Znani hokeiści w polskiej lidze. Skąd taka zmiana?

GKS Tychy podąża śladem JKH GKS-u Jastrzębie i też chce zakontraktować hokejową gwiazdę. W Tychach trenuje mistrz świata Roman Simicek. Mają dojechać następne czeskie strzelby.

Zdobywcy Pucharu Polski przymierzali się wcześniej do Richarda Krala (były król strzelców czeskiej ligi), ale ten ostatecznie wybrał ofertę z Jastrzębia. - Szukamy hokeisty, którego zakontraktowanie będzie medialną bombą - mówi "Gazecie" Karol Pawlik, dyrektor tyskiego klubu.

Wybór padł na Simicka. Pochodzący z Ostrawy napastnik nie ma takich indywidualnych osiągnięć jak Kral. 39-latek zdobywał za to mistrzostwo świata oraz grał w NHL - najlepszej lidze świata.

W Tychach czekają na kolejnych zawodników zza południowej granicy. Czechów namawia do gry w Polsce Jano Klich. Menedżer, którego mama urodziła się w Chropaczowie [dzielnica Świętochłowic - przyp.red.] jest właścicielem sklepu z odzieżą i sprzętem hokejowym, a przy okazji wykorzystuje swoje dobre kontakty i od ponad dwudziestu lat pomaga Czechom i Słowakom

znaleźć kluby w Polsce.

Klich mówi, że w GKS-ie może zagrać Jiri Hes. 38-letni obrońca, który rozegrał w czeskiej i słowackiej ekstralidze ponad 600 spotkań. Hes zawsze słynął z dokładnych i zaskakujących podań. Notował dwadzieścia i więcej asyst na sezon. Trener GKS-u Jiri Szejba ma też zobaczyć na lodzie Zdenka Nedveda. 35-letni napastnik z Kladna również ma za sobą grę w NHL, niemieckim DEL-u, a także w Finlandii, Norwegii, a nawet w Korei! Łącznie ponad 800 spotkań w różnych ligach.

Czeski menedżer sprowadził do Polski około stu hokeistów, to jednak nigdy nie byli gracze pokroju Krala czy Simicka. Co się zmieniło? - W Czechach czy na Słowacji także kryzys. Nie ma takich dużych pieniędzy jak jeszcze kilka lat temu. Vitkovice, które kilka miesięcy temu cieszyły się z wicemistrzostwa Czech teraz będą grać o utrzymanie - mówi. - Czeska i słowacka ekstraliga cały czas może liczyć na dopływ nowych utalentowanych zawodników, inni wracają zza granicy. Nie dla wszystkich jest miejsce, a grać gdzieś trzeba - wyjaśnia Klich.

W polskiej ekstralidze też brakuje pieniędzy, są jednak kluby, które tego lata proponowały polskim hokeistom kontrakty na poziomie prawie 4 tysięcy euro. - To dużo. W Vitkovicach najwyższe umowy zakręcą się około trzech tysięcy - uważa Klich, który podkreśla, że łatwiej o klasowych graczy, gdy trenerem polskiego klubu jest świetnie znany w Czechach Szejba (także mistrz świata). - Takie nazwisko budzi zaufanie - podkreśla. Od naszych działaczy można usłyszeć, że Czesi może nie są pierwszej młodości, a przez to już nie tacy szybcy, ale w wolnej przecież polskiej lidze i tak będą śmigać z krążkiem z prędkością światła.

W piątek GKS zagra sparing z reprezentantem niemieckiego DEL-u Kassel Huskies (g.18.), ale Czechów prawdopodobnie na lodzie zabraknie. - Nie chcą grać bez ważnych umów, bo to oznaczałoby, że nie są ubezpieczeni. Pierwsze decyzje transferowe powinny zapaść po meczu. Miejsce dla obcokrajowca jeszcze mamy. Czech Josef Vitek już złożył w Urzędzie Wojewódzkim niezbędne dokumenty dzięki, którym zyska skatus zawodnika krajowego - mówi Pawlik. Dodajmy, że z drużyną z Kassel zagra też Naprzód Janów. Początek sobotniego spotkania o godzinie 17.