Sport.pl

Hokej. Czy Alan Łyszczarczyk trafi do NHL?

Alan Łyszczarczyk to najzdolniejszy polski hokeista. Zawodnik Sudbury Wolves po raz drugi w karierze spróbuje dostać się do ligi NHL poprzez rozpoczynający się w piątek draft. Czy ma szansę? Spytaliśmy o to ekspertów

Łyszczarczyk już raz próbował – ale po sezonie 2015-16 żaden z menedżerów NHL nie zdecydował się wybrać Polaka grającego w silnej, juniorskiej lidze OHL w Kanadzie. Jak przed obecnym draftem wyglądają szanse Alana?

- To bardzo mało prawdopodobne, by Łyszczarczyk został wybrany - mówi Sport.pl Ryan Kennedy z prestiżowego magazynu „The Hockey News”.

- Nie sądzę, by któryś klub NHL zdecydował się na Polaka – dodaje Paul Kukla, szef popularnego serwisu Kukla’s Korner, piszący kiedyś dla NHL.com. – Chyba, że ta akcja kibiców coś przyniesie.

Akcja, o której mowa, to #NHLPolishHope, która podbija Twittera. Polscy kibice wrzucają na serwis posty z odpowiednim zdjęciem i wezwaniem do konkretnych klubów NHL, by zwróciły uwagę na Łyszczarczyka. Akcję wymyślił Patryk Rokicki, były Sekretarz Generalny PZHL, obecnie ekspert hokejowy TVP.

Ostatnim Polakiem, wybranym w drafcie NHL, był Marcin Kolusz - w 2003 roku Minnesota Wild wybrali go w 5 rundzie, z numerem 157., ale obecny kapitan reprezentacji Polski nigdy w NHL nie zagrał. Prócz niego draftowani byli Patryk Pysz, Mariusz Czerkawski i Krzysztof Oliwa. Czy doczekamy się kolejnego?

Z Benem Leesonem, dziennikarzem „The Sudbury Star”, który na co dzień pisze o Sudbury Wolves, drużynie Alana Łyszczarczyka, rozmawia Andrzej Kulasek

Statystyki Alana, w porównania do poprzedniego sezonu, są gorsze: Polak zanotował 10 goli i 22 asysty w ostatnim przy 17 bramkach i 33 asystach w sezonie 2015-16. Ale czy to znaczy, że Łyszczarczyk grał gorzej? W końcu Wolves awansowali do play-off…

- Alan ciężko pracował na lodzie i dzięki temu stwarzał drużynie okazje do strzelenia goli, ale w porównaniu do poprzedniego sezonu miał trudności z wykańczaniem akcji. W październiku i listopadzie faktycznie zanotował spadek formy, co musiało go mocno sfrustrować, odbudował się po powrocie z mistrzostwa świata juniorów w połowie grudnia [Polska w Dywizji IB zajęła drugie miejsce, tuż za Węgrami, a Łyszczarczyk z 11 punktami (4 gole, 7 asyst), był najskuteczniejszym zawodnikiem turnieju]. Przez cały sezon grał jednak z jednakowym zaangażowaniem I ciężko pracował, dlatego trenerzy wciąż mu ufali I wysyłali na lód w kluczowych momentach.

Na którym miejscu ustawiłbyś Alana w hierarchii najlepszych zawodników Sudbury?

- Mimo jego gorszej zdobyczy punktowej, wciąż jest jednym z najlepszych napastników Wolves I ma potencjał, by w kolejnym sezonie być czołowym strzelcem zespołu.

Jakie szanse ma Łyszczarczyk na wybór w nadchodzącym drafcie?

- Powiedziałbym, że bardzo niewielkie, bo zwykle hokeiści, którzy nie są wybrani od razu, kiedy zgłaszają się do draftu, kolejny sezon muszą mieć naprawdę przełomowy, muszą grac w nim świetnie, by podczas następnego draftu ktoś ich wybrał. Ale nie będę zaskoczony, jeśli jakaś ekipa zaprosi go na camp, co może później zaowocować podpisaniem zawodowego kontraktu. Pamiętajmy, że draft jest tylko jedną z dróg do NHL, więc nawet jeśli Alan zostanie pominięty, nie może się poddawać.

Trener reprezentacji Polski nie zabrał Alana na mistrzostwa świata Dywizji IA seniorów. Myślisz, że to w jakiś sposób mogło wpłynąć na Łyszczarczyka i jego formę?

- Wiadomo, że to byłaby okazja, by zaprezentować sie i być zauważonym przez skautów, ale w dłuższej perspektywie nie sądzę, by to w jakikolwiek sposób mu zaszkodziło.

Który klub NHL może potrzebować takiego gracza jak Alan?

- Jest sporo drużyn, którym mogłyby się przydać umiejętności Alana, ale teraz, kiedy NHL stawia na szybkość, Łyszczarczyk musi popracować nad kilkoma aspektami, głównie poprawą jazdy na łyżwach, jeśli chce trafić do najlepszej ligi świata.

Jazda na łyżwach do poprawy, a co jest mocną stroną Łyszczarczyka?

- Ma świetny przegląd lodowiska, potrafi wypatrzyć dobrze ustawionego kolegę I dokładnie zagrać mu krążek. Dobrze odbiera krążek rywalom pod swoją bramką, stąd nieźle spisuje się, gdy jego drużyna gra w osłabieniu. Ale jego największą zaletą jest nieustanna mobilność, jego silnik pracuje non-stop! Jest jednym z najciężej pracujących na lodzie zawodników Wolves, podczas każdej swojej zmiany. Nie boi się walki przy bandach czy przed bramką, niezależnie od gabarytów swego przeciwnika. Musi popracować – jak już wspomniałem – nad jazdą na łyżwach, wtedy łatwiej uwalniałby się spod opieki obrońców przeciwnika. No i strzał, tu też jest trochę do poprawy, musi być bardziej skuteczny w wykańczaniu akcji.

Myślisz, że Polacy mieszkający w USA i Kanadzie mogą w jakimś stopniu wpłynąć na decyzje menedżerów przy wyborze w drafcie? Czy któryś z nich, oprócz walorów hokejowych Alana, weźmie pod uwagę miliony potencjalnych kibiców, którzy dopingowaliby Polaka w drużynie?

- Oczywiście, wzgląd marketingowy też może się tu liczyć. Gracze z krajów bez bogatej tradycji hokejowej, gdy już pokażą się w NHL, często powodują wzrost popularności dyscypliny w ojczyźnie. Tak było ze Słoweńcem Anże Kopitarem, Litwinem Dainiusem Zubrusem, Francuzem Antoinem Rousselem, Austriakiem Tomasem Vankiem czy Norwegiem Matsem Zuccarello. Przecież sukces Mariusza Czerkawskiego w NHL w latach 90. też pomógł w promocji hokeja w Polsce.

Łukasz Piszczek w "Wilkowicz Sam na Sam": "Pomyśleliśmy: ktoś rzucił kamieniem w szybę. Ale autobus aż się uniósł i już wiedzieliśmy, że to był wybuch"

Więcej o: