Szokujące wyznania Amandy Beard. "Zaczęłam się kaleczyć, nie było w tym kontroli"

31-letnia była mistrzyni olimpijska w pływaniu Amanda Beard wydała książkę, w której zdradziła, że w trakcie kariery zmagała się z depresją. Amerykanka okaleczała się, była bliska samobójstwa.
Czołowa pływaczka świata, gwiazda Playboya

Kurnikowa pływania - tak o Amandzie Beard mówił pływacki świat, gdy Amerykanka zdobywała złoty medal podczas igrzysk olimpijskich w Atenach. Pływaczka cieszyła się nie tylko z sukcesów sportowych. Beard w 2007 roku zaczęła pozować do zdjęć wysokonakładowych magazynów, m.in. Playboya. Od tego czasu stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych celebrytek w Stanach Zjednoczonych.

Beard debiutowała w igrzyskach olimpijskich w Atlancie jako czternastolatka. Startowała na dwóch kolejnych olimpiadach zdobywając siedem medali. Obecnie przygotowuje się do występów w Londynie, w czerwcu wystąpi w eliminacjach do igrzysk.

Amerykanka wydała niedawno książkę, która wywołała poruszenie w świecie sportu. Beard opowiada w niej o swojej depresji, samookaleczeniach i problemach z bulimią.

"Minęło kilka sekund, a ręcznik był przesiąknięty krwią"

"Potrafiłam wyczuć moment, w którym to nadchodzi. Ogromna wściekłość - pulsująca energia, która rosła wewnątrz mnie. Siedząc na brzegu wanny, patrzyłam na białe kafelki na ścianie i próbowałam odpłynąć. Ale to uczucie przychodziło zawsze za szybko. Jedyne światło wpadające do łazienki przedostawało się przez ścianę zbudowaną z nieprzezroczystych, szklanych cegieł, znajdującą się za wanną. Stamtąd dochodziły promienie gorącego słońca Venice Beach. Blokowałam je plecami, chciałam, by pomieszczenie było ciemne, jakby to miało w czymś pomóc...

Moje palce zaczynały się zwijać - wiedziałam, że to początek. Po chwili nerwowa energia zaczynała panować nad moim ciałem. Moje kolana i dłonie drżały mocno. To było nieuniknione... Zacisnęłam mocno pięści, ale ta energia przeszła na moją twarz, zacisnęła szczękę, spowodowała zgrzytanie zębów. Pędząc po moim krwioobiegu, zaczęła mnie przejmować nade mną kontrolę, przytłaczać mnie. Kiedy energia dotarła do mojego mózgu, co następowało po niedługim czasie, nie byłam w stanie w ogóle myśleć. Wtedy, wreszcie, było już prawie po wszystkim.

Moje serce biło jak szalone, mój oddech był niezwykle ciężki. Było mi gorąco, bardzo gorąco. Czułam się jak postać z kreskówki, której para bucha z uszu. Coś się musiało stać. Coś co uwolniłoby siedzącą we mnie presję, spowodowało eksplozję. Krzycząc przeraźliwie rozbiłam lustro, wzięłam do ręki ostrze i zaczęłam się kaleczyć. Poddałam się małemu przedmiotowi, który miałam w dłoni. Energia przeszywała moje ciało, zrobiłem jedno nacięcie, drugie, trzecie... Nie musiałam robić tego mocno. Tylko delikatne ruchy ostrza wzdłuż mojego ciała.

Wiedziałam jednak, że coś jest nie tak. Spokój, który zwykle po kilku nacięciach ogarniał moje ciało, nie nadchodził. Ta energia wciąż była obecna, dręczyła mnie. Presja musiała być ogromna, ponieważ kolejne nacięcie było już poważne, spowodowało wytrysk krwi. W tym już nie było żadnej kontroli... W dwie, może trzy sekundy byłam cała we krwi, od łokci po stopy. Wystraszyłam się. Poza tym wcale nie odczułam żadnej satysfakcji. Chwyciłam za ręcznik, próbowałam zatamować krew. Minęło zaledwie kilka sekund, a ręcznik był już przesiąknięty krwią. Wpadłam w totalną panikę, zaczęłam... sprzątać cały ten bałagan. Rozrzuciłam po podłodze chusteczki, próbowałam zetrzeć wszelkie ślady, ale wciąż krwawiłam, w łazience panował totalny chaos.

W jaki sposób doprowadziłam do tego stanu? Byłam trzykrotną mistrzynią olimpijską w pływaniu, rekordzistką świata. Zaczęłam pojawiać się w magazynach, występując w skąpych strojach kąpielowych - wszyscy myśleli, że jestem pewna siebie, mam cały świat u stóp. Zarobiłam mnóstwo pieniędzy, kupiłam dom, sama płaciłam wszystkie swoje rachunki. Amerykanie, którzy nawet nie znali się na pływaniu znali moje nazwisko i moją twarz. Miałam wspaniałego narzeczonego, dzięki któremu czułam się najbardziej seksowną, najinteligentniejszą, najważniejszą kobietą na świecie. A jednak byłam z tego powodu nieszczęśliwa. Krwawiąca i rozbita na podłodze własnej łazienki. Czułam wstyd.

Może byłam idiotką, ale nie chciałam umrzeć. Opanowałam się, wstałam, spojrzałam w drugie lustro i postanowiłam, że spróbuję wziąć się w garść, oczyścić głowę. Czerwone oczy, rozmazany makijaż, krew na całym ciele - to była katastrofa...

Otworzyłam drzwi i zobaczyłem Saszę, swojego chłopaka stojącego na zewnątrz. Spojrzał na mnie, widziałam, jak przerażoną ma twarz.

- Co się stało? - zapytał

- Przepraszam - powiedziałam. - Tym razem przesadziłam"

Terapia, szczęśliwe małżeństwo, treningi do igrzysk w Londynie

To fragment książki "In the Water They Can't See You Cry" ("W wodzie, w której nie ujrzą jak płaczesz") Amandy Beard, supergwiazdy pływania, mistrzyni olimpijskiej w tej dyscyplinie, modelki. Według pływaczki wszystko zaczęło się od rozwodu jej rodziców. Później Beard cierpiała na bulimię, miała problemy miłosne, aż wreszcie permanentnie kaleczyła swoje ciało.

Dzięki terapii, lekarstwom, ale także - jak twierdzi sama Beard - dzięki szczęśliwemu małżeństwu, pływaczka wyszła z depresji. Dziś opiekuje się dwuletnim synkiem i trenuje do czerwcowych eliminacji do igrzysk olimpijskich w Londynie.

- Nie zmienię przeszłości, to wszystko ukształtowało moją osobowość, sprawiło, że jestem silniejsza w każdym aspekcie życia - twierdzi Beard, która w środę i czwartek zaprezentuje swoją książkę w Nowym Jorku i w Long Island.



Amanda Beard i inne sportsmenki z okładki Playboya


Więcej o: