Reprezentacja Polski przystąpiła do rywalizacji o powrót do hokejowej elity. Biało-Czerwoni po raz ostatni rywalizowali z najlepszymi nacjami podczas mistrzostw świata w 2024 u naszych południowych sąsiadów Czechów. Drużyna prowadzona przez Roberta Kalabera przegrała wówczas wszystkie spotkania, lecz pozostawiła po sobie dobre wrażenie, gdyż nie brakowało jej woli walki, będąc skazanym "na pożarcie".
W 2025 roku nie udało nam się wywalczyć awansu z powrotem do grona najlepszych drużyn. Polacy przegrali w Rumunii trzy mecze kończąc turniej na piątym miejscu. W tym roku impreza odbywa się w Sosnowcu, wobec czego oczekiwania wobec podopiecznych Pekki Tirkkonena mogą być większe.
Tuż przed rozpoczęciem mistrzostw Biało-Czerwoni rozegrali serię meczów sparingowych, w których na sam koniec pokonali po rzutach karnych Francję 4:3, z którą zmierzymy się drugiego dnia turnieju.
Pierwszym przeciwnikiem reprezentacji Polski była Ukraina. W ubiegłym roku podczas MŚ nasi sąsiedzi ze wschodu pokonali polski zespół 1:4. Premierowe spotkanie w Sosnowcu było niezwykle istotnie, gdyż Ukraińcy są jednym z kandydatów do awansu do elity. Nie ulega wątpliwościom, iż kalendarz meczów naszych hokeistów jest w tym roku wyjątkowo trudny. Po meczu z Ukrainą czeka nas starcie z Francją, a po dniu przerwy czeka na nas Kazachstan. Po kolejnym dniu bez spotkań Biało-Czerwoni zmierzą się z Japonią, a MŚ zakończą starciem z teoretycznie najsłabszą w całym gronie Litwą. Awans do elity uzyskają dwa najlepsze zespoły całego turnieju. Drużyna, która zajmie ostatnie miejsce w tabeli spadnie do Dywizji 1B.
Sobotni mecz Polacy rozpoczęli na tafli z Tomasem Fucikiem w bramce, Bartoszem Ciurą oraz Bartłomiejem Pociechą w linii defensywy oraz Szymonem Kiełbickim, Kamilem Wałęgą oraz Patrykiem Krężołkiem w ataku.
Już w pierwszej minucie dwuminutowe wykluczenie zarobił Patryk Krężołek po faulu na Danile Trahtu. Biało-Czerwoni nie pozwolili na zdobycie bramki rywalom w grze w osłabieniu. Po jej zakończeniu taką samą karą został ukarany Stanislav Sadovikov. Na pierwsze trafienie czekaliśmy do 12 minuty i 56 sekundy. Wówczas Paweł Zygmunt przechwycił krążek przy niebieskiej linii i odegrał go do Karola Biłasa. Defensor Zagłębia Sosnowiec uruchomił podaniem Arona Chmielewskiego, który kapitalnym uderzeniem przy krótszym słupku pokonał Bogdana Dyachenko.
Polacy nie byli stroną przeważającą w tej tercji, co potwierdzały statystyki, według których Ukraińcy oddali 11 strzałów, zaś nasi zawodnicy sześć. Dodatkowo trzykrotnie polscy hokeiści lądowali na ławkach kar, co zemściło się w 17 minucie i 50 sekundzie. Po upływie przeszło minuty w grze w przewadze świetną solową akcją popisał się Danił Trakht. 23-latek ograł trzech Biało-Czerwonych po czym oddał strzał z backhandu pokonując Fucika dając Ukrainie wyrównanie. Do końca tej części gry wynik nie uległ już zmianie.
W ósmej minucie drugiej tercji dwuminutowym wykluczeniem ukarany został Alexander Peresunko po faulu na Filipie Komoroskim. Po upływie kilkudziesięciu sekund gry w przewadze Polaków Alan Łyszczarczyk świetnie zakręcił jednym z rywali przy prawym buliku, po czym odegrał krążek do Kamila Wałęgi. 25-latek znakomicie dograł krążek tuż przed bramkę Dyachenki, a tam kij dostawił Patryk Wronka, kierując go do pustej bramki.
Bardzo dobra akcja reprezentantów Polski dała nam prowadzenie, które udało się utrzymać do zakończenia drugiej tercji. Trzecia na nasze nieszczęście rozpoczęła się od trafienia rywali w 2 minucie i 38 sekundzie. Wówczas Ślusarczyk dał się przepchnąć jednemu z rywali w środkowej części lodowiska. Do krążka dopadł Igor Merezhko, który bardzo dobrym podaniem znalazł Andrija Denyskina. 27-letni napastnik zjeżdżając z prawego bulika oddał strzał między polskimi obrońcami czym skutecznie zaskoczył Fucika, dając wyrównanie Ukraińcom.
W kolejnych minutach Tomas Fucik raz po raz ratował Polaków przed wyjściem na prowadzenie przez rywali. Nasi zawodnicy także mieli swoje okazje, lecz krążek uparcie nie chciał znaleźć drogi do bramki Dyachenki.
W 14. minucie Pociecha popisał się bardzo dobrym zagraniem w kierunku Wałęgi, który akcją solową próbował przebić się pod bramkę Ukraińców, lecz stracił krążek. 25-latek grający na co dzień w Żylinie (Słowacja) nie dał jednak za wygraną, dopadł do krążka zgranego przez Szymona Kiełbickiego, po czym zagrał do kapitana Biało-Czerwonych Kamila Górnego, który świetnie wypuścił Patryka Krężołka, a ten zwodem ograł Dyachenkę i wpakował krążek do pustej bramki dając nam prowadzenie 3:2 na sześć i pół minuty przed upływem czasu.
Na 87 sekund przed końcem goście podjęli decyzję o zdjęciu bramkarza i zastąpieniu go innym zawodnikiem "z pola", dzięki czemu mogli założyć hokejowy "zamek" w tercji obronnej Polaków grając sześciu na pięciu. Na nic to się jednak zdało. Biało-Czerwoni świetnie bronili i utrzymali jednobramkowe prowadzenie do końca spotkania.
Bramki: 12:56 Aron Chmielewski, 28:49 Patryk Wronka, 53:26 Patryk Krężołek - 17:50 Danił Trakht, 42:38 Andrij Denyskin
Najlepszym zawodnikiem z grona Biało-Czerwonych został wybrany bramkarz Tomas Fucik, który obronił w tym spotkaniu 19 strzałów. Natomiast wśród Ukraińców to wyróżnienie otrzymał Danił Trakht.
Drugi mecz Polaków podczas MŚ Dywizji 1A odbędzie się w niedzielę 3 maja. Podopieczni Pekki Tirkkonena zmierzą się w nim z Francją, która w pierwszym spotkaniu pokonała Japonię 4:3. Początek o godzinie 19:30.