NHL. Co się dzieje, gdy kibic krytykuje sportowca? Ciekawy przypadek Mike'a Greena

To się nazywa konstruktywna krytyka! Fanka Washington Capitals napisała na Twitterze, że obrońca tej drużyny Mike Green mało się stara, bo nie strzela goli. Ten szybko jej odpowiedział i natychmiast zdobył bramkę, a potem fankę mocno zbeształ. To jednak nie koniec tej historii...

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS i na Androida

30 marca niejaka Amanda weszła na Twittera i wysłała wiadomość do Mike'a Greena. Ponieważ gracz Capitals strzelił raptem jednego gola w ostatnich 11 meczach, a w całym sezonie zaledwie trzy, napisała, że chyba nie zależy mu na zwycięstwach.

Jeszcze tego samego dnia Green odpowiedział fance w najlepszy możliwy sposób - strzelił wyrównującą bramkę w samej końcówce wygranego przez Capitals po dogrywce meczu z Buffalo Sabres 4:3. To jednak mu nie wystarczyło. Tuż po meczu wysłał Amandzie w odpowiedzi wiadomość: "You should put your foot in your mouth" (ang. idiom, który można przetłumaczyć jako "palnęłaś jak łysy grzywką o kant kuli"). Dodał jeszcze ironicznie: "Kocham takie osoby jak ty i życzę im wszystkiego najlepszego". A potem rozstrzelał się na dobre. W sumie od wiadomości Amandy strzelił aż siedem bramek w dziewięciu meczach.

To jednak jeszcze nie koniec historii. Amanda zrezygnowała z odpisywania Greenowi, poszła o krok dalej. Wydrukowała sobie wiadomość od niego i poszła z wydrukiem na okazjonalne spotkanie kibiców z hokeistami. A tam poprosiła Greena o autograf, wyciągając kartkę z jego tweetem.

Green zgodził się, dał autograf i - jak napisała Amanda - "niespodziewanie zaśmiał się i uścisnął jej rękę". Wieczorem fanka napisała do niego znowu. "Jesteśmy przyjaciółmi?". "Znów jesteśmy przyjaciółmi!" - odpisał Green.

Jaki z tej historii morał? "Krytykowanie sportowców to dobry sposób na zmotywowanie ich. Chyba trzeba to robić częściej" - uważa dziennikarz hokejowego serwisu "Puck Daddy". Żurnalista z Washington Post, podsumowując historię, pisze za to: "Ludzie są dla siebie mili w internecie? Teraz to widziałem już chyba wszystko!".

Więcej o: