Bonus dla hokeistów GKS-u Tychy!

?Sławek Krzak! Tak! Tak! Tak!? - krzyczeli tyscy kibice, gdy ich zespół zdobywał jedyne mistrzostwo Polski w historii klub. Na razie do złota jeszcze daleko, ale gole skrzydłowego zapewniły gospodarzom cenne zwycięstwo nad Cracovią.

Wygrana ma dla GKS-u podwójne znaczenie, bo oprócz punktów tyszanie zdobyli też tzw. bonus. Pokonali mistrza Polski po raz piąty w sezonie, a to oznacza, że jeżeli obie drużyny zagrają ze sobą w play off, to tyszanie rozpoczną walkę od wyniku 1:0 w rywalizacji do czterech zwycięstw.

Ile jest wart taka przewaga? Wystarczy wspomnieć ubiegłoroczny finał, gdy GKS przegrał mecz otwarcia chociaż na 27 sekund przed końcem prowadził jeszcze dwoma golami! - Mnie pomysł z bonusami się podoba. Na razie nie myślę o tym co będzie w play off. Do ewentualnych meczów z Tychami jeszcze daleka droga. Teraz musimy pracować nad tym by wyeliminować nasze błędy. Graliśmy zbyt skomplikowany hokej. Za dużo podań, za mało strzałów - ocenił Rudolf Rohaczek, trener zespołu z Krakowa.

Czeski trener Cracovii zaryzykował i posłał w bój Marka Rączkę, który jest zazwyczaj zmiennikiem Rafała Radziszewskiego. Zawodnicy GKS-u ostrzelali rezerwowego bramkarza po mistrzowsku! - Po trzech kolejnych porażkach bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa - chwalił Jan Vavrecka, trener tyskiej drużyny.

Bardzo dobre spotkanie rozegrał Jakub Witecki. Vavrecka widzi w 20-latku jednego z liderów drużyny, a ten rzeczywiście z każdym meczem ma większy wpływ na postawę drużyny. Zawodnik pozyskany z Krynicy znakomicie prowadzi krążek, dużo widzi, pomysłowymi podaniami zaskakuje nawet kolegów.

- Jak widać warto czasami zostać po treningu i ćwiczyć indywidualnie - uśmiechał się zawodnik. - Cracovię stać na lepszą grę i na pewno pokażą to w playoff. My cieszymy się nie tylko z bonusu. Już trochę za długo czekaliśmy na zwycięstwo - przypomniał hokeista.

Tyszanom tak bardzo zależało na wygranej, że na lód wyjechali zawodnicy, którzy powinni zostać w domach. Sebastian Gonera ledwo ruszał ręką, Tomas Jakes też odczuwa skutki kontuzji. Nie w pełni sił był też Adam Bagiński, który zagrał w specjalnej kracie osłaniającej twarz. W ten sposób chciał ochronić dopiero co wprawione zęby. Karol Pawlik, dyrektor tyskiego klubu podkreślał, że poobijani hokeiści nie wyjechaliby na lód, gdyby nie praca Arakadiusza Zioły, masażysty tyskiego klubu. - Pracuje nad zdrowiem zawodników niemal dzień i noc - mówił działacz.

GKS Tychy 4 (3, 1, 0)

Cracovia 2 (1, 0, 1)

Bramki: 1:0 Witecki - Krzak (6.), 2:0 Krzak - Proszkiewicz (8.), 2:1 L.Laszkiewicz - Słaboń (17.), 3:1 Bacul - Paciga (19.), 4:1 Krzak - Witecki (30.), 4:2 Łopuski - Dudas (58.)

GKS: Sobecki; Śmiełowski - Gonera, Jakes - Kotlorz, Mejka - Sokół; Paciga - Galant - Bacul, Witecki - Krzak - Proszkiewicz, Woźnica - Bagiński - Wołkowicz, Matczak - Maćkowiak - Banachewicz.

Cracovia: Rączka; Wajda - Csorich, Dulęba - Dudas, Kłys - Noworyta, Bondarevs - Guzik; D.Laszkiewicz - Słaboń - L.Laszkiewicz, Łopuski - Musiał - Radwański, Drzewiecki - Pasiut - Piotrowski, Witowski - Rutkowski - Biela.

Kary: 28 - 22. Widzów: 1400

JKH GKS Jastrzębie - Pol-Aqua Zagłębie Sosnowiec 2:5 (1:2, 1:2, 0:1)

Bramki: 1:0 Radwan (5.), 1:1 Kozłowski (10.), 1:2 Różański (17.), 1:3 Da Costa (21.), 1:4 Ślusarczyk (25.), 2:4 Kiełbasa (35.), 2:5 Da Costa (59.).

Kary: Jastrzębie - 6; Zagłębie - 14 minut. Widzów 500.

Akuna Naprzód Janów - Wojas Podhale Nowy Targ 5:4 po karnych (0:2, 2:1, 2:1, dogrywka 0:0, karne 2-1). Bramki: 0:1 Dziubiński (5.), 0:2 Malasiński (9.), 1:2 Jastrzębski (24.), 1:3 Dziubiński (35.), 2:3 Kubenko (39.), 3:3 Kacir (44.), 4:3 Pohl (47.), 4:4 Iviczicz (59.).Kary: 8.-18. Widzów: 600.