MŚ w hokeju 2011. Problemy Rosjan, historyczna wygrana Norwegów

Już pierwsze mecze rozgrywanych na Słowacji hokejowych Mistrzostw Świata przyniosły wiele emocji. Gra tradycyjnie mocnych i zaliczanych rok w rok do grona faworytów Rosjan powoduje, że ich kibice rwą sobie włosy z głowy. Sborna zaliczyła jak na razie jedno zwycięstwo w dwóch meczach i to w spotkaniu ze słabą Słowenią, straciła tyle samo bramek co strzeliła strzeliła, a jeszcze czeka ją starcie ze zdeterminowanymi gospodarzami. W swoim pierwszym meczu na mistrzostwach Norwegowie z kolei po raz pierwszy w historii pokonali swoich sąsiadów ze Szwecji. Na to zwycięstwo czekali aż 61 lat.
Na czterech ostatnich turniejach mistrzowskich Rosjanie stawali na podium. W 2007 roku gracze Sbornej sięgnęli po brąz, wygrywali w latach 2008 i 2009, rok temu ulegli dopiero Czechom w finale. W sztabie szkoleniowym są pamiętający największe sukcesy ZSRR Wiaczesław Bykow i wybrany przez Międzynarodowy Związek Hokeja na Lodzie do Drużyny Wszech Czasów legendarny bramkarz Władysław Tretiak. Na lód wychodzą ceniony na świecie goaltender Jewgienij Nabokow, numer 1 draftu sprzed równo dekady Ilja Kowalczuk, który przed tym sezonem podpisał opiewający na 100 milionów dolarów 15-letni kontrakt z New Jersey Devils oraz inne głośne hokejowe nazwiska: Morozow, Afinogienow, Radułow...

Tymczasem w Bratysławie Rosjanom idzie jak na razie wyjątkowo słabo. Pierwszego dnia mistrzostw niespodziewanie ulegli Niemcom 0:2. Radość naszych zachodnich sąsiadów była tym większa, że poprzednie 32 pojedynki obu zespołów na mistrzostwach świata wygrywali gracze Sbornej. Ze Słowenią nie było wcale lepiej. Do 57. minuty utrzymywał się remis 4:4 i dopiero w ciągu ostatnich 220 sekund dwie decydujące o zwycięstwie 6:4 bramki dla Rosjan zdobyli Radułow i Zinowiew. Najtrudniejsze zadanie czeka podopiecznych Wiaczesława Bykowa we wtorek, gdy zmierzy się ze Słowakami. Niesieni dopingiem kochających hokej i żyjących turniejem fanów gospodarze, z pewnością zrobią wszystko, żeby pokonać utytułowanych rywali.

Pozostali faworyci na razie nie mają większych problemów. Na godnych rywali nie trafili jeszcze Kanadyjczycy, którzy w pierwszym meczu pewnie pokonali Białoruś 4:1, a w drugim zmietli Francuzów 9:1. Rywalizujący z Norwegią i Szwecją w grupie C Amerykanie wygrali 5:1 z Austrią. Tryumfy w pierwszych spotkaniach zanotowali także faworyci grupy D: Finowie i Czesi. Pierwsi gładko rozprawili się z Duńczykami 5:1, a drudzy zdołali przełamać opór ambitnych Łotyszy i mimo że dwa razy musieli gonić wynik, ostatecznie wygrali 4:2.

Kompletnie inne niż u ekipy Bykowa nastroje panują w obozie norweskim. Od kiedy Norwegowie rywalizują na lodzie ze swoimi sąsiadami ze Szwecji czyli od roku 1950, nigdy jeszcze z ''Trzema Koronami'' nie wygrali. Jak do tej pory reprezentacje obu krajów mierzyły się ze sobą 22 razy. W 1994 roku na włoskich MŚ padł remis, pozostałe 11 spotkań w ramach czempionatów globu, oba mecze na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, pięć meczów reprezentacji do lat 20 i trzy do lat 18 wygrywali Szwedzi.

Tak było aż do soboty. Przed spotkaniem wydawało się, że Trzy Korony wygrają i po pierwszej tercjach nic nie wskazywało, by miało być inaczej, gdyż prowadzili 3:1. Ambitni Norwegowie w drugiej odsłonie zdołali wyrównać, a w trzeciej tercji obie drużyny strzeliły po golu i potrzebna była dogrywka, która jednak nie przyniosła rezultatu. O zwycięstwie zadecydowały karne, a ich bohaterem został norweski bramkarz Lars Haugen, który najpierw wybił krążek Loui Erikssonowi, a potem obronił strzał Patrika Berglunda. Nie mylili się za to Per- Age Skroder i Mathis Olimb, dzi ęki czemu historyczny sukces Norwegów stał się faktem. Bramkarz Manglerud Star świetnie spisywał się nie tylko w karnych, w całym meczu broniąc 42 z 46 uderzeń rywali.

Norwegia pierwszy raz w historii lepsza od Szwecji MŚ w hokeju 2011 ?