List do Putina. Sportowi bohaterowie mówią dość. "Przed zbliżającą się katastrofą"

Kacper Sosnowski
Władimir Putin
SPUTNIK / via REUTERS

Jeśli w Rosji chcesz na kogoś wpłynąć i coś załatwić, powiedz o tym Władimirowi Putinowi. Z takiego założenia wyszli zawodnicy hokejowego klubu z Sankt Petersburga. Mieli już po dziurki w nosie tego, co wyprawiali sędziowie na lodowej tafli. Po sprawiedliwość i zrobienie porządku zwrócili się więc do miłośnika ich dyscypliny i człowieka z ich miasta, prezydenta kraju.

Tego było już za wiele. Ani kibice, ani zawodnicy nie mogli zrozumieć, jak uważany za faworyta SKA St. Petersburg przegrał ostatecznie w lidze KHL z Metallurgiem Magnitogorsk 1:2, gdy stracił kontrowersyjną bramkę na kilkanaście sekund przed końcem dogrywki. Chwilę przed golem zawodnik gospodarzy został bowiem ostro podcięty przez rywala i nie mógł bronić swojej bramki. To była już druga z rzędu porażka ekipy z Sankt Petersburga, więc bolała mocniej, tym bardziej że była przecież niezasłużona.

Zobacz wideo Sportowcy w sejmie. "Nie wyrażałem zgody na poprzedni kierunek"

"Brak sprawiedliwości musi być karany"

To dlatego po tym meczu trener SKA Roman Rotenberg zdecydował się odnieść do sędziowania i przypomniał o przesłaniu sportu. - Jesteśmy za uczciwym hokejem. Hokej ma przecież swoje zasady, które funkcjonują nawet na podwórkach. Przewinienia muszą być karane, brak sprawiedliwości też - oznajmił. Z jego słowami zgodzili się byli znakomici zawodnicy klubu, którzy tworzą Radę Weteranów SKA i są zasłużeni także dla całego rosyjskiego hokeja. Sportowi bohaterowie napisali więc list otwarty opublikowany w dużym petersburskim dzienniku. Hokeiści poszli natomiast o krok dalej - uznali, że skoro muszą walczyć o sprawiedliwość, to najlepiej zwrócić się do prezydenta kraju.

Jak wiadomo, Władimir Putin jest przecież miłośnikiem sportu, a w szczególności hokeja. Głowa państwa w swojej prywatnej posiadłości - tajnym pałacu nad Morzem Czarnym - ma nawet podziemne lodowisko. Sport Putinowi zawsze był bliski. To on mocno lobbował i chciał organizacji mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2018 roku, a wcześniej igrzysk olimpijskich w 2014. Podczas tej drugiej imprezy zadbano nawet, by Rosja wygrała klasyfikację medalową, wspomagano swoich sportowców środkami dopingowymi i stworzono cały program tuszowania pozytywnych wyników testów. W tej operacji brało udział Moskiewskie Laboratorium Antydopingowe i Federalna Służba Bezpieczeństwa. To dlatego - jak wyliczyła Światowa Agencja Antydopingowa - tylko między 2012 a 2015 rokiem zatuszowano co najmniej 643 wpadki dopingowe, a przynajmniej tyle wykryto w postępowaniu. Po tej aferze Rosja została wykluczona z międzynarodowej rywalizacji, w tym igrzysk. Sami Rosjanie oczywiście do niczego się nie przyznali i utrudniali kontrolę swoich systemów i danych na komputerach, a nawet je modyfikowali.

Wezwanie do "interweniowania przed zbliżającą się katastrofą"

Wracając do hokeja - weterani tej dyscypliny z Petersburga, w którym Putin się urodził, poskarżyli się w swym piśmie, że sędziowie w lidze działają chaotycznie i podejmują różne decyzje w tych samych sytuacjach oraz "ciągle pomijają wyraźne łamanie przepisów, które decyduje o losach meczów". List kończy się wezwaniem do "interweniowania i ratowania rosyjskiego hokeja przed zbliżającą się katastrofą".

Jeden z sygnatariuszy listu, Siergiej Czerkas, wyjaśnił Sports.ru, że skargi na sędziowanie napływały w ostatnim czasie nie tylko ze strony SKA, lecz także innych drużyn czy ekspertów. Czerkas porównał też poziom sędziowania do tego z lat 90., które w sporcie kojarzą się Rosjanom z korupcją. Zwrócenie się w hokejowej sprawie bezpośrednio do głowy państwa rosyjskiego nie dziwi, bo - jak wyjaśniają sygnatariusze listu - na wielokrotne próby rozmów z ligą w sprawie programu poprawy sędziowania nie było odpowiedzi. A Putin to Putin i - jak widać - wielu rosyjskich obywateli wierzy, że w ich kraju to on da radę "załatwić sprawiedliwość" czy też, abstrahując od pięknych idei, załatwić każdą sprawę. Czerkas w rozmowie z mediami z jednej strony zasugerował, że być może prezydent, który oczywiście ma co robić, chociaż zwróci się do ligi KHL o podjęcie jakichś działań w przywróceniu hokejowego obiektywizmu. Z drugiej strony Czerkas bardziej wierzy w to, że opublikowany również w mediach list z nazwiskiem Putina zwróci uwagę opinii publicznej na istniejący problem.

Co ciekawe - nie jest to pierwszy przypadek, gdy rosyjski świat sportu pisze do Putina lub próbuje u niego coś załatwiać. Czasem ma to sens, bo nawet drobne działania głowy państwa potrafiły czynić cuda.

Putin załatwiał już nie takie rzeczy

Wydatnie przekonali się o tym sympatycy klubu Tom Tomsk na Syberii, który ponad dekadę temu miał poważne problemy finansowe. Do Putina listownie z prośbą o pomoc kibice zwrócili się w 2008 roku. Bardziej pomogło ich drugie pismo wysłane w 2009 roku, bo w jeszcze trudniejszej sytuacji prezydent miał pomóc w zorganizowaniu finansowania ekipy Tomska pieniędzmi lokalnych spółek energetycznych. Gdy z samej góry popłynęły sugestie, by zająć się losem miejscowego futbolu, nagle deklarację wsparcia Toma złożyło siedem firm! Po krótkim czasie okazało się jednak, że tylko jedna wpłaca do klubu znaczące pieniądze, a reszta to pozoranci. Kolejna listowna interwencja kibiców do głowy państwa, wysłana już w 2010 roku, takich cudów nie zdziałała, ale Putin, który wizytował Tomsk kilkanaście miesięcy później, wspomniał o pieniądzach i mówił, że zna trudną sprawę.

Magii Putina bardziej doświadczono w Niżnym Nowogrodzie. Niedawno to miasto z rozmachem świętowało swoje 800-lecie istnienia. Putin przybył na to wydarzenie, a, jak podawał "Kommiersant", po posiedzeniu komisji budżetowej regionalne Ministerstwo Sportu poinformowało, że prezydent wydał polecenie znalezienia nowego generalnego sponsora zadłużonego miejskiego klubu wśród korporacji państwowych. Nim to się stało, drużyna zyskała też częściowe finansowanie z regionalnego budżetu.

Do Putina w 2014 roku pisali też rosyjscy biathloniści, by poparł nominację konkretnej osoby na stanowisko szefa Rosyjskiego Związku Biathlonu. Putin do akcji ruszać nie musiał, bo ostatecznie kandydat do wyborów nie przystąpił.

To także Putin miał ponad dekadę temu zablokować po niezadowoleniu kibiców sprzedaż meczów rosyjskiej ligi piłkarskiej do płatnej telewizji. Mecze ostatecznie zostały w stacji państwowej. To dzięki sugestiom prezydenta nakręcono też film o legendarnym bramkarzu Lwie Jaszynie. Co się zaś tyczy hokeja, to tu sprawczość Putina była ogromna. To po jego sugestiach utworzono międzynarodową ligę KHL. "Sugestie" to zresztą zbyt łagodne słowo, bo ówczesny wiceprezydent Federacji Hokeja Rosji, Roman Rotenberg, określił to tak: "Mamy rozkaz Prezydenta Federacji Rosyjskiej, aby zatrzymać odpływ hokeistów z Rosji. Musimy stworzyć im warunki, aby ten wybór był dobrowolny".

I to wtedy powstały bogate i przyciągające wszystkich rozgrywki. To Putin sprawił też, że hokejowy klub CSKA Moskwa otrzymał ogromne wsparcie od Rosniefti - państwowego paliwowego giganta. Lista tych dobroczynnych, hokejowych interwencji Putina jest zresztą dłuższa. Do tej pory jednak wszelkie sprawy nie dotyczyły tego, co dzieje się na lodowisku, czyli samej gry, ale może i na to przyjdzie kiedyś pora.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...