Izraelski hokeista opisał ucieczkę z Ukrainy po wybuchu wojny. "Pociąg śmierci"

Wskutek inwazji Rosji na Ukrainę wiele osób musiało wyjechać ze swojego kraju. Hokeista Eliezer Szerbatow opowiedział, jak to wyglądało w jego przypadku. Przyznał, że otrzymał "50% szans na to, że po wejściu do pociągu będzie mógł zginąć".

30-letni Szerbatow na co dzień występuje w ukraińskim zespole HK Mariupol, do którego przeniósł się z Unii Oświęcim. Posiadający kanadyjski paszport Izraelczyk przygotowywał się do kolejnego spotkania w regionie donieckim. W pewnym momencie zaczęły wybuchać tam bomby, co było zapowiedzią dalszej eskalacji agresji Rosjan.

Zobacz wideo Mariusz Czerkawski w "Wilkowicz Sam na Sam": Ludzie koło pięćdziesiątki czasem chcą poszaleć. Ja już nie muszę, ja to wszystko miałem

Beijing ParalympicsBrytyjski paraolimpijczyk ujawnia szokujące wiadomości od Rosjan. "Obrzydliwe"

Szerbatow: Mówili, że to szansa 50 na 50

- Trener zwołał drużynę na śniadanie, gdzie powiedział wprost: "Panowie, zaczęła się wojna. Wiem, że to niefortunne, ale sugerowałbym nie ruszać się z miejsca. Ale jeśli chcecie wyjechać, zostawiam decyzję wam - opowiedział Szerbatow w wywiadzie dla stacji TSN.

Izraelski hokeista dodał, że po otrzymaniu takiego komunikatu wspólnie z innymi Kanadyjczykami zdecydowali się pojechać pociągiem z Drużkiwki do Lwowa. - Pociąg był opóźniony dwa dni. Dostaliśmy wiadomość, że wojsko do nich strzela. Trzeci kolega, który miał z nami jechać, ostatecznie odmówił, mówiąc, że "nie chce zginąć". Mówili, że to szansa 50 na 50. Wsiądziesz do pociągu, możesz zginąć. Co ty byś zrobił na naszym miejscu? Albo zostajesz, czekasz w schronie, do którego zawsze ktoś może wrzucić granat... albo wsiadasz do pociągu z szansą 50 na 50 - wyjaśnił.

Udany powrót Szerbatowa do Kanady

Szerbatow zdecydował się na podróż pociągiem po rozmowie ze swoim ojcem, który także jechał przez Charków i Kijów. - Pomyśl, co mogliśmy czuć przez te 24 godziny. Nazwałem tę podróż "pociągiem śmierci". W każdej sekundzie myślisz, że możesz zostać trafiony. Wszędzie jest wojsko — nie wiesz tylko, które - opowiadał.

Po dotarciu do Lwowa izraelski hokeista został poproszony o pomoc w zajęciu się dziećmi i emerytami, którzy jechali autokarem do Polski. - Nie mógł nam pomóc nikt z konsulatu, ponieważ czekali na pozostałych. To była najtrudniejsza rzecz w moim życiu — być odpowiedzialnym za 17 osób, gdy chodzi o sprawę życia i śmierci - dodał.

Kolejna nagroda dla Lewandowskiego. 'Nie jest to pocieszenie po Złotej Piłce'Falk ujawnia przyszłość Lewandowskiego. "Podpisze kontrakt"

Ostatecznie Szerbatow zdołał dotrzeć do Kanady i spotkać ze swoją rodziną. - Widziałem mojego syna po raz pierwszy, myślałem, że nigdy go nie zobaczę. Kiedy myślisz, że pewnie nie uda ci się wrócić, jedyną rzeczą, którą chcesz zrobić, jest zostać z rodziną na zawsze - podsumował.

Więcej o: