Od 7 października ubiegłego roku toczy się krwawy i wyniszczający konflikt między Hamasem a Izraelem, który pochłonął życie kilkudziesięciu tysięcy ludzi. O ile w przypadku agresji Rosji na Ukrainę świat sportu w zdecydowanej większości stanął po stronie Ukraińców, o tyle w konflikcie w Strefie Gazy głosy są bardziej podzielone.
- Reakcja środowiska w sprawie ukraińskich tenisistek była bardzo pozytywna, podobnie jak reakcja na kraj, który nie przestrzegał prawa międzynarodowego. Nie ma to jednak nic wspólnego z tym, co dzieje się teraz w Izraelu. Nie widzę, żeby działacze coś robili, zero. Wszyscy patrzą tylko na własne korzyści - oceniała egipska tenisistka Mayar Sherif. WTA w tamtym czasie ograniczyło się do krótkiego komunikatu.
Zdecydowanie bardziej stanowczo do całej sytuacji postanowiła odnieść się Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF). Federacja postanowiła wykluczyć Izrael z rozgrywek międzynarodowych. IIHF nie pozwoli rozgrywać tej kadrze meczów ze względu na "bezpieczeństwo i ochronę" wszystkich.
IIHF zapewniło, że podjęło tę decyzję po dokładnej analizie, a podłożem jej jest oczywiście konflikt palestyńsko-izraelski. Wykluczenie izraelskiej kadry sprawia, że nie będzie ona mogła zagrać w mistrzostwach świata II dywizji, które zostaną rozegrane w kwietniu bieżącego roku.
Izrael już zapowiedział złożenie odwołania od tej decyzji do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS) w Lozannie. - Ta decyzja emanuje dyskryminacją pod przykrywką troski o bezpieczeństwo sportowców - oceniła Yael Arad, przewodnicząca Izraelskiego Komitetu Olimpijskiego, dodając, że jest to niebezpieczna decyzja, która może stworzyć precedens.
Rywalami Izraela podczas mundialu miały być Serbia, Chorwacja, Australia, Islandia i Zjednoczone Emiraty Arabskie.