Prezes tyskich hokeistów znowu wejdzie na ścianę

Zawodnicy GKS-u nie mogą już sobie pozwolić na żaden błąd. Jeżeli chcą rywalizować z Cracovią o złoto, muszą w piątek ograć Podhale i jeszcze raz poprawić góralom w niedzielę w Nowym Targu.

Szanse na finał mogły się rozbić o twardy lód już we wtorek w Nowym Targu. GKS zagrał jednak mądrze, skutecznie i przedłużył rywalizację. - Przed ostatnim meczem z nerwów chodziłem po ścianach. Tak samo będzie w piątek i - w co gorąco wierzę - także w niedzielę - mówi prezes Andrzej Skowroński.

Tyszanie, by zagrać o mistrzostwo, potrzebują dwóch zwycięstw. Podhale musi wygrać tylko raz. - Nasz zespół nie jest jeszcze w szczytowej formie. Niemal przez cały sezon zasadniczy gnębiły nas kontuzje, a to odbija się teraz na zgraniu i zrozumieniu poszczególnych piątek. To także dlatego Ladislav Paciga stracił miejsce w pierwszym ataku, który nie jest tak skuteczny jak oczekiwałem. Ważne jednak, że inne formacje biorą na siebie ciężar gry i strzelają ważne gole. Jeżeli chcemy zagrać o złoto, musimy też wykrzesać więcej energii. Przed pierwszym meczem z Podhalem wyjechaliśmy na lód z przekonaniem, że co by się nie działo to i tak musimy wygrać. Teraz za to cierpimy - mówi Skowroński.

Dla GKS-u, który gra o złoto nieprzerwanie od roku 2005, ewentualna porażka z Podhalem będzie tragedią. - Mamy świadomość tego, że to byłby olbrzymi krok w tył. Zawodnicy muszą pamiętać, że grają o swoją przyszłość - zaznacza prezes.

Skowroński ostatni mecz GKS-u oglądał w telewizji i ma po nim pewne wnioski. - Sposób w jaki jest relacjonowany polski hokej nie zachęca do oglądania tej dyscypliny. Wydaje się, że gra jest mało dynamiczna, a zawodnicy snują się po lodzie. Podczas Igrzysk w Vancouver mówił o tym Mariusz Czerkawski. Hokej wygląda zupełnie inaczej, gdy pokazuje go kilkanaście kamer. Jest masa zbliżeń, ciekawych ujęć. To oczywiście nie zmienia faktu, że do czołówki mamy bardzo daleko, ale też nie robimy wiele, żeby ten dystans zmniejszyć. Kiedy reprezentacja Polski po raz ostatni zagrała w najsilniejszym składzie? Naprawdę możemy wyselekcjonować grupę dwudziestu przyzwoitych graczy i mieć lepsze efekty - mówi Skowroński, który wierzy, że ten sezon tyszanie zakończą na najwyższym stopniu podium.

- Jeżeli uporalibyśmy się z Podhalem, to droga do złota byłaby otwarta. Zgadzam się z opiniami, że Cracovia nie jest już taka mocna jak przed laty. Nie mieszali w składzie, nie wzmocnili się przed play off. Poza tym mamy z nimi bonus. Wygraliśmy w tym sezonie pięć razy i to też ma swoją wymowę - kończy Skowroński. Początek piątkowego meczu o godzinie 20. Relacja w TVP Sport.