Reprezentacja Polski w kapitalnym stylu pokonała 4:2 Japonię, podczas mistrzostw świata Dywizji 1A. Zwycięstwo nad Samurami sprawiło, że nasz zespół znalazł się w komfortowej sytuacji przed ostatnim spotkaniem grupowym z Litwą. Jeżeli podopieczni trenera Pekki Tirkkonena triumfują w regulaminowym czasie gry, to wywalczą awans do Elity. Oto, jak przebiegło spotkanie.
Polacy ruszyli na rywali od początku spotkania. W 3. minucie groźne uderzenie Bartosza Ciury obronił Faustas Nauseda. Biało-czerwoni próbowali kreować sytuację, ale brakowało celnych strzałów. W 9. minucie na dwuminutową karę zszedł Mateusz Bryk, a grę w przewadze wykorzystali rywale naszego zespołu. Celnie z dystansu uderzył Paulius Gintautas, dzięki czemu w Sosnowcu na jednobramkowe prowadzenie wyszli przeciwnicy. Polacy potrzebowali dwóch bramek, aby mogły powrócić marzenia o Elicie. Nasi zawodnicy uderzali jednak niecelnie, bądź tak, jak Patryk Wronka w 14. minucie, kiedy byli skutecznie zatrzymywani przez Nausedę. Bardzo groźnie pod bramką Litwinów zrobiło się w 18. minucie, ale bramkarz rywali kapitalnie obronił strzał Jakuba Ślusarczyka. Ostatecznie do końca pierwszej serii więcej goli nie padło, Litwa prowadziła z Polską 1:0.
Polacy mieli jeszcze dwie tercje na odrobienie strat. Druga część gry rozpoczęła się od ataków naszego zespołu. W 23. minucie obok słupka uderzył Krzysztof Maciaś. Nasz zespół mógł pozwolić sobie na jeszcze śmielsze ataki od 24. minuty. Ilja Cetvertak za atak w głowę Szymona Kiełbickiego dostał karę dwóch minut, biało-czerwoni nie wykorzystali jednak gry w przewadze. Od czasu do czasu odgrażali się również Litwini. W 30. minucie Tomas Fucik skutecznie zatrzymał strzał Emilijusa Krakauskasa. Nasz zespół przed kolejną poważną okazją stanął w 33. minucie, ale po uderzeniu Wałęgi kolejny raz na posterunku był Nauseda.
Zobacz też: Jest pięknie! Arcyważne zwycięstwo Polaków. Tak wygląda tabela MŚ
Polacy długo walczyli o wyrównanie, ale w końcu dopięli swego. W 38. minucie błąd popełnił kapitalnie dysponowany dotychczas bramkarz Litwinów, sytuację wykorzystał Patryk Krężołek, który doprowadził do wyrównania. Po dwóch tercjach w Sosnowcu było 1:1, Polakom brakowało jednego gola, aby awansować do Elity.
Nasi zawodnicy od samego początku decydującej tercji ruszyli do zmasowanych ataków. W 43. minucie tuż obok słupka uderzył Paweł Zygmunt. Rywale nie zamierzali jednak odpuszczać i robili dużo, żeby wyjechać z Sosnowca ze zwycięstwem. W 44. minucie Fucik musiał interweniować po strzale Cetvertaka. Na tablicy wyników wciąż było 1:1, a czas naszemu zespołowi uciekał. O krok od prowadzenia Polaków było w 49. minucie, kiedy po celnym strzale Bryka kolejny raz na posterunku był Nauseda. Świetnie dysponowany był też polski bramkarz Fucik, w 51. minucie obronił naszą drużynę przed ponownym wyjściem na prowadzenie Litwinów. Nasz zespół wciąż nie mógł znaleźć sposobu na Nausedę. W 54. minucie Litwin obronił kolejne uderzenie Polaków, tym razem Wałęgi. Kolejną szansę Polacy mieli w 56. minucie, ale zobaczyliśmy dobrze znany scenariusz, Bryka zatrzymał litewski bramkarz. W ostatnich minutach rozpoczęło się prawdziwe oblężenie bramki Litwinów. Przez ostatnie pół minuty Polacy grali w przewadze jednego zawodnika, po karze Cetvertaka. Niestety nawet to nie pomogło naszej drużynie.
Do wyłonienia zwycięzcy była potrzebna dogrywka. Dzięki bramce Cetvertaka Litwa wygrała 2:1, rywale wywalczyli utrzymanie. Nasz zespół zmarnował natomiast wielką szansę na awans do Elity.
- Jedno z największych sportowych polskich rozczarowań XXI wieku... Polacy nie zdołali awansować do hokejowej elity. Musieli "tylko" wygrać za 3 pkt (w regulaminowym czasie) z najsłabszymi w grupie Litwinami. U siebie w Sosnowcu. Po 3 tercjach remis 1:1. Brak awansu - napisał na portalu X Mateusz Ligęza.