NHL. Tragiczny dzień światowego hokeja

W czwartek doszło do dwóch tragicznych wydarzeń w świecie hokeja. Zmarł 23-letni hokeista Dallas Stars Scott Winkler, a zawodnik Edmonton Oilers Kristians Pelss jest uznany za zaginionego, chociaż niektóre źródła podają, że również nie żyje.

Winkler miał 23 lata. Jego klub Dallas Stars nie podał okoliczności jego śmierci. Mówi się jednak, że został znaleziony martwy w swoim domu w Norwegii w Asker niedaleko Oslo. - Dallas Stars jest zdruzgotane śmiercią Scotta - powiedział dyrektor generalny klubu Jim Nill. - Scott był wspaniałym młodym człowiekiem z wielkim charakterem i świetlaną przyszłością. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie i przyjaciołom - dodał.

Winkler został wybrany w trzeciej rundzie draftu w 2008 r. przez Dallas. Jednak ostatnie cztery lata spędził, grając dla college'u w Kolorado. W 120 meczach strzelił 24 gole i miał 39 asyst. W przyszłym sezonie miał zacząć grać w AHL w Texas Stars.

Z kolei Łotysz Kristians Pelss zaginął w swoim kraju. Niektóre źródła mówią jednak, że, niestety, nie żyje. Nie zostało to jeszcze zweryfikowane. Mówi się, że 20-letni zawodnik Edmonton Oilers utopił się po skoku do Dźwiny z mostu w Rydze.

Pells poprzedni sezon spędził w filiach Edmonton, grając w Oklahomie i Stocktonie.

Więcej o: