"Religia" Kanadyjczyków ogniskiem koronawirusa. "Może dojść do tragedii"

Kanada walczy z koronawirusem, a najmocniej może oberwać ich "religia" - hokej na lodzie. - To sport, który najbardziej rozpowszechnia COVID-19 - przekonuje epidemiolog z Minnesoty.

Mówisz "Kanada", myślisz "hokej na lodzie". To ich sport narodowy, prawdziwa duma. Kanadyjczycy byli pierwszymi mistrzami świata w tej dyscyplinie. Ostatni raz wygrali mistrzostwa świata w 2016 roku. Tym większym zaskoczeniem musi być dla nich diagnoza, którą kilka dni temu postawił epidemiolog Michael Osterholm, dyrektor Centrum Badań Chorób Zakaźnych na Uniwersytecie w Minnesocie. Stwierdził, cytowany przez CBC, że "hokej jest najprawdopodobniej najbardziej ryzykowną dyscypliną sportu w czasie pandemii. Hokejowe areny to miejsce wysokiego ryzyka rozpowszechniania się COVID-19".

Zobacz wideo Mariusz Czerkawski w "Wilkowicz Sam na Sam": Ludzie koło pięćdziesiątki czasem chcą poszaleć. Ja już nie muszę, ja to wszystko miałem

Hokej najbardziej niebezpiecznym sportem w pandemii

Osterholm dodał, że kilka lat temu zdarzały się przypadki hokeistów z chorobami płuc po wdychaniu oparów emitowanych przez maszyny do usuwania lodu. Odnotowano również co najmniej jedną epidemię odry, która swoje źródło miała na meczu hokeja. - Wentylacja na lodowiskach używanych do hokeja w rzeczywistości zatrzymuje powietrze w tym obszarze. Powietrze nie unosi się ani nie rozprasza - tłumaczy epidemiolog. W takich warunkach wystarczy, że jeden zawodnik oddychający intensywniej w czasie gry ma w sobie wirusa, a zagrożenie rozprzestrzenieniem się go jest dużo większe. - Oczywiście nie mogę nikomu powiedzieć, żeby zamknęli lodowiska, ale myślę, że jeśli chodzi o sport, hokej jest prawdopodobnie najbardziej ryzykowny - raz jeszcze podkreśla Osterholm.

NunavutJedno z najgorszych miejsc do życia ma jeden przypadek COVID-19. "Nasza epidemia to samobójstwa"

Ognisko koronawirusa na lodowisku w USA

Portal NECN poinformował, że jednym z ognisk rozprzestrzeniania się koronawirusa w USA było ostatnio lodowisko hokejowe w stanie Vermont. Znajomi spotkali się na mecz, a grali bez masek i nie wiedzieli, że wśród nich są osoby zakażone. Efekt? Co najmniej 89 osób zakażonych w całym stanie. - Chcę, żeby wszystko było jasne: mamy możliwość testowania, ale potrzebujemy również pomocy obywateli, by powstrzymać pandemię - powiedział gubernator stanu Vermont, Phil Scott.

Pierwsze dwa przypadki zostały zgłoszone pracownikom służby zdrowia 7 października. Dotyczyły osób, które ćwiczyły w Central Vermont Memorial Civic Center w Montpelier. Według urzędników liczba ta szybko wzrosła do 13, a epidemia zaczęła rozprzestrzeniać się na inne hrabstwa stanu Vermont. Scott dodał, że istnieją podejrzenia, że ognisko było powiązane z kimś, kto przyjechał na lodowisko ze stanu New Hampshire. Według Hockey Canada w latach 2018-2019 zarejestrowanych do gry w hokeja było około 644 tys. Kanadyjczyków.

Co dalej z NHL?

Przerwane rozgrywki NHL udało się dokończyć pod koniec września. Mistrzem został zespół Tampa Bay Lightning. Zdaniem Osterholma ligę udało się dograć tylko dzięki temu, że władze NHL przeprowadzały bardzo dużo testów, a zawodnicy mieszkali w Toronto i Edmonton w tzw. bańkach, byli odseparowani od świata. Osterholm uważa, że fakt, iż udało się dokończyć fazę play-off NHL bez pozytywnych wyników testów, nie oznacza, że hokej jest bezpieczny.

Nie wiadomo, co z kolejnym sezonem NHL. Część drużyn była za odwołaniem rozgrywek 2020/2021. Komisarz ligi Gary Bettman odrzucił to rozwiązanie. Najlepsi hokeiści świata mogą wrócić na lód w styczniu lub lutym, na początku prawdopodobnie bez kibiców na trybunach. Co ciekawe, na ten moment drużyny mają grać na swoich lodowiskach, a wykluczona została opcja zamknięcia wszystkich ekip w bańkach. Wszystko po to, by kluby nie cierpiały dłużej finansowo i z czasem miały możliwość zaproszenia kibiców na trybuny. Już wiadomo, że w przyszłym roku nie odbędą się zawody Winter Classic ani Mecz Gwiazd NHL.

Arkadiusz Milik w barwach SSC NapoliArkadiusz Milik blisko transferu! Wymiana piłkarzy w zimowym oknie

Hokej na lodzie bez gry ciałem

Zawodnicy mają w trakcie przygotowań do sezonu przechodzić regularnie testy na COVID-19. Otrzymali także rozpiskę zaleceń, m.in. jak bezpiecznie trenować i co robić w czasie wolnym. Jeszcze dalej poszli w prowincji Ontario, gdzie pojawił się pomysł, by zakazać gry ciałem.

W Kanadzie istnieją trzy główne młodzieżowe ligi hokejowe: Quebec Major Junior Hockey League (QMJHL), Western Hockey League (WHL) i Ontario Hockey League (OHL). Podczas gdy QMJHL niedawno zaczął grać, WHL planuje wystartować 8 stycznia, OHL ogłosiło, że wróci do gry dopiero 4 lutego. To nie wszystko. Minister sportu Ontario, Lisa MacLeod, dała jasno do zrozumienia, że celowy kontakt fizyczny w hokeju musi zostać wyeliminowany, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Jeśli liga OHL znów chce grać, zakazane mają być zarówno bójki, jak i gra ciałem.

- Nie tylko w OHL, nie tylko ogólnie w hokeju na lodzie, ale we wszystkich dyscyplinach sportowych powinniśmy unikać kontaktu  - powiedziała MacLeod. - Jesteśmy w bardzo poważnej sytuacji i rzeczywistość jest taka, że musimy podjąć te środki ostrożności w imię zdrowia publicznego - dodała.

Wpływ na decyzję o zakazie kontaktów miały niedawne przypadki COVID-19 w lidze QMJHL. Minister Ontario zakłada się, że takie zasady pozostaną w OHL, dopóki nie zostanie wynaleziona szczepionka lub przynajmniej ograniczone zostanie rozprzestrzenianie się wirusa. Dodała, że zakaz gry ciałem i bójek nie podlega negocjacji.

- Nasi urzędnicy Ministerstwa Zdrowia wyrazili się jasno - przedłużający się lub celowy kontakt podczas uprawiania sportu jest niedozwolony. Będziemy kontynuować współpracę z OHL w celu bezpiecznego powrotu do gry - napisała MacLeod na Twitterze.

"To śmieszne". Minister krytykowana

Swoim stanowiskiem minister sportu wywołała poruszenie w Kanadzie. Hokej na lodzie bez kontaktu? Dla wielu jest to nie do pomyślenia. - Wydaje się bardziej prawdopodobne, że OHL w ogóle nie wróci do gry - twierdzi szwajcarski portal blick.ch.

"Zrujnujesz karierę dzieciom tym bezsensownym zakazem", "To śmieszne. To naprawdę niewiarygodne. Zrób wszystkim przysługę i odejdź!", "Mogę stać w kolejkach twarzą w twarz z innymi, mogę walczyć o miejsce pod siatką w czasie meczu, a nie mogę uderzyć rywala w czasie spotkania hokejowego?", "Nie można grać w hokeja bez kontaktu, to absurdalne", "Zdecydowanie nie odzwierciedlasz mojej Kanady", "Może niech zachowują odległość od siebie na długość kija" - to tylko niektóre z komentarzy pod decyzją minister z Ontario.

Wypaczenie istoty hokeja

- Trudno zareagować na taki pomysł inaczej niż śmiechem - mówi Jakub Jaskólski, były hokeista Zagłębia Sosnowiec, a obecnie trener w Naprzodzie Janów, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Jego zdaniem zakaz gry ciałem może przynieść więcej złego niż dobrego. - Każdy hokeista niemal od pierwszych treningów ma wpajane, że rywalizacja o krążek to podstawa tego sportu. Nie da się walczyć na odległość. W hokeju wszystko dzieje się bardzo szybko. Niemal w ułamkach sekund - dodaje.

- Walka ciałem jest wpisana w DNA hokeja. Jeżeli ta zmiana wejdzie w życie, to już nie będzie ta sama dyscyplina sportu. Już dzisiaj niech pomyślą nad zmianą nazwy - podkreśla. Jaskólski uważa, że w ten sposób może dojść do tragedii, do poważnych kontuzji. - Proszę sobie wyobrazić sytuację, że jeden zawodnik zastosuje się do nowych przepisów i odpuści, a drugi - trenowany i uczony przecież tego przez lata - zapomni się i uderzy w przeciwnika z całym impetem - wskazuje. Bez kontaktów OHL stanie się prawie bezużyteczna jako liga rozwojowa dla obiecujących zawodników, którzy marzą w przyszłości o grze w NHL.