego liceum w San Jose i przygotowuje się do egzaminów na studia. Jej wymarzony kierunek to biznes. Oprócz nauki oczywiście zajmuje się ping-pongiem. I pierwsze poważne sukcesy ma już za sobą. Co prawda jest sklasyfikowana dopiero na 134. miejscu na świecie, ale w ubiegłym roku wygrała brązowy medal na igrzyskach Panamerykańskich. Wzięła też udział w drużynowych mistrzostwach świata w Dortmundzie. Przegrała tam jednak z trzecią zawodniczką globu Chinką Guo Yan 0-3. - Skopała mi tyłek, ale miałam swoje szanse - wspomina Hsing.

Teraz amerykańska tenisistka pragnie wziąć rewanż na rywalce na igrzyskach w Londynie. - Oczywiście chcę zdobyć medal - zapowiada. Choć talent ma ogromny to na złoto ma raczej małe szanse - od 1988 roku 20 z 24 złotych medali zdobyli Chińczycy. - Dla Amerykanów tenis stołowy jest podrzędna dyscypliną. W Chinach zaś to sport narodowy, coś takiego, jak u nas koszykówka. Chińczycy szybko przechodzą na zawodowstwo i trenują znacznie więcej niż ich rywale z innych części świata. I dlatego tak ciężko ich pokonać - tłumaczy Hsing.

Ale i tak wierzy, że jest to możliwe. - Mam nadzieję, że wszyscy będą ze mnie dumni - mówi. Z pewnością dumni będą wujek Warren i wujek Bill. Buffett zapowiedział, że mimo choroby (ma raka prostaty) zrobi wszystko, by zobaczyć swoją przyjaciółkę w Londynie. - Ta jej mieszanka skromności, dyscypliny, życzliwości i skupienia zawsze są dla mnie inspiracją - przyznaje.