Co się stało w szatni Polaków po porażce z Francją? "Nie jestem w stanie"

- Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, co się stało z zespołem w I tercji. To, co było w szatni, zostawię w szatni. Za zamkniętymi drzwiami - powiedział Kamil Wałęga, napastnik reprezentacji Polski w hokeja po porażce 2:4 z Francją na MŚ w rozmowie z "Interią".

Polscy hokeiści we wtorkowy wieczór przegrali bardzo ważny mecz na mistrzostwach świata w kontekście utrzymania się w elicie. Biało-Czerwoni ulegli dotychczas przedostatniej w tabeli - Francji 2:4 (0:2, 2:2, 0:0). Polacy po trzech kolejkach mają jeden punkt i zajmują ostatnie, ósme miejsce. Jeśli na koniec grupy B nie zajmą przynajmniej siódmej pozycji, to spadną z elity. 

Zobacz wideo Po wygranej z ZSRR "Przegląd" ukazał się z poślizgiem

Co się stało w szatni Polaków po porażce z Francją? "Zostawię to za zamkniętymi drzwiami"

Polacy byli rozczarowani po porażce z Francją. Dominik Paś zdradził, co jego zdaniem było przyczyną porażki.

- Zaczęliśmy ten mecz po prostu słabo. Mieliśmy zbyt wielki respekt do rywala. Za bardzo się cofnęliśmy i trudno było nam stworzyć dogodne sytuacje. Dopiero w połowie meczu, kiedy się otworzyliśmy i zaczęliśmy grać bardziej agresywnie i bliżej rywali, to stwarzaliśmy sobie bramkowe sytuacje. Wtedy byliśmy naprawdę groźni. Ja bramkę strzeliłem, ale nie osiągnęliśmy najważniejszego celu, jakim było wygranie z Francją. I choćby z tego powodu nie jestem zadowolony - powiedział po meczu Dominik Paś, napastnik reprezentacji Polski w rozmowie z "Interią".

- Największy błąd to był początek meczu, gdy łatwo straciliśmy dwie bramki i grało się nam już znacznie trudniej. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, co się stało z zespołem w I tercji - dodał inny napastnik Kamil Wałęga.

W przerwie w szatni było gorąco? - spytali dziennikarze "Interii".

- To, co było w szatni, zostawię w szatni. Za zamkniętymi drzwiami - odpowiedział Wałęga.

Napastnik reprezentacji Polski przyznał też, że pierwsza bramka zdobyta przez Biało-Czerwonych dodała im animuszu. Pochwalił też rywali.

- Ta bramka zdecydowanie nas napędziła i grało się łatwiej. Dostaliśmy skrzydeł, ale szkoda, że nie udało nam się wrócić, za późno wzięliśmy się w garść. Zabrakło nam skuteczności, ale trzeba przyznać, że przeciwnik też był dobrze przygotowany. Umiejętnie bronili, ale gdybyśmy wykorzystali swoje szanse, to może by to inaczej wyglądało. Największy błąd to był jednak początek meczu, gdy łatwo straciliśmy dwie bramki i grało się nam już znacznie trudniej - przyznał Wałęga.

Polacy w środę zmierzą się ze Słowacją. Początek spotkania o godz. 20.20. Relacja na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE. Potem rywalami Biało-Czerwonych będą USA (17 maja, godz. 20.20), Niemcy (18 maja, godz. 16.20) oraz Kazachstan (20 maja, godz. 20.20).

Ile jeszcze punktów zdobędą Polacy na MŚ?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.