Hokej. Polska gra z Ukrainą osłabiona, ale pełna wiary

- Będzie trudno, ale Ukraińcy są do ogrania - mówi napastnik Damian Słaboń. Po dwóch wygranych polscy hokeiści grają w środę z gospodarzami MŚ.
Na razie Polacy radzą sobie zgodnie z planem. W pierwszym meczu mistrzostw świata I dywizji pokonali Litwę 5:1, w kolejnym rozbili Estończyków 8:3, ale na tym koniec dobrych informacji, bo z Kijowa wyjechało już dwóch kontuzjowanych Polaków, a turniejowe schody zaczynają się dopiero teraz.

Ukraińcy w światowym rankingu są na 18. miejscu, Polacy na 22. Do tego podopieczni Dave Luisa w elicie z najlepszymi zespołami świata ostatni raz grali w 2007 r., a biało-czerwoni po hokejowym zapleczu tułają się od dziewięciu lat. W tym czasie zdarzało się, że kadrze ze specjalną odsieczą musiał przyjeżdżać Mariusz Czerkawski, bo drużynie groził spadek na hokejowe peryferie. Z kolei Ukraińcy ostatnie trzy lata ocierali się o elitę, za każdym razem zajmując drugie miejsce w 1 dywizji. Polacy dwa razy byli trzeci i raz czwarci. - Ale właśnie w tym roku mija dziesięć lat od naszego ostatniego awansu do elity i najwyższy czas tam wrócić. Na razie to marzenia, bo rywale są bardzo mocni, ale chłopaki mają szanse - uważa Słaboń.

Środkowy mistrza Polski Comarch Cracovii wraz z Jakubem Witeckim (GKS Tychy) musieli już wrócić do kraju, bo w pierwszym meczu nabawili się kontuzji barku. W tej sytuacji selekcjoner Witold Pysz ma problem, bo już do końca turnieju nie zestawi czterech formacji. - To na pewno będzie utrudnienie, w końcu z kadry wypadło dwóch napastników, a do końca turnieju zostały jeszcze trzy mecze i to z bardzo trudnymi rywalami [w czwartek z Kazachstanem i w sobotę z Wielką Brytanią]. Liczę jednak, że trenerowi uda się to wszystko jakoś pozlepiać. Tym bardziej że po dwóch zwycięstwach ekipa jest mocno podbudowana - podkreśla Słaboń.

W zupełnie innej sytuacji są Ukraińcy. Na swoim lodowisku mieli w efektownym stylu wywalczyć awans, ale potknęli się już na pierwszej przeszkodzie - niespodziewanie przegrali z Wielką Brytanią 3:5. Co prawda, w poniedziałek pokonali Litwę 5:1, ale porażka w dzisiejszym meczu niemal przekreśli ich szanse na występ w elicie.

W Kijowie zespoły grają nie tylko o awans, ale również o utrzymanie w 1 dywizji. Do tej pory spadały tylko ostatnie drużyny z grup (każda liczy sześć zespołów), ale wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku powstanie tylko jedna (reforma rozgrywek ma zostać zatwierdzona w maju). By w niej zagrać, trzeba zająć co najmniej trzecie miejsce.

Polska liderem podczas MŚ w hokeju ?