"Jimmy kto?" - człowiek, który uratował Man Utd po katastrofie w Monachium

- Biografia mojego ojca powinna nazywać się "Jimmy kto?". Tak mówili ludzie, którym przedstawiano mnie jako jego syna. To niesamowite, bo bez mojego ojca Manchester United dzisiaj by nie istniał - mówi Nick Murphy, opowiadając o katastrofie samolotu w Monachium, która zabrała życie ośmiu piłkarzy angielskiej drużyny. W środę w podobnym wypadku zginęło ponad czterdzieści osób, w tym wszyscy hokeiści Lokomotiwu Jarosław

W katastrofie zginął Szwed polskiego pochodzenia ?

6 lutego 1958 samolot z piłkarzami i pracownikami Manchesteru United rozbił się podczas startu w Monachium. Piłkarze wracali do Anglii po wygranym dwumeczu z Crveną Zvezda, który dał im awans do półfinału Pucharu Europy.

Samolot zatrzymał się w Monachium, by uzupełnić paliwo. Odlot utrudniał śnieg, dwie pierwsze próby były nieudane. Trzecia zakończyła się tragicznie. Samolot uderzył w ogrodzenie lotniska.

Wśród 23. ofiar było ośmiu piłkarzy spośród słynnych "Busby Babes" - złotej generacji, która znajdowała się na najlepszej drodze do podbicia krajowych i europejskich rozgrywek.

Na pokładzie samolotu zabrakło m.in. Jimmy'ego Murphy'ego, asystenta Matta Busby'ego. Busby przetrwał katastrofę, ale znajdował w stanie krytycznym i wyznaczył Murphy'ego do utrzymania Manchesteru przy życiu. Busby przeleżał w szpitalu kolejne dziewięć tygodni.

Katastrofa rosyjskiego samolotu Jak-42. W katastrofie zginął Szwed polskiego pochodzenia.

Śmierć ośmiu piłkarzy i trzech pracowników klubu wprowadziła chaos w struktury organizacyjne Man United. Gdy Busby przebywał w szpitalu drużyną zajął się Murphy.

Walijczyk najpierw przekonał zarząd klubu, by nie zawieszać działalności. Później - niecałe dwa tygodnie po katastrofie - drużyna złożona z dwóch piłkarzy, którzy przetrwali Monachium, siedmiu graczy rezerw i dwóch ściągniętych naprędce z Blackpool i Aston Villi pokonała Sheffield Wednesday 3:0 w piątej rundzie Pucharu Anglii. Ostatecznie Manchester dotarł do samego finału, gdzie przegrał 2:0 z Boltonem.

Odkryty w armii

Kariera piłkarska Murphy'ego została przerwana przez wybuch II Wojny Światowej. Walijczyk służył w Artylerii Królewskiej. Stacjonując we Włoszech Murphy wygłosił przemowę, którą przypadkiem usłyszał ówczesny trener militarnej drużyny piłkarskiej - Busby.

Tak zaczęła się współpraca, która przyniosła Manchesterowi wielkie sukcesy i generację "Busby Babes". - Tata kochał stadion Manchesteru. Spędzał na Old Trafford po 70, 80 godzin w tygodniu - mówi syn Murphy'ego, Nick.

- Niektórzy nawet nie wiedzieli, że jest w klubie. Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że bez mojego ojca Manchester United dzisiaj by nie istniał.

Rosjanie odwołali start sezonu po katastrofie Lokomotiwu Jarosław ?

Więcej o: