Tyscy hokeiści rozgniatają Podhale

Cracovia będzie musiała poczekać co najmniej do piątku na finałowego rywala Podhale Nowy Targ łatwo oddało wielką szansę żeby nim zostać. Kolejne spotkanie obu drużyn w Tychach.

Czwarte spotkanie półfinału PLH rozpocząć miało się o 18. Taka informacja wisiała od kilku dni na oficjalnej stronie klubu oraz plakatach. Rozpoczęcie trzeba było jednak przesunąć o ponad godzinę, gdy w poniedziałek wieczorem na transmisję zdecydowała się TVP. - Podejrzewam, że ta decyzja zapadła w momencie gdy przewaga Cracovii w Sosnowcu wskazywała, że kolejnego spotkania tam nie będzie. Transmisja z Zagłębia była by wygodniejsza dla telewizji - uważa Andrzej Podgórski, prezes Podhala. Zmianę godziny wymusił na klubie Polski Związek Hokeja na Lodzie, dla którego priorytetem są transmisje jak największej liczby spotkań.

Podhale do spotkania przystąpiło osłabione brakiem dwóch ważnych graczy. Bez Dariusza Gruszki i Krzysztofa Zapały mecz gospodarzom nie wyszedł. Tyscy hokeiści wręcz wbili rywali w lód! GKS wygrał wszystkie tercje. - Ubytki w naszej kadrze nazwałbym kluczowymi, a regulamin zabrania nam sięgnąć do głębszych rezerw. W play-off liczy się doświadczenie, którego nam brak - ocenia Podgórski.

Najgorzej wyglądała jednak nie osłabiona formacja ataku, ale obrona Podhala. Krytyka trenera Milana Jancuszki należała się zwłaszcza najbardziej doświadczonym, w tym Dimitrijowi Suurowi, który zupełnie odpuścił kładącego bramkarza Tomasza Proszkiewicza. - Gospodarze sami sobie stwarzają trudną sytuację - oceniał na antenie TVP Sport Gabriel Samolej, legendarny bramkarz Podhala.

W sezonie Podhale u siebie wygrało wszystkie pięć spotkań z GKS-em. Wczoraj mieli problem z dojściem do sytuacji strzeleckich. Goście za to wykorzystywali każdą okazję do zaskoczenia Krzysztofa Zborowskiego. - Tyszan stać na wygrywanie nawet seriami, pokazali to choćby w zeszłym roku gdy wygrali półfinał w którym prowadziliśmy już 2:0 - przyznaje Podgórski.

Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 2:6 (0:2, 1:2, 1:2)

Bramki: 0:1 Gonera - Bacul (12.), 0:2 Proszkiewicz (15.), 1:2 Iviczicz - Sroka (26.) , 1:3 Parzyszek - Bacul (28.) , 1:4 Sokół (31.), 2:4 Baranyk - Łabuz (47.), 2:5 Mejka - Parzyszek (52.) , 2:6 Woźnica - Krzak (55.)

GKS Tychy: Sobecki; Gonera - Majkowski, Kotlorz - Jakes, Bacul - Parzyszek - Witecki, Proszkiewicz - Garbocz - Paciaga, Śmiełkowski