Przed Polakami decydujący mecz z Litwą, jednak zanim to się stanie, nasza kadra musiała patrzeć na to, co zrobią rywale. Sytuacja w grupie była przed ostatnim dniem dość zagmatwana, ale z polskiego punktu widzenia już mecz Kazachstanu z Francją był kluczowy. Porażka Francuzów sprawiłaby, że Polacy mieliby awans w swoich rękach. Było to jednocześnie starcie naszych pogromców, bo z Kazachami przegraliśmy 2:3, a z "Trójkolorowymi" po rzutach karnych.
Wynik tego spotkania przez bardzo długi czas był dość nietypowy dla hokeja, bo po dwóch tercjach mieliśmy 0:0. Jednak pięć minut po rozpoczęciu trzeciej tercji stała się rzecz dla Polski bardzo niedobra. Flavian Dair otworzył wynik meczu i wyprowadził Francję na prowadzenie. Gdyby udało im się je utrzymać, koniecznie potrzebowalibyśmy wygranej Ukrainy z Japonią za pełną pulę. Na szczęście Kazachowie skutecznie zawalczyli o brak takiej zależności.
W 11. minucie trzeciej tercji Kazachstan wyrównał za sprawą trafienia Dimitriego Breusa. Co więcej, taki wynik utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry. Stało się jasne, że Francja za 3 pkt już nie wygra. Dla Polski miło by było, jednak gdyby nie wygrała wcale. Na szczęście jej się to nie udało. Doszło do rzutów karnych, w których "Trójkolorowi" mylili się aż czterokrotnie. Kazachstan też nie grzeszył skutecznością, bo sami zmarnowali trzy karne, jednak co najważniejsze, trzy też wykorzystali, wygrywając 3:2!
Ten wynik oznacza, iż Polska ma teraz wszystko w swoich rękach, ale skala trudności zadania z Litwą jest wciąż zależna od meczu Ukraina - Japonia. Jeśli nasi wschodni sąsiedzi wygrają za 3 pkt, my też będziemy musieli to zrobić (zrównamy się wówczas z nimi punktami, a że wygraliśmy bezpośrednie starcie, wyprzedzimy ich). Każdy inny wynik, włącznie z wygraną Ukraińców po dogrywce lub karnych (2 pkt) sprawi, iż Polsce będzie wystarczyć wygrana za dwa oczka, by wskoczyć do Top 2 i wrócić do elity, z której rok temu spadliśmy.
Mecz Polska - Litwa odbędzie się w hali w Sosnowcu o 19:30. Na papierze nasza kadra będzie faworytem, jako że Litwini zajmują aktualnie ostatnie miejsce w tabeli. Przy czym Francuzi ograli ich dopiero po karnych, więc o lekceważeniu mowy być nie może.